Boże Narodzenie: Święta ludzkiej nadziei

Cichocki Marek FOto30

Wcale nie jesteśmy aż tak bardzo inni od ludzi z czasów betlejemskiego cudu, którzy żyli w globalnym świecie Imperium Rzymskiego. Ich świat także zachwycał komfortem oraz technologicznymi i cywilizacyjnymi dokonaniami, ale również skrywał w sobie ogromne pokłady niesprawiedliwości i lęku – pisze prof. Marek A. Cichocki w felietonie na łamach „Rzeczpospolitej”.

Nadzieja i jej moc symbolizują chyba najdobitniej sens świąt Bożego Narodzenia. Nie tylko ze względu na sam kontrast światła i ciemności, ale przede wszystkim za sprawą cudu Wcielenia, który pozwala uwierzyć, że świat, w którym żyjemy, nie jest pozostawiony sam sobie, a człowiek i cała ludzkość mogą doświadczyć prawdziwej wolności. Dlatego w tę jedną, wyjątkową noc śpiewamy: „Chwała na wysokości Bogu. A na ziemi pokój ludziom dobrej woli”.

Żyjemy w świecie postoświeceniowej iluzji, w której zdjęto z ludzi brzemię moralnej odpowiedzialności, ale za cenę wolności i coraz większej kontroli nad nimi

Jaki sens dla człowieka we współczesnym świecie Zachodu może nieść to przesłanie? Chrześcijaństwo zmaga się dzisiaj nie tylko ze skutkami sekularyzacji, ale także coraz bardziej z własnym wewnętrznym kryzysem. Czy instytucjonalny Kościół będzie w stanie ten kryzys pokonać, by odzyskać rolę duchowego przewodnika, czy raczej ciemno przykryje światło?

Na szczęście pokój jest nadal wysoko przez ludzi ceniony. W ostatnich dekadach został także wsparty na solidnych podstawach międzynarodowego ładu. Co z tego jednak, jeśli zmienił swój sens i stał się oczywistością oraz strefą komfortu. Utracił swoją metafizyczną głębię zawartą w zrozumieniu, czym jest „ludzka dobra wola”.

Żyjemy cały czas w świecie postoświeceniowej iluzji, w której zdjęto z ludzi brzemię moralnej odpowiedzialności, ale za cenę wolności i coraz większej kontroli nad nimi. Jest to w pewnym sensie świat imponujący swym technologicznym i ekonomicznym rozmachem, a jednocześnie pozbawiony coraz bardziej jakiegoś fundamentalnego poczucia nadziei. Zapewne dlatego ludzie mają dzisiaj większą skłonność do tego, by buntować się wobec istniejącego porządku rzeczy – w nadziei, że świat, który widzą jako niesprawiedliwy, nie musi być pozostawiony sam sobie.

Jeśli spojrzeć na to z tego punktu widzenia, to wcale nie jesteśmy aż tak bardzo inni od ludzi z czasów betlejemskiego cudu, którzy żyli w globalnym świecie Imperium Rzymskiego. Ich świat także zachwycał komfortem oraz technologicznymi i cywilizacyjnymi dokonaniami, ale również skrywał w sobie ogromne pokłady niesprawiedliwości i lęku. Dlatego myślę, że tak samo dzisiaj, jak i wtedy, chodzi o jedno – by budować i bronić świata, w którym byłoby miejsce dla ludzkiej nadziei.

Felieton ukazał się na łamach dziennika „Rzeczpospolita”

Zostań współwydawcą Teologii Politycznej. Przekaż darowiznę.

Wpłać darowiznę
50 zł
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
200 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.