Do poprawnego działania strony wymagana jest włączona obsługa JavaScript

Vico. W cyklu historii [TPCT 408]

Vico. W cyklu historii [TPCT 408]
Autor grafiki Michał Strachowski

Polityczność jest mierzona ideami i językiem, który je opisuje, a umiejętność ich prezentowania i zamieniania w język „poezji” staje się warunkiem jakości wspólnoty! Tkwi w tym jednak niezwykły paradoks: społeczeństwa i narody muszą przyjąć legalne i racjonalne instytucje oraz komunikację, aby przetrwać i prosperować. Ale to właśnie te ramy sygnalizują ostateczny upadek.

Czas przeszły i obecny czas
Oba obecne są chyba w przyszłości,
A przyszłość jest zawarta w czasie przeszłym.
T.S. Elliot

Spór o cykliczność i linearność historii ciągle powraca. Wraz z chrześcijaństwem zerwane zostało koło powracającego cyklu, a historia przestała przeglądać się w micie wiecznego początku. Wyprostowała swą linię, która nieuchronnie zaczęła biec w jednym kierunku. Ta linearna koncepcja, podług której wszystko już zmierzało do końca, do doprowadzenia dziejów do ich krawędzi – na stałe przemeblowała nasze umysły. Jednak myliłby się ten, kto by uznał, że wraz z chrześcijaństwem postęp na stałe obrał swój początek i koniec, rozpięty na niedostępnej skali czasu. Idee, które starały się przywracać pewien porządek cyklu, ciągle pobrzmiewały echem i stale towarzyszą swej młodszej siostrze. Jednym z przedstawicieli takiej wizji dziejów – jeszcze na długo przed Heglem – był zmarły 280 lat temu – Giambattista Vico, wskazujący, że liniowe spojrzenie na historię i postęp nie jest jedyną dostępną ofertą.

Pod koniec XVIII wieku Giambattista Vico, mało znany profesor retoryki we Włoszech, argumentował, że społeczeństwa i narody rozwijają się, a następnie nieuchronnie przechodzą pewne fazy: po osiągnięciu szczytu zamożności i sukcesu w końcu popadają w dawno zapomniane błędy. Narody (i imperia!) wpadają ciągle w tę samą pułapkę. W swoim arcydziele Nowa Nauka Vico prezentował na gruncie historii, że wspólnoty trwają w nieuchronnej funkcji cyklu. Porządkuje dzieje ludzkości – niemalże wzorem antycznym - wyodrębniając trzy okresy: epokę bogów, charakteryzującą się dominacją religii, surowym prawem i obrazowym językiem (hieroglificznym); erę bohaterów, w której obowiązują rygorystyczne zwyczaje, a język jest zdominowany przez poezję; oraz erę ludzi, w której człowiek zdobywa pełną samoświadomość, ufa własnym zdolnościom, a język staje się prozaiczny. W te kontinuum wpisany jest także powrót do pierwotnego stanu (ricorso), a struktura procesu historycznego rozpoczyna swój bieg od punktu wyjścia.

Owa cykliczność jest jednak ściśle powiązana z językiem. Rozwinięte wspólnoty polityczne tracą swój poetycki, pełen pasji język i zaczynają posługiwać się językiem legalistycznym i racjonalnym – najpierw, aby budować instytucje dla wspólnego dobra, a później zwracając się przeciwko sobie. Zatem polityczność jest także mierzona ideami i językiem, które je opisuje, a umiejętność ich prezentowania i zamieniania w język „poezji” staje się warunkiem jakości wspólnoty! Tkwi w tym jednak niezwykły paradoks: społeczeństwa i narody muszą przyjąć legalne i racjonalne instytucje oraz komunikację, aby przetrwać i prosperować. Ale to właśnie te ramy sygnalizują ostateczny upadek. Poetycki rdzeń wyobraźni człowieka staje się niefunkcjonalny, nie jest w stanie podeprzeć całego legalizmu i rzekomej racjonalności; jednocześnie bez odwołania się do niego, wspólnota traci kontakt z własnymi ideami, pogrążając się w jałowych i „wydrążonych” formach prawnych.

W tym wszystkim pobrzmiewa pewne memento: Vico uznał degradację konstruktywnej współpracy za pierwszą oznakę wchodzenia w ricorso. Jeśli to prawda, jest to wymowny akt oskarżenia pod adresem naszego coraz bardziej podzielonego i spolaryzowanego świata, w którym poezja i wielkie idee dawno już przestały wzbudzać pasję, a wielkie spory o sądownictwo, prawo, legalizm – stały się podstawowym elementem debaty wewnątrz wspólnot politycznych Zachodu. Z pewnością dostrzeżenie tego, że cywilizacje i narody przechodzą przez fazy w relacji z własnym językiem, staje się niezwykle ciekawym instrumentarium do patrzenia na współczesność z jej kryzysami. Vico zdaje się być bardzo ciekawą opcją, by wraz z nim pytać: gdzie byliśmy, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Jan Czerniecki
Redaktor naczelny

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

05 znak uproszczony kolor biale tlo RGB 01

Pozostałe artykuły

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.