Antoni Libera: Wojciech Tomczyk płynie pod prąd

20181218 20181218 P1170713

Wojciech Tomczyk nie ogląda się na mody ani obiegowe opinie, co w jego wypadku jest szczególnie ryzykowne, ponieważ wiadomo skądinąd, jak nietolerancyjne, a wręcz fanatyczne i zaciekłe bywa środowisko show-biznesu, zwłaszcza w obecnej Polsce – mówił Antoni Libera w laudacji wygłoszonej na uroczystości wręczenia Wojciechowi Tomczykowi tegorocznej Nagrody Literackiej „Skrzydła Dedala”.

Na wstępie mojej laudacji chciałbym z satysfakcją zwrócić uwagę, że Nagroda Literacka Skrzydła Dedala, odkąd cztery lata temu zmodyfikowała nieco swój statut i nazwę, nie tylko nie zastyga w takim czy innym rytualnym geście, lecz przeciwnie, zachowuje młodzieńczy wigor i coraz to poszerza swoje pole obserwacji i zainteresowań, i poprzez nagradzanych autorów wyróżnia również coraz to inne rodzaje i gatunki literackie.

Dwa lata temu była to eseistyka. Wyróżniono w dodatku ex aequo dwie autorki – Martę Kwaśnicką i Renatę Lis – co było precedensem w długiej historii tej nagrody. W zeszłym roku z kolei laur przypadł w udziale – znowu po raz pierwszy – pisarzowi h i s t o r y c z n e m u: profesorowi Andrzejowi Nowakowi, za pierwsze trzy tomy jego fundamentalnych Dziejów Polski. Wreszcie w tym roku – roku setnej rocznicy odzyskania niepodległości – nagroda idzie w ręce znowu po raz pierwszy d r a m a t o p i s a r z a: Wojciecha Tomczyka, za wybór sztuk, zebranych w tomie wydanym przez Teologię Polityczną.

Myślę, że ten krótki przegląd ostatnich edycji wystarczająco pokazuje, jak otwartą na różnorodne formy wypowiedzi jest Nagroda Skrzydła Dedala, a zatem że nikt odtąd – jakkolwiek egzotyczny czy nieoczywisty gatunek literacki by uprawiał – nie może być spokojny, iż któregoś dnia nie dosięgnie go zaskakujący, łamiący wszelkie konwencje werdykt. Jedynym warunkiem jest wierność Dedalowym zasadom i wartościom: pracowitości, pomysłowości i niezależności. Potencjalny laureat musi w razie potrzeby wymknąć się z labiryntu, w którym został zamknięty, choćby i sam go zbudował. Musi się umieć zbuntować. „Skrzywić”, jak mówi poeta, „wycedzić szyderstwo i wyjść”, choćby miało to kosztować upadek z wysokości, „choćby miał za to spaść bezcenny kapitel ciała – głowa”.

Tomczyk nie znosi stereotypów, utartych odpowiedzi i pokutujących prawem kaduka rozwiązań. Drąży tematy głęboko i bezkompromisowo

Wojciech Tomczyk te właśnie zasady i wartości kultywuje od dawna. Płynie pod prąd. Nie ogląda się na mody ani obiegowe opinie, co w jego wypadku – autora z natury rzeczy współpracującego z teatrem, filmem i telewizją – jest szczególnie ryzykowne, ponieważ wiadomo skądinąd, jak nietolerancyjne, a wręcz fanatyczne i zaciekłe bywa środowisko show-biznesu, zwłaszcza w obecnej Polsce. Wojciech Tomczyk nie znosi stereotypów, utartych odpowiedzi i pokutujących prawem kaduka rozwiązań. Drąży tematy głęboko i bezkompromisowo, i proponuje interpretacje nieoczywiste, na ogół gorzkie i bolesne, zmuszające do rewizji zastałych wykładni. Należy do wąskiego grona wyznawców „prawd niemiłych” i „sądów niepopularnych”. A jednocześnie, przy tym jakże surowym  podejściu zarówno wobec samej rzeczywistości, jak i do jej ocen i bałamutnych opisów, zachowuje pełen ironii dystans i postawę opartą na oczyszczającej kpinie i śmiechu. Tomczyk nie jest, jak mogłoby się wydawać, ponurym, zwalistym mrukiem albo kostycznym śledziennikiem wytykającym z upodobaniem wszelkie wady i słabości swych bliźnich i towarzyszy niedoli. Owszem, jest sędzią surowym, a nawet bezwzględnym, ale swoje wyroki wydaje na luzie, z użyciem środków komicznych. Jego znakiem firmowym jest drwina. Drwina smutnego błazna.

