Za przypadkiem arcybiskupa Paglii kryje się jedna z dziwnych i mrocznych tajemnic Kurii Rzymskiej, niewyjaśniona przez żadnego z trzech ostatnich papieży. Otóż wychodząca daleko poza Umbrię sława, jaką Paglia zyskał dzięki zleceniu polichromii w katedrze w Terni, przyniosła temu biskupowi wkrótce zawrotne kościelne awanse.
Na platformie X jeden z najbardziej rozpoznawalnych w świecie biskupów amerykańskich Robert Barron dyskredytuje nauczanie arcybiskupa Vincenza Paglii – wieloletniego szefa Papieskiej Akademii Życia, kwestionując jego autorytet jako teologa moralisty. Ten szczególny przypadek zwrócił moją uwagę co najmniej z dwóch powodów. Najpierw dlatego, że choć wiadomo, iż hierarchowie katoliccy są dziś ze sobą skłóceni nie tylko, gdy idzie o świecką politykę (co w końcu jest rzeczą tyleż odwieczną, co normalną), ale również o fundamentalne kwestie katolickiej etyki i teologii moralnej, to jednak rzadko kiedy, ważni hierarchowie z kościelnego „głównego nurtu” zwalczają swoje nauczanie tak gwałtownie i z takim zasięgiem medialnym, jak teraz czyni to biskup Barron. Jeśli tego rodzaju rzeczy się zdarzały, to raczej w wydaniu biskupów balansujących gdzieś na skraju herezji albo odszczepieństwa, jak – powiedzmy – tacy katoliccy „prawicowcy”, jak ekskomunikowany były nuncjusz Carlo Viganò, albo pozbawiony diecezji Joseph Strickland, czy też „lewicowcy”, jak choćby sławetny były przewodniczący niemieckiego episkopatu Georg Bätzing. Tymczasem Paglia i Barron – to istotne dla współczesnego Kościoła figury, a każdy z nich, choć w odmienny sposób, wywarł i wywiera nadal duży wpływ na kształt nauczania i ewangelizacji Kościoła Katolickiego.
Barron pisze w sieci o swoim włoskim koledze-biskupie, iż ten „pod pretekstem rozwoju doktrynalnego dąży do relatywizacji i radykalnej zmiany zasad leżących u podstaw moralności”. Po czym sarkastycznie dodaje: „A jeśli rzeczywiście toczy się taka gra, to znaczy, że wkroczyliśmy na niebezpieczne wody”. Gniew Barrona wybuchł po lekturze wywiadu Paglii, ogłoszonego na łamach portalu „Settimana News”, prowadzonego przez Zgromadzenie Księży Sercanów, w którym obwieszcza on potrzebę obalenia przestarzałej „statycznej i niezmiennej wizji prawa naturalnego”, a zamiast niej wprowadzenia „historycznej koncepcji natury, podważającej paradygmat prawa naturalnego, rozumianego jako zbiór niezmiennych zasad”. Łatwo zauważyć, że spór dotyczy tyleż doniosłej, co nieoczywistej kwestii niezmienności i powszechności prawa naturalnego. Rzecz jest doniosła – bo dotyczy pytania wiszącego nad całą naszą kulturą i polityką od jakichś dwu i pół tysiąca lat: czy w obliczu tak charakterystycznego dla wszystkich spraw ludzkich chaosu i zmienności, istnieją w ogóle jakieś postulowane przez ludzki rozum reguły, które dotyczyłyby wszystkich, zawsze i wszędzie, odkąd pierwszy człowiek ujrzał świat, aż po przyszłe odejście ze świata ostatniego człowieka? Paglia odpowiada: takie reguły nie istnieją, bo wszystko, co dotyczy człowieka, jest historią. Nie dziwota, że w ocenie Barrona jest winien, kto wie czy nie najpoważniejszego moralnego występku, jakiego dopuścić się może katolicki pasterz: propagowania pośród owieczek (jak owo zło nazwał niegdyś Benedykt XVI) „dyktatury relatywizmu moralnego”.
