Czas oczekiwania może się wydłużyć [FELIETON]

Czas oczekiwania może się wydłużyć [FELIETON]

W obliczu tego wszystkiego najlepiej pogrążyć się w sylogizmach Arystotelesa i rozwiązywać zadania z logiki. (Albo z matematyki, jak ktoś umie.) Miłe to i bardzo uspokajające zajęcie, może nawet lepsze od czytania kryminałów – pisze Agnieszka Kołakowska w kolejnym felietonie z cyklu „Dziękuję za zrozumienie”.

Kontynuując sporadyczną kronikę życia w czasach koronawirusa, mogę donieść, że w Anglii –owszem, są w supermarketach godziny zarezerwowane dla ludzi starszych, by pozwolić im spokojnie zrobić zakupy, ale jednocześnie ludziom starszym nie wolno wychodzić z domu. Mój dziewięćdziesięcioletni sąsiad, chcąc zamówić dostawę do domu, usłyszał – gdy wreszcie się dodzwonił – nagrany komunikat następującej treści: „Chcąc zapewnić starszym i najsłabszym priorytetowy dostęp, od dziś nie przyjmujemy więcej zamówień.”

Wszyscy dostajemy podobne maile z różnych sklepów i biur: „Dla państwa wygody i chcąc zapewnić jak najlepsze usługi, od dziś nie odbieramy telefonów”; „W trosce o bezpieczeństwo starszych i najsłabszych, od dziś zamykamy nasze sklepy”; „Dla państwa wygody i bezpieczeństwa i w trosce o najsłabszych od dziś nie odpowiadamy na maile.” A tu we Francji związek zawodowy CGT skorzystał z okazji, by ogłosić strajk.

W obliczu tego wszystkiego najlepiej pogrążyć się w sylogizmach Arystotelesa i rozwiązywać zadania z logiki. (Albo z matematyki, jak ktoś umie.) Miłe to i bardzo uspokajające zajęcie, może nawet lepsze od czytania kryminałów. Nie po raz pierwszy zazdroszczę naukowcom, którzy mogą się schować w swoim spokojnym, uporządkowanym świecie. Oczywiście nie mam na myśli biologów, których obecny świat bynajmniej nie jest spokojny i którzy muszą marnować cenny czas na dementowaniu rozmaitych fake-newsów o pseudo-lekarstwach na koronawirusa.

Codziennie się potwierdza, że koronawirus też – jak wszystko – jest polityczny. Skoro wszyscy jesteśmy równie zagrożeni, państwo powinno zapewnić naszą równość we wszystkich innych sferach

Grupa Extinction Rebellion protestuje, że brytyjski rząd chytrze posługuje się pandemią koronawirusa, by po cichu wyrąbywać drzewa na planowanej nowej linii pociągu. Inni wykorzystują pandemię w celach promowania polityki gender, transgender, nacjonalizacji, redystrybucji i ograniczeń wolności słowa. Codziennie się potwierdza, że koronawirus też – jak wszystko – jest polityczny. Skoro wszyscy jesteśmy równie zagrożeni, państwo powinno zapewnić naszą równość we wszystkich innych sferach.

Ale oczywiście niektórzy muszą być równiejsi niż inni. Ci sami, co na Twitterze donoszą o grzechach niepoprawności, zbrodniach niesłusznych wypowiedzi na temat ludzi transgender, programach lektur, zawierających książki białych mężczyzn, niesłusznych kobiet i feministek, którym brak należytej świadomości, nadal beztrosko się spotykają w grupach, zarażają siebie i innych, plują na policjantów i są oburzeni, gdy ktoś próbuje ograniczyć ich wolność.

Mamy też nowy problem z krzyżówkami: okazuje się, że nie są one dostatecznie „inkluzywne”, bo nie ma w nich dosyć odniesień do kobiet – ani w objaśnieniach i wskazówkach, ani w rozwiązaniach. Innymi słowy, oto kolejna sfera, gdzie kobiety są „wykluczone” i potrzeba jeszcze dużo pracy, by osiągnąć parytet. (A co dopiero kobiety transgender!) Krzyżówki, narzekają feministki, bywają na ogół wymyślane przez starszych białych mężczyzn; to oni decydują – jak to zwykle w tym patriarchalnym świecie – co z nich wykluczyć. Ten żałosny brak odniesień do kobiet w krzyżówkach obnaża trwające nadal patriarchalne, wrogie i zagrażające kobietom siły i obyczaje, które trzeba zwalczać.  

Przechodzę do obiecanego dalszego ciągu o postępowej kuchni. Po wściekłopieczeniu mamy teraz pieczenie z „mindfulness”. Po polsku „mindfulness” podobno tłumaczy się jako „uważność”. Ale tu znów, jak w przypadku wściekłopieczenia, nie chodzi o uważne pieczenie (nie wysypać mąki ani cukru na podłogę, nie zapomnieć wyłączyć pieca, nie potłuc jajek, nie sparzyć się, nie potknąć się o psa), lecz (chyba?) o zwracanie uwagi, gdy oddajemy się pieczeniu, na – no właśnie, na co? Nie jestem pewna. Na swój stan ducha? Czytam, że pieczenie chleba jest „nie tylko sztuką życiową” – o czym dopiero teraz się dowiaduję – „lecz także lekcją bardziej uważnego życia”. Może to moja tępota, ale nadal nie jest dla mnie jasne, na co mianowicie i w jaki sposób mamy uważać, ani ogólnie w życiu ani w szczególności przy pieczeniu. Nie wiadomo też, czy uważne pieczenie jest zarezerwowane dla kobiet, tak jak wściekłopieczenie, czy też każdemu wolno się oddać temu zajęciu. A jeśli każdemu, to czy jest ono tak samo skuteczne i pomocne dla obu płci? 

Agnieszka Kołakowska

Przeczytaj inne felietony Agnieszki Kołakowskiej z cyklu „Dziękuję za zrozumienie”


Na sprawy polityczne patrzymy z perspektywy spraw ostatecznych. Tworzymy ogólnopolskie środowisko skupiające intelektualistów, naukowców, publicystów, młodzież akademicką i artystów o poglądach konserwatywno-liberalnych. Prowadzimy codziennie aktualizowany portal, wydajemy tygodnik, rocznik, książki najwybitniejszych filozofów i myślicieli. Prowadzimy projekty naukowe i kulturalne. Jesteśmy współzałożycielami Instytutu Kultury św. Jana Pawła II na rzymskim uniwersytecie Angelicum. Zostań Mecenasem Teologii Politycznej. Kliknij TUTAJ lub przekaż darowiznę na konto Fundacji Świętego Mikołaja o numerze 64 2130 0004 2001 0299 9993 0001 z dopiskiem: darowizna Teologia Polityczna.

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.