Sztuka stawiania granic

Sztuka stawiania granic

Stwierdzenie, że granice są najstraszliwszą rzeczą, jaką ludzie wymyślili, i że w świecie bez granic byłoby nam dużo lepiej, jest wyjątkowo „nieludzkie” – pisze Marek A. Cichocki w felietonie na łamach „Rzeczpospolitej”.

Ludzie deklarujący, że mają postępowe poglądy, często chcą nas przekonać, że świat nie powinien mieć żadnych granic. Możemy nawet usłyszeć, że granice to najgorsza, najniegodziwsza rzecz, którą ludzie wymyślili. Czyż postęp nie polega na przekraczaniu granic, lub przynajmniej nie jest tym okupiony?

Rozumiem, skąd może u nas wynikać ta myśl. Należę do pokolenia, które doświadczyło opresji granic przed 1989 rokiem, nie tylko tej fizycznej, ale też w szerszym znaczeniu – klaustrofobii ludzi zamkniętych w obrębie komunistycznej ideologii. Jednak powiedzieć dzisiaj, że mieszkańcy Europy Środkowej za sprawą tego historycznego doświadczenia pragną świata bez granic, wydaje mi się czystym absurdem. Doświadczaliśmy raczej narzucania nam granic lub przesuwania ich wraz z całymi masami ludzi, co sprawia, że dzisiaj jesteśmy tak bardzo wyczuleni na prawo do samodzielnego wyznaczania granic.

Powiedzieć dzisiaj, że mieszkańcy Europy Środkowej pragną świata bez granic, wydaje mi się czystym absurdem

Ale czy tylko my? Spójrzmy przecież na UE, która jest wielkim projektem opartym na wewnętrznej swobodzie przepływów – ludzi, towarów, kapitału. Całkiem mylnie nazywamy to znoszeniem granic, bo brak kontroli na granicach wcale nie oznacza ich prawdziwego zniknięcia. Być może jest wręcz przeciwnie – brak kontroli jest rodzajem zaufania, którym obdarzamy się nawzajem, a które uprzytamnia nam głębsze znaczenie naszych wewnętrznych granic, polegające na własnej odpowiedzialności, ale też szacunku dla innych. Nie inaczej jest w przypadku kryzysu migracyjnego, który etyczną kwestię granic postawił przed nami w Europie z całą mocą.

Ludzkie życie jest ciągłą sztuką stawiania granic. Nasze ciało jest granicą naszych możliwości, ale także ochroną dla nas samych. Tym samym jest granica naszego domu czy granica naszej prywatności, których zazdrośnie strzeżemy, ale które możemy także przed kimś otworzyć, jeśli uznamy wyższość innych racji. Każdy, kto wychowywał własne dzieci, doskonale wie, na czym polega to ciągłe stawianie granic – na wzięciu odpowiedzialności. Dlatego wydaje mi się, że stwierdzenie, że granice są najstraszliwszą rzeczą, jaką ludzie wymyślili, i że w świecie bez granic lub granic ciągle przekraczanych byłoby nam dużo lepiej, jest wyjątkowo „nieludzkie” w swojej wymowie i w swoich intencjach.

Felieton ukazał się w dzienniku „Rzeczpospolita” 


Na sprawy polityczne patrzymy z perspektywy spraw ostatecznych. Tworzymy ogólnopolskie środowisko skupiające intelektualistów, naukowców, publicystów, młodzież akademicką i artystów o poglądach konserwatywno-liberalnych. Prowadzimy codziennie aktualizowany portal, wydajemy tygodnik, rocznik, książki najwybitniejszych filozofów i myślicieli. Prowadzimy projekty naukowe i kulturalne. Jesteśmy współzałożycielami Instytutu Kultury św. Jana Pawła II na rzymskim uniwersytecie Angelicum. Zostań Mecenasem Teologii Politycznej. Kliknij TUTAJ lub przekaż darowiznę na konto Fundacji Świętego Mikołaja o numerze 64 2130 0004 2001 0299 9993 0001 z dopiskiem: darowizna Teologia Polityczna.

Wydaj z nami

Wesprzyj pierwsze polskie wydanie książki Rémiego Brague’a „Królestwo człowieka”
Argumentacja Rémiego Brague’a jest bezlitośnie logiczna i trafna – prof. Remigiusz Forycki
Brakuje
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.