W moim rozumieniu głównym problemem katolickiej myśli politycznej pozostaje wyzwanie nowoczesności. Nowe idee nauki, racjonalności, Oświecenia wywierają wpływ na nauczanie chrześcijańskie i wiarę religijną w ogólności, odgrywając istotną rolę w obserwowanym przez nas wszystkich procesie sekularyzacji – mówi prof. Ferenc Hörcher.
Dr Maciej Wilmanowicz: Jesteś jednym z założycieli Stowarzyszenia na rzecz Odnowy Katolickiej Myśli Politycznej i Społecznej (Association for the Renewal of Catholic Political and Social Thought), którego działalność zainaugurowano na początku marca w trakcie odbywającej się w Budapeszcie konferencji naukowej. Czy mógłbyś omówić podstawowe cele, jakie przyświecają Stowarzyszeniu? Jaka jest geneza tej instytucji?
Prof. Ferenc H. Hörcher: Wszystko zaczęło się w trakcie pandemii, gdy ludzie spędzali całe dnie na platformach społecznościowych. Razem ze znajomymi poznanymi na Twitterze, stworzyliśmy grupę nazwaną Klubem Filozofii Konserwatywnej. To za pośrednictwem tego kanału poznałem ludzi z całego świata, w tym wielu katolików. Wspólnie zaczęliśmy zastanawiać się nad obecnym stanem katolickiej myśli politycznej. Zdaliśmy sobie sprawę, że chcąc podjąć się prowadzenia kursu dotyczącego XX-wiecznej katolickiej myśli politycznej, prędzej czy później bylibyśmy zmuszeni przedstawić jakieś uzasadnienie dla naszych działań – niektórzy autorzy zaliczani do tej tradycji są bowiem przedmiotem debat, niektórych uważa się za postaci kontrowersyjne, jeszcze inni pozostają poza głównym nurtem rozważań akademickich. W rzeczy samej nie istnieje żaden prawdziwy „kanon”, czy utrwalona narracja dotycząca współczesnej katolickiej refleksji politycznej. Oczywiście, prowadzi się badania nad katolicką nauką społeczną, zwłaszcza w środowiskach teologicznych, lecz nie przekłada się to na działalność dydaktyczną wydziałów nauk politycznych, na przykład w Stanach Zjednoczonych czy na Węgrzech. Postanowiliśmy zatem odpowiedzieć na ten problem. Moim pierwotnym pomysłem było założenie stowarzyszenia. Geneza tej inicjatywy wiąże się z wnioskiem o finansowanie projektu badawczego dot. katolickiej myśli politycznej, który złożyłem w Węgierskim Funduszu Badań Naukowych. Wniosek został wprawdzie odrzucony, ale jego integralna część – powołanie stowarzyszenia – nie stała się przecież z tego względu mniej istotna. Podobnie jak prowadzone przeze mnie badania, które skupiają się na czterech falach odnowy katolickiej myśli politycznej w czasach nowożytnych i współczesnych, począwszy od wieku szesnastego aż do katolickiej nauki społecznej i Jacques'a Maritaina po roku 1945. Doszedłem także do wniosku, że nadszedł już czas na kolejną odnowę. Zwłaszcza w kontekście decyzji nowego papieża o przyjęciu imienia Leona XIV, która stanowi symbol odrodzenia dawnego znaczenia społecznego nauczania Kościoła i pozostaje w zgodzie z nastrojami panującymi w katolickich kręgach intelektualnych.
Celem jest zatem spojrzenie na katolicką myśl polityczną jako na tradycję dynamiczną, zdolną do adaptacji w zależności od okoliczności – stąd też idea kolejnych fal katolickiej odnowy? Czy mógłbyś pokrótce scharakteryzować te etapy?
W moim rozumieniu głównym problemem katolickiej myśli politycznej pozostaje wyzwanie nowoczesności. Nowe idee nauki, racjonalności, Oświecenia wywierają wpływ na nauczanie chrześcijańskie i wiarę religijną w ogólności, odgrywając istotną rolę w obserwowanym przez nas wszystkich procesie sekularyzacji. Z drugiej strony mamy kwestię kościołów protestanckich i wpływu Reformacji. We współczesnym kontekście klarownie widać, że to rozmaite nurtu zgrupowane właśnie pod sztandarem Reformacji przejęły inicjatywę na polu nowoczesnej myśli politycznej. Najważniejsi autorzy tacy jak Thomas Hobbes czy John Locke wywodzą się przecież z Anglii i jej protestanckiej kultury. Nawet ci kluczowi myśliciele, którzy sami nie byli protestantami, jak choćby Jean Bodin, rozwijali swoje teorie w odpowiedzi na problemy związane z wojnami religijnymi w łonie chrześcijaństwa. Katolicka myśl polityczna musi zatem mierzyć się z wyzwaniami zarówno ze strony sekularyzacji, jak i tradycji protestanckiej.