Ale ta sama rzecz jest także nieoczywista, skoro sumienie każdego z nas podpowiada, iż nie sposób wskazać takiej reguły rozumu, od której ten sam rozum nie byłby gotów ustanowić wyjątków, zyskujących szczególną moralną moc in extremis. To dlatego Arystoteles w V księdze „Etyki nikomachejskiej” napisze to zdanie, komentowane i wyjaśniane od tamtego czasu aż do dziś dnia na najróżniejsze sposoby: „Istnieje wprawdzie jakaś sprawiedliwość naturalna lecz wszelka sprawiedliwość jest zmienna”. Zaś obdarzony – jak zawsze – zdrowym rozsądkiem Tomasz z Akwinu stwierdzi (w kwestii 94, części I-II Sumy), że na gruncie rozumu praktycznego niezmienne pozostają wyłącznie „pierwsze zasady wspólne” (prima principia communia), ale już szczegółowe praktyczne konkluzje, jakie z nich płyną, mają tylko moc ut in pluribus, czyli względną, „jak w większości przypadków”, a więc nie we wszystkich. W najciekawszej współczesnej (tzn. XX-wiecznej) książce napisanej na ten temat Leo Strauss będzie dowodzić tezy o politycznym paradoksie stanu wyjątkowego, który jednocześnie uchyla stałe reguły prawa naturalnego, jak i zastępuje je nadzwyczajnymi regułami ad hoc. I wedle Straussa – to dopiero te ostatnie reguły, zmienne i dostosowane do ekstremalnej sytuacji, są pełnym, prawdziwym i postulowanym przez sam rozum urzeczywistnieniem prawa natury, gdyż to one stanowią warunek powrotu wspólnoty politycznej do respektu dla zwyczajnych i stałych reguł przyrodzonej sprawiedliwości. To straussowska wykładnia poglądu, wedle którego „wszelka sprawiedliwość jest zmienna”.
Jednak Paglia, w kontestowanym przez Barrona wywiadzie, nie próbuje podążać tropem takiego stylu myślenia, poszukującego trudno uchwytnej, dialektycznej linii styku pomiędzy tym, co stałe i co zmienne w ludzkim rozumie praktycznym. Jego nauczanie jest prostym i – co tu dużo mówić – topornym podążaniem po ścieżce zachodniego relatywizmu, śladem łacińskich awerroistów (ludzie przyzwyczajają się do niektórych konwencji i zaczynają je traktować jako coś naturalnego i niezmiennego), marksistów (natura człowieka to po prostu całość stosunków społecznych), czy egzystencjalistów (człowiek jest wrzucony w świat i sam w nim się definiuje). Sartre niezwykle celnie ujął ten sposób myślenia, mówiąc, że „człowiek jest projektem”, a jeśli tworzy jakieś zobowiązania, to tylko sam i tylko dla samego siebie. I jest tak dlatego, że nie było i nie ma Nikogo, kto by stworzył człowieka, nadając mu w ten sposób trwałą naturę. Jeśli sobie uzmysłowić tę konsekwencję, to trudno mieć za złe sarkazm Barrona, który na przykładzie moralnego nauczania Paglii zwraca uwagę na „niebezpieczne wody”, na które wkroczył Kościół.
Biskup Barron, którego ciekawych i głoszonych z talentem oratorskim gawęd w sieci słucham od czasu do czasu z zainteresowaniem, zwalcza Paglię w sposób rycerski: dezawuuje bowiem jego nauczanie, nie dezawuując osoby autora. Rzecz jednak w tym, że polemika Barrona, bez kontekstu wiedzy nie o tym, czego naucza, ale kim jest Paglia, pozbawiona zostaje istotnego kontekstu. O istnieniu kogoś takiego, jak Vincenzo Paglia dowiedziałem się jakieś dwie dekady temu, kiedy będąc w Umbrii („cuore verde d’Italia” – jak mawiają Włosi), wybrałem się w któryś dzień do Terni, aby porównać z innymi tamtejszą katedrę. Paglia był tam wtedy ordynariuszem diecezji i zasłynął ze zlecenia latynoskiemu artyście ze środowisk gejowskich, Ricardo Cinalliemu, wymalowania wielkich rozmiarów polichromii na kontrfasadzie katedry, gdzie wedle średniowiecznej tradycji zwykło się przedstawiać scenę Sądu Ostatecznego. A ów artysta, pod czujnym okiem biskupa nadzorującego jego pracę, namalował w tej scenie na pierwszym planie nagi portret Paglii w biskupiej piusce, w homoerotycznym uścisku z jakimś innym nagim mężczyzną. O tym swoistym muralu w katedrze znany historyk sztuki z Uniwersytetu w Mediolanie prof. Carlo Franza napisał swego czasu (na portalu dziennika „Il Giornale”), że jest to „obsceniczne, brzydkie, antyhistoryczne i antyartystyczne malarstwo, wyrażające dekadencję Kościoła”. W każdym razie wtedy, kiedy raz jeden byłem w Terni, kontrfasada katedry była dziełem świeżo odsłoniętym i wzbudzała – co zrozumiałe – szerokie zainteresowanie.
