Wyspiański. Sztuka idei [TPCT 146]

Wysp

Czy dziś warto wracać do lektury, ale także do inspiracji plastycznych – w pewnym sensie twórcy początku XX wieku – świata zawieszonego pomiędzy katastrofą, nadzieją i wzywaniem? Czy Wyspiański jest nadal inspirujący? Czy możemy u autora „Wyzwolenia” podpatrzeć przepis na uniwersalizację polskości? Gdzie leży fenomen jego dzieła? A może to twórca, który nas nie tyle przemienił, co utwardził w starej formie? To są pytania, z którymi chcemy się zmierzyć, dlatego w 150. rocznicę urodzin – oddajemy państwu do rąk ten numer tygodnika.

Artysta totalny? A może marzyciel zapatrzony raz to w tradycję, raz to w nowoczesność? Dramaturg, malarz, myśliciel czy ideolog? Kim jest człowiek, który podczas 38 lat życia wdarł się do polskiej wyobraźni, zostawiając tam – no właśnie co? Smugę? Cień? A może kształt i światło? Artysta paradoks – niespełniony i nasycony zarazem; zmagający się z formą i o nią walczący; uwikłany w polski porządek historii, a zarazem uniwersalny w przesłaniu. Tak! – mowa o Stanisławie Wyspiańskim – postaci, która wymyka się prostym schematom, a jednocześnie, ciągle wpisującej się w polskie zmagania z samymi sobą.

Gombrowicz za nim nie przepadał. Pytania o naród i wspólnotę, szukanie pewnej ciągłości w tradycji, a także niezwykle plastyczne obrazowanie – dla autora „Transantlantyku” czyniło z Wyspiańskiego wroga. Rzeczywiście, twórca „Akropolis” czerpał całymi garściami z pewnych mitów obecnych w polskiej świadomości. Przetwarzał je, formował i próbował ponownie wprowadzić w obieg. Siła tego przekazu była mocna, rzucona na wzburzone fale polskiej wspólnoty czasów niepewności i zarazem nadziei. Oczywiście, można za Gombrowiczem próbować Wyspiańskiego wpychać w szufladę twórców docenianych i wielbionych, lecz nie czytanych i nie rozumianych, jednak siła trwania „Wesela”, ale też i innych dramatów wystawianych w każdej dekadzie XX i początku XXI wieku – skłania raczej do refleksji o odmiennych wnioskach.

Gdzież szukać inspiracji do zmagania się z polską formą , jak nie u tych, którzy pracowali w ideach, które miały przynieść nam wolność? 

Sprawa oczywiście nie jest błaha. Gdzież szukać inspiracji do zmagania się z polską formą (co akurat i Gombrowiczowi powinno być bliskie), jak nie u tych, którzy pracowali w ideach, które miały przynieść nam wolność? Wyspiański, którego dojrzała twórczość właściwie buduje zręby polskiego XX wieku, stanowi doskonały grunt do przyglądaniu się kategoriom, które wprawiają w ruch polityczność. Ta sztuka idei, która wykuwana jest w tym czasie, który nosi już owoce XIX stulecia, ale też z pewną zadumą przygląda się tworzącemu się porządkowi nowoczesności. To właśnie w nią, z całym bagażem polskiej historii, która pobudza do wejrzenia w nasze „kłopoty”, Wyspiański wpada zauroczony, ale też z pewną propozycją przetworzenia wspólnotowego doświadczania. Tak powstają dramaty, które łamią polską rzeczywistość, próbują wstrząsnąć i przysposobić do czynu.

Wyspiański poprzez swoją twórczość, na różnych polach próbuje w jeden warkocz ułożyć trzy porządki – polskość, uniwersalizm i metafizykę. Ten splot zaczyna tworzyć jakość, której niepodobna nie zauważyć. Mieszanka wybuchowa! Jesteśmy ulokowani w dramacie, który rozgrywa się między wolnością a koniecznością. Przed twarz stawia nam się całą tradycję, a zarazem wymaga się od nas czynu, który będzie czymś lepszym, czymś co przekroczy dotychczasowy marazm i niezdolność do odmiany – swoistej metanoi. Autor „Wesela” obserwuje rzeczywistość i pokazuje nam ją jako przestrzeń wyzwań, które na nas czekają. I nie jest skory do łatwego poklepywania po plecach, a raczej odmalowuje obraz świata, który może przeminąć, gdy nie skorzystamy z kairos – chwili sposobnej.

Czy dziś warto wracać do lektury, ale także od inspiracji plastycznych – w pewnym sensie twórcy początku XX wieku – świata zawieszonego pomiędzy katastrofą, nadzieją i wzywaniem? Czy Wyspiański jest nadal inspirujący? Czy możemy u autora „Wyzwolenia” podpatrzeć przepis na uniwersalizację polskości? Gdzie leży fenomen jego dzieła? A może to twórca, który nas nie tyle przemienił, co utwardził w starej formie? To są pytania, z którymi chcemy się zmierzyć, dlatego w 150. rocznicę urodzin – oddajemy państwu do rąk ten numer tygodnika.

Jan Czerniecki
Redaktor naczelny


Ambitna kultura potrzebuje Twojego wsparcia. Prosimy, przekaż darowiznę w dowolnej wysokości i dołącz do grona wydawców najnowszego numeru rocznika Teologii Politycznej. Kliknij tu lub przekaż darowiznę na konto: Fundacja Świętego Mikołaja, Volkswagen Bank Polska S.A. 64 2130 0004 2001 0299 9993 0001 z dopiskiem „darowizna na Teologię Polityczną nr 11”. Dziękujemy!

Wydaj z nami

TP11 Front
– pyta Dariusz Karłowicz, zachęcając do wsparcia wydania kolejnego numeru „Teologii Politycznej”
Brakuje

Zostań współwydawcą Teologii Politycznej. Przekaż darowiznę.

Wpłać darowiznę
50 zł
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
200 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.