Jeśli zaś mowa o czterech falach reakcji, odpowiedzi czy odnowy, to pierwszą z nich stanowił hiszpański neo-scholastycyzm, reprezentowany zwłaszcza przez Francisco Suáreza – nurt ten stanowił oczywiście formę odpowiedzi na problemy, jakie dla funkcjonowania Hiszpanii generowało powstanie zamorskiego imperium, ale także konflikty z innymi projektami imperialnymi, jak choćby angielskim. Neo-tomistyczna szkoła z Salamanki i hiszpańscy jezuici reprezentowali zatem pierwszą falę. W jej ramach zawierała się również reakcja wobec doktryn protestanckich oraz myśli politycznej Machiavellego – w istocie post-Machiavellowego rozumienia polityki. Pytanie brzmiało: w jaki sposób można zachować konkurencyjność w świecie zajadłej rywalizacji, jednocześnie podtrzymując fundamentalne wartości katolickie, stanowiące integralną część tradycji i nauczania Kościoła? W tym wymiarze neo-tomiści wiele nauczyli się od swoich przeciwników. Odnowa ta miała miejsce na przełomie XVI i XVII wieku.
Fala druga nadeszła wraz z konsekwencjami Rewolucji Francuskiej. W czasie Kongresu wiedeńskiego potęgi europejskie starały się stworzyć podstawy ładu, który zapewniłby stabilność post-rewolucyjnej Europie. Na tym tle doszło do katolickiego renesansu, który nie ograniczał się wyłącznie do Wiednia, ale objął swym zasięgiem tak znanych pisarzy antyrewolucyjnych jak Joseph de Maistre, Louis de Bonald czy Donoso Cortés. Autorzy ci byli reprezentantami nowej fali katolicyzmu, w ramach którego starano się zrozumieć istotę rewolucji i zaoferować alternatywę dla wynikającej z niej przemocy, jak również dla wzrostu nacjonalizmu i nowych ideologii politycznych w rodzaju liberalizmu czy konserwatyzmu. To był zatem moment drugi: początek XIX wieku, powstanie Świętego Przymierza opartego na tradycyjnych ideałach katolickich, lecz dostosowanych do nowych realiów politycznych.
Rozwiązanie to zapewniło pokój na niemal pół wieku. Oczywiście nie przyczyniło się do rozwiązania problemu nowoczesności. I z tego właśnie względu trzecia fala katolickiej odnowy wiązała się z powstaniem zjawiska, które zwykło nazywać się nauką społeczną Kościoła. Kluczową rolę odegrała publikacja Rerum novarum, słynnej encykliki Leona XIII, która przedstawia niezwykle klarowne odpowiedzi na niektóre z nowych wyzwań, zwłaszcza warunki egzystencji klas pracujących, które dyskutowano w kontekście rozwoju marksizmu, chrześcijańskiego socjalizmu i innych nurtów refleksji politycznej. To początek nowej ery, w której w ramach katolicyzmu rozpoznaje się znaczenie nauczania dotyczącego nie tylko życia pozagrobowego i duchowości pojedynczych osób, lecz także kwestii świeckich i społecznych. Nie jest to jednak bezpośrednio polityczne podejście. Bliżej mu do filozofii społecznej, stąd też nazwa – nauka społeczna. W istotnym wymiarze stanowi ona przejaw zwrotu ku sekularyzmowi i państwu świeckiemu, którego dokonuje się, by dać odpowiedź na problemy związane z rewolucją przemysłową i rozwojem technologii, lecz także w reakcji na rozwinięte formy kapitalizmu przejawiające się pod postacią wyzysku i wynikającego zeń pogwałcenia ludzkiej godności.