Na nagrodzony tom składają się cztery dramaty – bodaj najwybitniejsze z całego dorobku autora. Ułożone zostały nie w tradycyjnym porządku powstawania ani też w porządku chronologii wypadków historycznych, których dotyczą. Przyjęta kolejność jest dokładnie odwrotna: wyraża ona drogę w głąb czasu, wstecz, od historii najnowszej, poprzez dawniejszą, aż po najodleglejszą, od której dzieli już blisko 90 lat.

Pierwsza sztuka, Bezkrólewie, z 2010 roku, w aluzyjny, nie dosłowny sposób odnosi się do sytuacji, jaka powstała w Polsce po katastrofie smoleńskiej. Druga w kolejności, Norymberga, z 2005 roku, której genezą jest ewidentnie śmierć pułkownika Kuklińskiego, dotyczy z grubsza ostatniej dekady XX wieku i podejmuje problem nierozliczenia zbrodni i win całego peerelu, który to akt sprawiedliwości powinien nastąpić zaraz po odzyskaniu suwerenności na przełomie lat 80. i 90., a który jak wiadomo nie nastąpił do dzisiaj. Dalej mamy Wampira z 2002 roku, ukazującego słynną sprawę Zdzisława Marchwickiego z połowy lat 70. ubiegłego wieku – czyli z okresu niefrasobliwych i, wydawałoby się, w miarę łagodnych rządów Gierka. I wreszcie na samym końcu sztuka najświeższej daty, napisana zaledwie dwa lata temu, dramat pod tytułem Marszałek, poświęcona Józefowi Piłsudskiemu, a ściślej, jego zapomnianej i mało znanej inicjatywie podjęcia wojny prewencyjnej z Niemcami wkrótce po dojściu Hitlera do władzy.

Quasi-historyczne dramaty Tomczyka są przypowieściami

Jak widać, wszystkie cztery utwory odnoszą się do rozmaitych epizodów bądź zjawisk najnowszej historii Polski. Nie są to wszelako dramaty historyczne ani polityczne w tradycyjnym znaczeniu tych pojęć. Owszem, ich materia ma charakter historyczny, ich autor wychodzi od zdarzeń i sytuacji, które zapisały się w annałach i kronikach naszych współczesnych dziejów, niemniej ich artystyczna funkcja nie polega na takim czy innym zobrazowaniu danego wypadku lub choćby nowatorskiej lub kontrowersyjnej jego interpretacji. Quasi-historyczne dramaty Tomczyka są przypowieściami bądź modelami pewnych „większych całości” – nadrzędnych procesów społecznych i cywilizacyjnych.

O jakie sprawy chodzi? O czym Tomczyk w istocie nam mówi? Widzę to tak.

Pierwsza połowa XX wieku z okładem była w literaturze, sztuce i filozofii w znacznej mierze epoką katastrofizmu – rozmaitych antyutopii, apokaliptycznych wizji i kasandrycznych proroctw o końcu naszej cywilizacji. Epokę tę wyrażają w symboliczny sposób takie między innymi tytuły jak Zamek i Proces, Ziemia jałowa i Ziemia Ulro, Bunt mas i Auto-da-fé, Ciemność w południe i Nowy wspaniały świat, a wreszcie Czekając na Godota i Końcówka. Wszystkie te dzieła w rozmaity sposób wieściły i opisywały fundamentalny kryzys europejskiej kultury, kryzys wynikający głównie zapaści przestrzeni metafizycznej i idącego w ślad za tym zwątpienia w wartości i ideały, wyznawane przez człowieka europejskiego Zachodu od niepamiętnych czasów. Opisy te jednakże, choć nieraz wstrząsające, miały szczególną naturę: były z reguły wielkimi metaforami, cechowała je poetyka alegorii, abstrakcyjnego uogólnienia. Podstawowe jakości i kategorie, którymi operowały, takie jak „odczarowanie”, „wydziedziczenie”, „bezdomność”, „upośledzenie” czy „absurd”, były przenośniami. To nie była literatura realistyczna, literatura konkretu. Ponieważ jednak została uznana za wyraz współczesnej samowiedzy, a w ślad za tym na rozmaite sposoby wyróżniona i nagłośniona, wytworzyła ona nawyk myślenia o bieżącym świecie za pomocą tych właśnie pojęć, swoiście je udosłowniając. Tymczasem toczący się swoją, przyziemną koleiną świat posługiwał się całkiem innym językiem i innymi kodami zachowań. Szczególnym poligonem tego świata był świat po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. Bo to tu właśnie dokonała się jak najbardziej realistycznie katastrofa, o której wieszczą abstrakcyjne antyutopie.

