O pułapce Tukidydesa przy okazji wizyty Donalda Trumpa u Xi Jinpinga w Chinach mówią wszyscy eksperci i komentatorzy. Ale czy pamiętają, jak skończyła się historia wojny peloponeskiej?
Pamiętam, jak jeszcze 20 lat temu studentów na Uniwersytecie Warszawskim musiałem przekonywać, że „Wojna peloponeska” Tukidydesa, choć napisana w V w. przed Chrystusem, jest jak najbardziej współczesną książką i trzeba ją czytać. Ponieważ kompletnie nie rozumieli, dlaczego zamiast popularnych wtedy Fukuyamy czy Derridy mieliby czytać jakiegoś zapomnianego Greka sprzed 25 wieków, przypomniałem im film z 1994 r. – „Stan zagrożenia”, w którym Harrison Ford jako analityk CIA wykłada w Akademii Marynarki Wojennej USA książkę Tukidydesa i tak wyjaśnia meandry wojny. Niestety, ja swych studentów nie przekonałem.
Przez całe dekady książki takich autorów jak Tukidydes czy Clausewitz kształtowały podstawy kultury strategicznej USA jako światowej potęgi. W tym czasie Europa, pogrążona w iluzji końca historii, oddawała się beztroskim intelektualnym igraszkom postmodernizmu. Dziś wszystko jest inaczej. O pułapce Tukidydesa przy okazji wizyty Donalda Trumpa w Chinach mówią wszyscy eksperci i komentatorzy na okrągło, w społecznościowych i tradycyjnych mediach. Wszystko za sprawą chińskiego przywódcy, który przestrzegł publicznie Trumpa przed taką pułapką, gdyż doprowadziłaby do wielkiej wojny.
Jak wiadomo, Chińczycy słyną z wysublimowanych strategii wojennych. Jedną z ich zasad jest zapewne i taka: wejdź w głowę swego wroga i zrób w niej mętlik. Jest to tym łatwiejsze, jeśli wróg uwierzył już, że skazany jest na porażkę. Od przynajmniej 20 lat realiści i lewicowcy na Zachodzie głoszą niechybny koniec supremacji Zachodu i zwycięstwo Chin jako nowego hegemona. Realna ocena sytuacji czy fakty nie muszą tu mieć wielkiego znaczenia. Liczą się silne przekonania i strach. Pułapka Tukidydesa, koncept spopularyzowany przez amerykańskiego politologa Grahama Allisona, pasuje tutaj jak ulał. Mowa o tym, że wielka wojna wybucha wtedy, gdy tracący wpływy stary hegemon chce zatrzymać aspiracje nowej wschodzącej potęgi.
Problem z Tukidydesem polega na tym, że choć znów wszyscy na Zachodzie o nim mówią, nadal nikt go nie czyta. Przypuszczam, że Xi Jinping dobrze o tym wie. Nie mówi więc nic o tym, jak skończyła się historia wojny peloponeskiej. Ateny, owa nowa aspirująca potęga, poniosły w niej bowiem całkowitą klęskę.
Marek A. Cichocki
Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!
Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!
(ur. 1966) – filozof, germanista, politolog, znawca stosunków polsko-niemieckich. Współtwórca i redaktor „Teologii Politycznej”, dyrektor programowy w Centrum Europejskim w Natolinie i redaktor naczelny pisma „Nowa Europa. Przegląd Natoliński”. Profesor nadzwyczajny w Collegium Civitas (specjalizuje się w historii idei i filozofii politycznej). Były doradca społeczny Prezydenta RP. Publikuje w prasie codziennej i czasopismach. Razem z Dariuszem Karłowiczem i Dariuszem Gawinem prowadził do 2023 r. w TVP Kultura program „Trzeci Punkt Widzenia”. Autor książek, m.in. „Północ i Południe. Teksty o polskiej polityce, historii i kulturze” uhonorowanej nagrodą im. Józefa Mackiewicza (2019) Więcej>
Autor podcastu „Niemcy w ruinie?”
