Zbigniew Chojnowski: Hemar… religijny

Zbigniew Chojnowski: Hemar… religijny

W wierszach Hemara rzadkością są nacechowane oryginalnością konstrukcje językowo-modlitewne. Jego utwory mają coś z imitacji, bo powstały z wiary w to, że literatura żywi się literaturą. Poeta włączał odbiorcę w krąg wspólnego przeżywania i swoistej zabawy, wypowiadając się poprzez utrwalone w zbiorowej wyobraźni znaki kulturowe – pisze Zbigniew Chojnowski w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Hemar. (Nie)rymowana historia”.

Kojarzony zbyt łatwo z „podkasaną muzą” Marian Hemar był poetą wartości religijnych. Łączył je w sposób oczywisty z założycielską polską pamięcią wspólnotową. Nie miał wątpliwości, że wyznaczają one rytm życia społecznego. Choć religijność Hemara stoi na straży szlachetnych uczuć, nie zamyka się w getcie prywatności. Sacrum należy nieomal w równym stopniu do przestrzeni osobistej, jak i pozaindywidualnej, uspołecznionej. Owszem, wiersze poety, a także satyryka, tekściarza, kabarecisty, publicysty, dramaturga, nie osiągały wyżyn metafizycznych, bo jego niezmiennym zamiarem było przede wszystkim poruszać i wzruszać odbiorcę, spotkać się z nim w śmiechu przez łzy we wspólnej przestrzeni aksjologicznej.

Budzenie pozytywnych, a szczególnie szlachetnych uczuć już od długiego czasu wydaje się zabronione. Wygrywają ci, którzy wywołują swą sztuką niesmak i obrzydzenie. Lepiej, żeby współczesny „konsument” literatury czy teatru odczuwał torsje, przeraził się nicością i beznadzieją.

Hemar czerpał z chrześcijaństwa, tradycji Kościoła katolickiego, polskiej pobożności ludowej (zgodnie ze swą wolą miał pogrzeb katolicki). Dziedzictwo to stanowiło duchową krew „nieśmiertelnej ojczyzny języka”[1]. Wyznawał: „Ja wierzę w Mowę Polską”[2]. W testamentalnym liryku twierdził i prosił: „Moją ojczyzną jest polska mowa, / Słowa wierszem wiązane. / Gdy umrę, wszystko mi jedno gdzie, / Gdy umrę, w niej pochowają mnie / I w niej zostanę”[3].

Nie on jeden z pokolenia, jakby na przekór swemu żydowskiemu pochodzeniu, wybrał polszczyznę. Byłoby jednak nadużyciem utożsamienie twórczości i religijności Hemara z niezwykle uduchowioną, przesyconą erudycją biblijno-teologiczną, mistycyzującą osobowością młodszego o pięć lat Romana Brandstaettera. Jak twierdził Hemar, znany mu hebrajski „był językiem hieratycznym, językiem religijnym rytuału, nie był żywym językiem handlu, interesu, konwersacji, rodzinnego domu”[4]. Lwowski autor szukał form wypowiedzi nośnych i bezpośrednio wchodzących w szeroki i dynamiczny nurt spraw wspólnych, aktualnych, które w jakiś sposób dalekosiężnie rzutują na ludzkie losy.

Bez zastrzeżeń zgadzał się z oczywistością, że wiara Żydów ocaliła ich jako naród, co symbolizuje „Ściana Płaczu”

Z jednej strony bez zastrzeżeń zgadzał się z oczywistością, że wiara Żydów ocaliła ich jako naród, co symbolizuje „Ściana Płaczu” (nazwa tej pozostałości po świątyni Salomona posłużyła jako tytuł tomiku napisanego wobec wojny toczonej w 1968 roku przez państwo Izrael z krajami arabskimi). Z drugiej strony przestrzegał przed unarodowieniem religii, co według niego nastąpiło w judaizmie: „W świętach żydowskich, w ich postaciach i medytacjach, w psalmach ich proroków, w wersetach ich modlitw, w ich zawodzeniach i litaniach więcej było żalu niż pogody, więcej płaczu niż radości. Religia ich była religią narodową, więc smutną”[5]. Polskość z perspektywy Hemara wyrażała się zapodzianym gdzieś na zakrętach historii wyrafinowanym poczuciem humoru, ale też wiarą w wolność, witalizmem, śmiechem, egzystencją z rozmachem, co nie znaczy, że z jakimś wyjątkowym moralizmem i doskonałością.

