Prawda bez miłości

Prawda bez miłości

Wspólna tożsamość w Europie już dawno przestała być poczuciem więzi, która powstaje wokół tego, co ludzie razem stworzyli i co napawa ich dumą. Taki rodzaj tożsamości jest czymś podejrzanym – pisze Marek A. Cichocki w felietonie na łamach „Rzeczpospolitej”.

Opisany w niemieckiej prasie przypadek Marie Hingst, popularnej blogerki piszącej o historii, pokazuje jak obosieczna staje się walka z fake newsami i że współczesna Europa żyje w postfaktycznych czasach.

Po sprawie dziennikarza Claasa Relotiusa, który zmyślał swoje reportaże, i po austriackim pisarzu Robercie Menasse, który dopisywał historycznym postaciom cytaty pasujące do jego własnych poglądów, Marie Hingst to kolejny przykład, kiedy tzw. lider opinii publicznej stał się jej manipulatorem.

Samotność i pragnienie akceptacji – czyż to nie opisuje trafnie stanu współczesnych Europejczyków?

Przypadki te nie są jednak aż tak pesymistyczne, skoro zostały wykryte i opisane. Jednak w sprawie Hingst chodzi o coś więcej. Pisząca o historii blogerka chciała być ofiarą, dlatego wymyśliła swe pochodzenie oraz historię ponad 20 przodków w swojej rodzinie, którzy zginęli w Holokauście. Dzisiaj tłumaczy się, że jako Niemka żyjąca w Irlandii czuła się samotna i nieakceptowana, i to właśnie, a nie chęć nagród i zaszczytów, miało popchnąć ją do kłamstwa.

Samotność i pragnienie akceptacji – czyż to nie opisuje trafnie stanu współczesnych Europejczyków? Bycie ofiarą stało się więc sposobem na wykreowanie tożsamości dla samotnych i pozbawionych więzi ponowoczesnych i posthistorycznych indywidualistów. Wspólna tożsamość w Europie już dawno przestała być przecież poczuciem więzi, która powstaje wokół tego, co ludzie razem stworzyli i co napawa ich dumą. Taki rodzaj tożsamości jest czymś podejrzanym, zahaczającym o niebezpieczny triumfalizm, o wywyższanie się wobec innych i o to, że daje pożywkę dla ksenofobii i nietolerancji. Dlatego jedyny dziś rodzaj tożsamości, jaki akceptuje Europa, to tożsamość ofiary, którą Hingst pragnęła być ponad wszystko. Także prawdę.

Podobnie jak Relotius czy Menasse także ona broni się przed oskarżeniami, twierdząc że przecież poruszała wiele bardzo ważnych historycznie kwestii, a przede wszystkim potrafiła przyciągnąć uwagę wielu ludzi do kwestii tak fundamentalnej w Europie jak zbrodnie Holokaustu. Słuchając tych tłumaczeń, trzeba jednak wrócić do słów Jana Pawła II, który napominał nas, że o prawdzie warto jest mówić tylko z miłością.

Felieton ukazał się w dzienniku „Rzeczpospolita”


Ambitna kultura potrzebuje Twojego wsparcia. Prosimy, przekaż darowiznę w dowolnej wysokości i dołącz do grona darczyńców Teologii Politycznej. Kliknij tu lub przekaż darowiznę na konto: Fundacja Świętego Mikołaja, Volkswagen Bank Polska S.A. 64 2130 0004 2001 0299 9993 0001 z dopiskiem „darowizna na Teologię Polityczną”. Dziękujemy!

Zostań współwydawcą Teologii Politycznej. Przekaż darowiznę.

Wpłać darowiznę
50 zł
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
200 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.