To co oglądamy na scenie przerażającego ale i sterylnego Teatru Absurdu, Tomczyk pokazuje nam niejako od wewnątrz, od strony krwawych bebechów i praktycznego myślenia

Wojciech Tomczyk tę właśnie okoliczność zauważył i postanowił nam ją uzmysłowić. „Życie-po-życiu” naszej cywilizacji, jej natura w pospolitym wymiarze, jej „proza”, codzienność, fizjologia, uobecnia się właśnie tutaj, w krainie peerelu i post-peerelu. To, o czym czytamy we wzniosłych, profetycznych traktatach i manifestach, to co oglądamy na scenie przerażającego ale i sterylnego Teatru Absurdu, Tomczyk pokazuje nam niejako od wewnątrz, od strony krwawych bebechów i praktycznego myślenia. Jego dramaty są obrazem s k u t k ó w apokalipsy, która się już dokonała, są „krajobrazem po bitwie”, portretem poturbowanych i okaleczonych istot, a nawet żywych trupów. Galeria przerażających postaci Tomczyka przypomina mi grupę postaci z pamiętnej produkcji Kantora Wielopole, Wielopole, postaci przywiązanych do rozmaitych machin tortur czy pręgieży, które po metaforycznym wyzwoleniu zaczynają pokracznie tańczyć. Ma to być taniec radości i ulgi. Tyle że postaci te nie są w stanie zrzucić z siebie narzędzi zniewolenia i klęski, i niejako na zawsze pozostają pogiętymi, zdeformowanymi kalekami.

Podsumowując: Wojciech Tomczyk w formie dramatu opowiada nam to, co swego czasu zwiastowali nam poeci – Thomas Stearns Eliot w Wydrążonych ludziach i Czesław Miłosz w Piosence o końcu świata. Tyle że pamiętne słowa Eliota: „Oto jak kończy się świat: nie z hukiem, lecz ze skomleniem” należałoby nieco zmodyfikować. Owszem, z pewnością, nie z hukiem, lecz i nie ze skomleniem. Raczej z bełkotem i fałszem, z szaleńczym zakłamaniem. Takim właśnie, jaki cechuje bohaterów Bezkrólewia i Norymbergi, niezdolnych nie tylko do skruchy i pokuty, lecz nawet do właściwej samooceny. Świat, który stracił metafizyczne niebo i humanistyczny grunt pod nogami, umiera w kłamliwym bełkocie.

Innego końca świata nie będzie”.

Laudacja wygłoszona 18 grudnia 2018 roku w Pałacu Krasińskich w Warszawie

Przeczytaj relację z uroczystości wręczenia Wojciechowi Tomczykowi Nagrody Literackiej „Skrzydła Dedala”

„Dramaty” Wojciecha Tomczyka dostępne są w naszej księgarni internetowej

MKiDN


Teologia Polityczna jest niezależnym środowiskiem, które może prowadzić i rozwijać swoją działalność dzięki Państwa wsparciu.
Zostań Mecenasem ambitnej polskiej kultury. Ustaw stały, comiesięczny przelew o dowolnej wysokości. Prosimy o darowizny na numer konta:
Fundacja Świętego Mikołaja, Volkswagen Bank Polska S.A. 64 2130 0004 2001 0299 9993 0001 z dopiskiem „darowizna na Teologię Polityczną”.
Dziękujemy każdej osobie, która ustawi stały przelew i tym samym dołączy do grona Mecenasów Teologii Politycznej.

Wydaj z nami

CHK PIDS Front
Wesprzyj pierwsze polskie wydanie jednej z najważniejszych książek poświęconych dialogom sokratycznym Platona
Brakuje

Zostań współwydawcą Teologii Politycznej. Przekaż darowiznę.

Wpłać darowiznę
50 zł
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
200 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.