Hemar jako „Polak amator” (jak sam siebie określił) uświadamiał sobie, że Polacy wodzą się na pokuszenie, aby ze swego katolicyzmu uczynić właśnie religię narodową. Unaocznia to utrwalona w XIX wieku zbitka słowna „Polak-katolik”. Hemar przeciwstawiał się panującej także w kulturze polskiej tonacji smutnej i nierzadko ziejącej z niej nudzie. Całkiem zasadnie kierownik londyńskiej oficyny wydawniczej Polska Fundacja Kulturalna, Juliusz Sakowski, nadał Hemarowi przydomek „Krasickiego naszej emigracji”[6] (na marginesie: uzależnione od mediów kabareciarstwo ostatnich trzech dekad, oparte na głupowatości, nie jest w stanie odegrać tej roli, jaką w kulturze polskiej odegrała twórczość Kochanowskiego, Krasickiego, Fredry, Bałuckiego oraz w ogóle pisarstwo komediowe i satyryczne autorów XX wieku, a w tym Hemara).

W jednoaktówce Dawny spór[7] dramaturgicznie, na modłę romantyczną, Hemar przypomniał polemikę zwolennika narodowego żałobnictwa, „ojczystej melancholii”, Seweryna Goszczyńskiego z Aleksandrem hr. Fredro, który wolał „święty luz”, jakby powiedział ks. Jan Twardowski. W Dawnym sporze ostatnie zdanie komediopisarza wypowiedziane w sztuce nie jest żartem, lecz modlitwą: „Jezu Chryste, przebacz, jeśli byłem w błędzie”[8].

Nie „śmiech nas gubi”, jak natrząsał się Hemarowy Goszczyński, lecz brak rozsądku i dystansu do naszych krzywd i pomyłek, klęsk i sukcesów. Nie pierwszy to raz, kiedy rozsądek i dystans, satyra i wesołość bywają mylone z brakiem odpowiedzialności i lekkim podejściem do spraw najważniejszych.

Hemarowi nieporównanie bardziej zależało na twórczości lirycznej niż na innych gatunkach wypowiedzi. Liryka z racji genezy i sposobu mówienia wchodzi w sferę religijnego przeżycia. Dopiero po 1989 roku ukształtowani w PRL krytycy literaccy i emigrantolodzy, nie bez pewnego zdziwienia, zaczęli dostrzegać w Hemarze poetę lirycznego[9], z niejaką pobłażliwością przymykając oczy na jego satyrę antykomunistyczną, porównywalną z tą, którą w kraju rządzonym przez PZPR uprawiał Janusz Szpotański (1929–2001).

Liryka z racji genezy i sposobu mówienia wchodzi w sferę religijnego przeżycia

Chronologicznie ułożone wiersze Hemara, zwłaszcza liryczne, ujawniają sublimowanie się doświadczeń religijnych. W jednym z ostatnich liryków, nawiązującym do średniowiecznej poezji perskiej, pt. Naśladowanie Hafiza, Hemar przemówił, jak miał w twórczym zwyczaju, głosem zapośredniczonym: „Szukałem wiary w meczecie pobożnym / A ona sama mnie odnalazła w rowie przydrożnym”[10]. Akceptacją i pochwałą dyskretnego, a przede wszystkim niekonwencjonalnego zwracania się do Boga, jest przypowieściowy liryk o Hafizie. Tu „Ałłach” słucha tego, co pisze „pijany poeta”, wypominając Mahometowi:

Nie śpiewajcie na wieżach.
Więcej jest wiary w jego wierszach,
Gdy bluźni,
Niż w waszych pacierzach[11].

Jednakże w wierszach Hemara rzadkością są nacechowane oryginalnością konstrukcje językowo-modlitewne. Jego utwory mają coś z imitacji, bo powstały z wiary w to, że literatura żywi się literaturą. Poeta włączał odbiorcę w krąg wspólnego przeżywania i swoistej zabawy, wypowiadając się poprzez utrwalone w zbiorowej wyobraźni znaki kulturowe. Układanie tekstów z aluzji do dzieł, których znajomość u odbiorców autor bezwarunkowo zakładał, wynikało z kultury literackiej generacji. Hemar uprawiał kult autorytetu pisarza i poety. Nie wyobrażał sobie, że śledzenie „rezultatów sportowych igraszek”[12] może być ważniejsze od obcowania z literackimi tekstami.

