Do poprawnego działania strony wymagana jest włączona obsługa JavaScript

Janusz Mierzwa: Sejm Ustawodawczy i jego znaczenie w historii

Janusz Mierzwa: Sejm Ustawodawczy i jego znaczenie w historii

Sejm Ustawodawczy był miejscem wykuwania rodzimych tradycji nowoczesnego parlamentaryzmu – pisze prof. Janusz Mierzwa w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Zgromadzeni. Sejmowe oblicza”.

Naczelnik Państwa Józef Piłsudski, inaugurując 10 lutego 1919 r. prace wybranego kilkanaście dni wcześniej parlamentu stwierdził: „Ogłaszam pierwszy Sejm wolnej i zjednoczonej Rzeczypospolitej Polskiej za otwarty”. W kolejną rocznicę tych wydarzeń warto się może zastanowić: jak z dzisiejszej perspektywy oceniamy jego dorobek? Na ile trwałe było jego dziedzictwo? Czy do jego doświadczeń wracano w późniejszych dziesięcioleciach?

Przed wybraną 26 stycznia 1919 r. legislatywą stawiano jeden zasadniczy cel — przyjęcie konstytucji określającej podstawy ustrojowe świeżo odrodzonego państwa. Stąd też jej prawidłową indywidualną  nazwą winna być Konstytuanta. W praktyce jednak już od początku listopada 1918 roku o zwołaniu Sejmu Ustawodawczego mówiły m.in. manifest rządu lubelskiego i sam dekret Naczelnika Państwa o wyborach. Z podstawowego postawionego przed sobą zadania sejm ten się wywiązał. Aby mieć pewien komfort pracy i nie działać w pośpiechu 20 lutego 1919 r. przyjęto tzw. małą konstytucję. Miała ona czasowo rozstrzygnąć podstawowe dylematy związane z organizacją naczelnych władz państwowych. W praktyce debaty nad ustawą zasadniczą się przeciągnęły, choć gdy porównamy to z pracami w latach 90. XX wieku to Sejm Ustawodawczy „uwinął” się z konstytucją marcową błyskawicznie — uchwalono ją 17 marca 1921 r. Nie ma miejsca tu na szczegółową jej analizę — miała ona swoje braki i niedostatki, ale przede wszystkim była. Tworzyła ustrojowy fundament demokratycznego państwa oraz ramy dla rozstrzygnięć szczegółowych, które niekiedy ją przeżyły; zapewniała szeroką ochronę praw i wolności obywatelskich. Podstawowy zatem cel zwołania Sejmu Ustawodawczego został zrealizowany.

Jednak oczekiwania społeczne wobec niego były większe. Przede wszystkim odbywające się w styczniu 1919 roku wybory parlamentarne były formą plebiscytu. Szacowana na ok. 70% frekwencja była najbardziej wymowną formą opowiedzenia się społeczeństwa za niepodległym i demokratycznym państwem, a przeciw bolszewickim pomysłom na nowy, lepszy świat. Dawała władzom Rzeczypospolitej, u zarania jej powstania, mandat do dalszych działań, reform, także tych, które mogły być dla społeczeństwa bolesne. Mniejsze znaczenie miało to, w jakiej atmosferze przebiegała kampania wyborcza — walka polityczna nierzadko wiązała się z sięganiem po przemoc, dochodziło do zajść antyżydowskich czy próby endeckiego zamachu stanu. Część tych zjawisk została z II RP na dłużej.

W kilkuletnim horyzoncie Sejm Ustawodawczy z udziałem w walce o niepodległość poradził sobie dobrze, choć w czasie największego jej zagrożenia, w połowie 1920 r., trzeba było sięgnąć po swoisty „bypass” w postaci Rady Obrony Państwa — debata parlamentarna nie sprzyjała już wówczas szybkiemu załatwianiu spraw pilnych. Zdecydowanie gorzej rzecz wygląda, jeśli spojrzeć na oczekiwane przez część społeczeństwa reformy. Sejm Ustawodawczy zatrzymał się tutaj w zasadzie na etapie dziedzictwa Moraczewskiego (choć z drugiej strony — mógł te zmiany cofnąć, a tego nie zrobił). Zabiegi zmierzające do przeforsowania reformy rolnej, mimo kilku podejść nie przyniosły efektu. Fakt ten dość wyraźnie odbierano jako porażkę, a chłopi poczuli się oszukani złożonymi (m.in. przy okazji bolszewickiej ofensywy), a niewypełnionymi obietnicami. Co więcej, ten chocholi taniec wokół parcelacji trwał jeszcze kilka lat, a ostatecznie wypracowane rozwiązania trudno było uznać za satysfakcjonujące.

