Czy świat, w którym często pozorna tolerancja w miękki sposób podpowiada inne rozwiązania, daje religii szanse zachować własną tożsamość? Czy erozja form religijności i ich separacja od dawnego kontekstu pozbawia ją prawdopodobieństwa na przetrwanie? Czy sekularyzacja jest koniecznością, czy jedynie możliwością? W jakim miejscu znajduje się dziś polska wspólnota religijna? W tym numerze tygodnika zajmiemy się tymi pytaniami.
Sekularyzacja – pojęcie, które od lat wprowadza na rynek idei nie tylko wiele objaśniających je teorii, ale powoduje głębokie nieporozumienia. Jak to bywa często z wieloma doktrynami, okazują się one nieraz zbyt ogólne i hermetycznie zamknięte. Hipoteza o postępującej sekularyzacji przez wiele lat była tak szczelna na empirię, że właściwie czytając opasłe tomy o utracie religijności we współczesnych społeczeństwach, każdorazowe podniesienie głowy znad książki i rozejrzenie się po okolicy – z wypełnionymi kościołami, procesjami i bogatym rytuałem opartym o kalendarz liturgiczny – stawało się osobliwym doświadczeniem. Ot, teoria światów równoległych została zrealizowana! Kto by się spodziewał, że odkrywcami będą socjologowie religii.
Można oczywiście sobie długo kpić z sytuacji, w której teoria nie przystaje do świata, który stara się opisać. Zasłużenie można chłostać ironią tych, którzy bardziej niż punktem wyjścia interesowali się punktem dojścia. Półki z ich pracami uginają się w wielkich bibliotekach, a pokłosie tych tytułów do dziś zapełnia tygodniki, które nawet nie chcą ukrywać, jak bardzo pożądają, aby teoria stała się ciałem. Jednak nie w tym rzecz, aby oddać się – kuszącej co prawda – tyradzie o związkach między chceniem a staniem się, ale raczej aby uchwycić stan rzeczy. Oczywiście, można mieć poczucie, że teorie, które obowiązywały przez długie dekady zostały skompromitowane – sekularyzacja w zakładanych modelach nie potwierdziła się i nie dają one możliwości do poważnej refleksji. Jednak pewien namysł nad samym zjawiskiem warto podjąć.
Polski krajobraz religijny odmalowuje się wieloma odcieniami. Przewaga tradycji i rytuału, ale także żarliwej religijności jest na wysokim poziomie, jednak już młodzież, która urodziła się po ’89 roku, nie jest tak mocno osadzona w tożsamości religijnej
Spróbujmy sięgnąć po dane (aby zdobyć szacunek badaczy tematu!). Raport KAI „Kościół w Polsce” – opublikowany pod koniec ubiegłego roku w pewnym sensie bardzo dobrze ukazuje, że obraz jest niejednoznaczny. Uwidaczniają się pewne tendencje, które dość dobrze obrazują charakter naszej religijności. Oto niemal każde narodzone dziecko jest poddane sakramentowi chrztu św., a za wierzących uważa się 90% społeczeństwa. Jest to statystyka niezwykła w skali Europy i pokazuje, jak mocno na poziomie zarówno tradycji, jak i tożsamości jesteśmy spleceni z religią. Oczywiście, można także pokazywać, że miasta mają nieco mniejszą liczbę zdeklarowanych wierzących niż małe miejscowości – niemniej nadal pozostaje ona na wysokim poziomie. Gdy jednak weźmiemy dane o realnej praktyce religijnej – czyli osób, które uczęszczają na Msze Święte – widać, że jest to jedynie połowa z tych, którzy przyznają się do katolicyzmu. Co więcej, ortodoksyjne traktowanie wiary – zgodnie z oficjalnym nauczaniem Kościoła Katolickiego – jest istotne jedynie dla 25% wierzących.
Co z tego wynika? Otóż rysuje się dość złożony obraz, w którym polski krajobraz religijny odmalowuje się wieloma odcieniami. Przewaga tradycji i rytuału, ale także żarliwej religijności jest na wysokim poziomie. Jednak już młodzież, która urodziła się po ’89 roku, stanowi pokolenie, które nie jest tak mocno osadzone w tożsamości religijnej. Czy to jest potwierdzenie tendencji sekularyzującej – oto nowe generacje porzucą religijną identyfikację? Wydaje się, że popularność „Mszy akademickich” w parafiach, silnych ruchów nowej ewangelizacji, a także ciągle niezwykle żywotnych Dni Młodzieży czy Lednicy – obrazuje, że nie jest to tendencja, a raczej świat, w którym zmagają się dwa porządki. Na tym etapie rozstrzygnięcie rysuje się nader mgliście.
Inną sprawą do refleksji pozostaje na ile w świecie, w którym religia została pozbawiona miejsca w palecie odniesień, a często jest gwałtownie wypychana z przestrzeni publicznej, może się ona utrzymać. Polskie doświadczenie wobec jawnej dyskryminacji katolicyzmu w czasach zaborów ukazuje, że wiara nie tylko stała się spoiwem, ale także warunkiem tożsamości. Czy świat, w którym często pozorna tolerancja w miękki sposób podpowiada inne rozwiązania, daje religii szanse zachować własną tożsamość? Czy erozja form religijności i ich separacja od dawnego kontekstu pozbawia ją prawdopodobieństwa na przetrwanie? Czy sekularyzacja jest koniecznością, czy jedynie możliwością? W jakim miejscu znajduje się dziś polska wspólnota religijna? W tym numerze tygodnika zajmiemy się tymi pytaniami.
Jan Czerniecki
Redaktor naczelny
Czy podobał się Państwu ten tekst? Jeśli tak, mogą Państwo przyczynić się do publikacji kolejnych, dołączając do grona MECENASÓW Teologii Politycznej Co Tydzień, redakcji jedynego tygodnika filozoficznego w Polsce. Trwa >>>ZBIÓRKA<<< na wydanie kolejnych numerów naszego tygodnika w 2024 roku. Każda darowizna ma dla nas olbrzymie znaczenie!
Redaktor naczelny Teologii Politycznej Co Tydzień. Wieloletni koordynator i sekretarz redakcji teologiapolityczna.pl. Organizator spotkań i debat. Koordynował projekty wydawnicze. Z Fundacją Świętego Mikołaja i redakcją Teologii Politycznej związany od 2009 roku. Pracował w Ośrodku Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego oraz Instytucie Pileckiego. Absolwent archeologii na Uniwersytecie Warszawskim.