Wiarę w literaturę, która zanika w XXI wieku, podzielał Marian Hemar przez całe życie; odnosił się do niej jak do nabożeństwa. Jego liczne utwory satyryczne, liryczne, piosenkowe, dramaturgiczne, tragiczne lub wesołe, pisane przecież z głębi ducha, pozwalają urzeczywistnić niezbywalne prawo czytelnika do doznawania istnienia wyższego i wzniosłego świata.

Zbigniew Chojnowski

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

***

[1] M. Hemar, Awantury w rodzinie, wyd. 2, Londyn 1994, s. 309. Uwagi o języku są rozsiane w różnych wypowiedziach tego autora. Z punktu widzenia procesu twórczego pisał on: „Ten jest dobrym stylistą, kto ma w sobie pokorę i skromność wobec wspaniałości i trudności swego języka. Im kto więcej umie, tym więcej jeszcze zostaje mu do nauki. Ogromną rozkoszą pisania jest rozkosz poznawania własnego języka poprzez własne pomyłki i błędy” (tamże, s. 205). Mistrzem Hemara w tej dziedzinie był „wirtuoz słowa”, zapomniany dziś Adolf Nowaczyński.

[2] M. Hemar, Pomnik na milenium, [w:] tegoż, Liryki, satyry, fraszki, zebrała Włada Majewska, Londyn 1990, s. 280.

[3] M. Hemar, Moja ojczyzna (fragm.), [w:] tegoż, „Kiedy znów zakwitną białe bzy”. Utwory wybrane, wybór i posł. Tadeusz Szymański, Kraków 1991,s. 255.

[4] M. Hemar, Awantury w rodzinie, s. 272.

[5] Tamże, s. 273.

[6] J. Sakowski, Opowieść pożegnalna, „Wiadomości” 1972, nr 22, s. 1.

[7] M. Hemar, Dawny spór, w: tegoż, To, co najpiękniejsze. Jednoaktówki, wstęp St. S. Nicieja, Kraków 1992, s. 99–123.

[8] Tamże, s. 122.

[9] „Są powody, dla których warto przypomnieć i przybliżyć krajowemu czytelnikowi sylwetkę Mariana Hemara. Między innymi dlatego, że wśród jego wierszy można znaleźć utwory o niewątpliwych wartościach lirycznych” (M. Stępień, Poeta walki i kłótni, w: tenże, Dalekie drogi literatury polskiej (szkice o literaturze emigracyjnej), Kraków 1989, s. 271). Próby obrony liryki Hemara podjął się w tym samym czasie Zygmunt Lichniak w książce Mój skorowidz poezji polskiej na emigracji, Warszawa 1989, s. 106–111. Piotr Kuncewicz wyróżnił w dorobku autora piosenek, kabareciarza i satyryka m.in. tomiki liryków: Im dalej w las (1963) i Wiersze staroświeckie. Elegie. Wiersze wznowione. Przygodne przekłady. Zodiak wróżebny. Fraszki na serio. Wiersze ostatnie (1971) (P. Kuncewicz, Agonia i nadzieja, s. 270–273).

[10] M. Hemar, Naśladowanie z Hafiza, [w:] tegoż, „Kiedy znów zakwitną białe bzy”. Utwory wybrane, s. 282.

[11] Tamże, s. 281.

[12] M. Hemar, Awantura w rodzinie, s. 304.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

mkidn28


Zostań mecenasem Teologii Politycznej. Prowadzimy codziennie aktualizowany portal, wydajemy tygodnik, rocznik, książki najwybitniejszych filozofów i myślicieli, współpracujemy z uczonymi, pisarzami i artystami. Prowadzimy projekty naukowe i kulturalne. Jesteśmy współzałożycielami Instytutu Kultury św. Jana Pawła II na rzymskim uniwersytecie Angelicum. (KLIKAM, BY DOŁĄCZYĆ DO GRONA MECENASÓW TEOLOGII POLITYCZNEJ).

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.