Sejm Ustawodawczy był miejscem wykuwania rodzimych tradycji nowoczesnego parlamentaryzmu, tym ważniejszych, że w przypadku Polski pozbawionej suwerennej państwowości w XIX wieku nie mogła normalnie rozwijać się związana z nią parlamentarna kultura polityczna. Wyglądało to różnie — wniesione doświadczenie byłych posłów z zaboru austriackiego czy pruskiego pozwalało na zakulisowe „załatwianie” spraw państwowych np. przez obeznanych w tych mechanizmach konserwatystów. Ale dzięki demokratycznej ordynacji wyborczej do Sejmu wprowadzone zostały nie tylko kobiety, po raz pierwszy obdarzone zarówno czynnym jak i biernym prawem wyborczym, ale i np. chłopi z Kongresówki, pozbawieni wyrobienia politycznego.  Po nałożeniu na to gwałtowności sporów politycznych otrzymamy bardzo ostrą debatę parlamentarną, przerywanie sobie, zwischenrufy [okrzyki z sali zakłócające przemówienie – przyp. red.], walenie w pulpity w trakcie wystąpień, wygrażanie, chodzenie z bronią palną po sejmie, a nawet bijatyki na sali sejmowej. Te obyczaje, ukształtowane właśnie w Sejmie Ustawodawczym, z parlamentarzystami zostały na dłużej. Tradycje kultury politycznej były skromne, a narastająca polaryzacja życia politycznego nie sprzyjała cywilizowaniu języka debaty. Na utemperowanie nastrojów na samej sali sejmowej trzeba było czekać do 1930 r., kiedy to w ramach pacyfikowania opozycji i przekształcania parlamentu w bezwolne zaplecze rządu zmieniono regulamin Sejmu, a marszałek Świtalski dyscyplinująco karał posłów finansowo.

Trudno natomiast przecenić znaczenie Sejmu Ustawodawczego w wymiarze długofalowym, np. w polskiej praktyce ustrojowej. Do schematu wyjątkowej legislatywy wybranej dla realizacji specjalnego celu — przyjęcia konstytucji — powrócono w specyficznych warunkach pierwszych lat Polski ludowej. Wpisywało się to w uskuteczniany przez komunistów kamuflaż unaradawiania instalowanego na obcych bagnetach systemu. Z kolei do „małej konstytucji” jako protezy poprzedzającej przyjęcie całościowych rozwiązań ustrojowych powrócono zarówno w 1947 r. jak i w 1992 r.

Był zatem Sejm Ustawodawczy organem funkcjonującym w niezwykle trudnych warunkach politycznych i społecznych. Mimo wrzenia społecznego wewnątrz kraju, zagrożenia zewnętrznego na wszystkich niemal odcinkach czy słabości kultury politycznej dorobek jego był poważny — stworzył podwaliny ustrojowe państwa, przeprowadził je z sukcesem przez proces walk o granice ale i integrował jego elity polityczne. W szerszym wymiarze przybliżył odradzające się państwo obywatelom, będąc przez to szkołą myślenia państwowego. Dla sporej części społeczeństwa pierwszą.

Janusz Mierzwa (UJ)

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

05 znak uproszczony kolor biale tlo RGB 01


Czy podobał się Państwu ten tekst? Jeśli tak, mogą Państwo przyczynić się do publikacji kolejnych, dołączając do grona MECENASÓW Teologii Politycznej Co Tydzień, redakcji jedynego tygodnika filozoficznego w Polsce. Trwa >>>ZBIÓRKA<<< na wydanie kolejnych 52 numerów TPCT w 2024 roku. Każda darowizna ma dla nas olbrzymie znaczenie!

Wydaj z nami

Zostań mecenasem Teologii Politycznej Co Tydzień
„Nie zajmujemy się walką z grzechami świata czy walką z grzechami Kościoła. Zajmujemy się tym co ciekawe w sposób afirmatywny i pozytywny”
Brakuje
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.