Ta historia świadczyłoby – w każdym razie na mój rozum – o tym, że mamy tu do czynienia nie tyle z filozoficznym relatywistą, ale raczej z patologicznym przypadkiem libertyńskiego hierarchy, którego marzeniem było sportretować się na wieki nago na ścianie katedry. Cóż, wśród ludzi zdarzają się nawet najbardziej dziwaczne i subwersywne pragnienia. Ale przypadek Paglii to rzecz o nieporównanie większej wadze dla Kościoła, gdyż kryje się za nim jedna z dziwnych i mrocznych tajemnic Kurii Rzymskiej, niewyjaśniona przez żadnego z trzech ostatnich papieży. Otóż wychodząca daleko poza Umbrię sława, jaką Paglia zyskał dzięki zleceniu owej polichromii, przyniosła temu biskupowi wkrótce zawrotne kościelne awanse. Ponoć konserwatywny Benedykt XVI wyniósł wkrótce biskupa Paglię do godności szefa watykańskiej Rady ds. Rodziny, a papież Franciszek uczynił go prezesem Papieskiej Akademii Pro Vita, założonej przez Jana Pawła II dla studiów nad bioetyką i teologią rodziny. Teraz, w wywiadzie dla Księży Sercanów, tak ostro skrytykowanym przez Barrona, Paglia szczerze i bez skrupułów opowiada o tym, jak trudno mu było rozbić od środka te dwie kurialne instytucje, i to jest – prawdę mówiąc – najciekawsza część tego wywiadu.
Przypadek Paglii ma swój dalszy ciąg już za papieża Leona XIV. Kiedy nowy papież pierwszą decyzją personalną w Kurii wyrzucił Paglię z piastowanych urzędów, pomyślałem z entuzjazmem, że dzięki Amerykaninowi w Rzymie rzeczywiście dla Kościoła idą nowe, lepsze czasy. Ale wkrótce przeczytałem na poważnym portalu „The Pillar”, że faktycznym autorem pierwszego dokumentu Leona XIV – adhortacji „Dilexi te” na temat ubogich jest… wybitny moralista abp Paglia. A po publikacji adhortacji, Paglia, na zlecenie nowego papieża, zajął się promocją dokumentu papieskiego, m.in. tworząc przewodnik z wprowadzeniem do lektury (Guida alla lettura), dołączony do oficjalnych wydań adhortacji przez Stolicę Apostolską i katolickie wydawnictwa w całym świecie. Chyba zatem byłem w błędzie, sądząc przez chwilę, iż dzięki Leonowi XIV tajemnica wielkiej kariery Paglii, jeśli nie wyjaśnia się, to przynajmniej się kończy. No a teraz okazuje się, że dopiero za nowego pontyfikatu ów wybitny moralista i teolog z rozmachem zaczął głosić swoją naukę o fikcji prawa naturalnego i już bez wstydu opowiada, ile trudu musiał włożyć w rozwalenie instytucji stworzonych przez Jana Pawła II. Zapewne więc mroczna tajemnica potęgi i wpływu arcybiskupa Vincenzo Paglii będzie mieć jeszcze swoją dalszą historię.
Jan Rokita
fot. Alex Kuhn / ArtService / Forum
Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!
Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!
(ur. 1959) – prawnik i publicysta, komentator polityczny. Od początku istnienia związany z Niezależnym Zrzeszeniem Studentów. Uczestnik obrad Okrągłego Stołu. W latach 1989-2007 poseł na Sejm RP. Po wyborach 1989 roku był wiceprzewodniczącym Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, skupiającego posłów rekomendowanych przez „Solidarność”. Przewodniczył wówczas sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do zbadania działalności MSW, która zajmowała się m.in. archiwami SB. W efekcie tych prac powstał raport końcowy zwany „raportem Rokity”. W latach 1992-1993 pełnił funkcję szefa Urzędu Rady Ministrów. W 2007 roku wycofał się z czynnego życia politycznego. Od tego czasu jest wziętym publicystą i wykładowcą akademickim. Uprawia też róże. Odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Krzyżem Wolności i Solidarności. Laureat „Nagrody Kisiela” za 2003 rok.