Czwarta fala nadeszła po II wojnie światowej, gdy jasna stała się potrzeba powrotu do tradycji prawa naturalnego, którą wywieść można jeszcze z pism Arystotelesa i która odgrywała kluczową rolę w średniowiecznej scholastyce. To integralna część naszego dziedzictwa. A jednak, wraz z nadejściem pozytywizmu została zepchnięta na drugi plan. Świeckie prawo państwowe zaczęto postrzegać jako mechanizm wykraczający poza zagadnienia, które obejmowało prawo naturalne. To Kelsenowskie, czy Austinowskie rozumienie prawa pozytywnego. W ich teoriach pozytywistyczna jurysprudencja miała pierwszeństwo nad prawnonaturalizmem. II wojna światowa dowiodła, że w ten sposób nie da się zapewnić trwałego pokoju. Dlaczego? Z tego względu, że chociażby polityka nazistów w Niemczech była realizowana za pośrednictwem prawa pozytywnego, a doprowadziła do powstania najbardziej nieludzkiego reżimu, jakiego ludzkość kiedykolwiek doświadczyła. Do tego doszło jeszcze doświadczenie rosyjskiego komunizmu, który miał oczywiście charakter świecki i w którym funkcjonowała konstytucja niemająca nic wspólnego z rzeczywistością, nawet jeśli opierała się rzekomo na pozytywistycznym uzasadnieniu. Tych zjawisk nie dało się poddać krytyce bez odwołania do jakiejś formy uniwersalnych standardów. To właśnie z tego względu Jacques Maritain i inni współcześni mu myśliciele dostrzegli potrzebę powrotu do prawa naturalnego i oparcia się na dyskursie praw człowieka, który mógł zapewnić standardy przekraczające granice kulturowe. Co więcej, nieustannie podkreślali oni fakt, że standardy te dotyczą osoby ludzkiej i że wywodzi się je z konkretnych cech natury człowieka i ludzkich społeczeństw.
To są zatem cztery fale, których celem była odpowiedź na bieżące wyzwania społeczne, polityczne, religijne. Stąd też moje przekonanie o nieustannym procesie odnowy katolicyzmu. To przedsięwzięcie trzeba jednak kontynuować, a odpowiedzialność za to, by tak się stało, spoczywa na intelektualistach. Już czas na piątą falę katolickiej myśli politycznej.
Każdy z opisanych przez ciebie epizodów odnowy katolickiej refleksji politycznej stanowił odpowiedź na konkretne wyzwanie, jakie tej tradycji rzucały okoliczności historyczne – od Reformacji i makiawelizmu, przez doświadczenie rewolucji, socjalizmu, demokracji masowej, aż do traumy odbywającej się w granicach prawa pozytywnego dehumanizacji i totalitaryzmu nowoczesnego państwa. Co stanowi największe wyzwanie we współczesnym kontekście? Gdzie rozgrywa się najważniejsza bitwa – na polu politycznym? Społecznym? Ekonomicznym? Czy też w głowach wyizolowanych jednostek? Staram się zrozumieć, czy celem jest w tym przypadku odnowa życia duchowego pojedynczych osób, czy chociażby wywalczenie katolickiego wpływu na prowadzoną współcześnie politykę społeczną? A może obie te rzeczy jednocześnie?
Cóż, oczywiście wiele zjawisk zachodzi jednocześnie i nie powinniśmy zbyt pochopnie wyciągać uogólniających wniosków; z wewnętrznej perspektywy nie jesteśmy w stanie w pełni zrozumieć naszego położenia. Co więcej, nie jestem teologiem i nie znam odpowiedzi na pytanie, w jakim kierunku powinien podążyć Kościół. Są jednak pewne spostrzeżenia, które możemy poczynić w odniesieniu do katolickiej myśli politycznej. Po upadku żelaznej kurtyny i końcu zimnej wojny rozpoczęła się nowa era w światowej i europejskiej polityce. Wraz z nią pojawiły się oczywiście nowe wyzwania, co wynikało do pewnego stopnia z faktu, że zimna wojna stanowiła rodzaj gwarancji specyficznej równowagi sił oraz ograniczenia w stosowaniu wojny i przemocy. Wraz z upadkiem jednej z dwóch równoważących się potęg na początku lat 90., rozpoczęła się era amerykańskiej hegemonii. Teraz zaś kształtu nabiera nowy, wielobiegunowy świat.
Jednocześnie, jak zwróciłeś uwagę, doświadczamy czegoś, co ma związek ze stanem ludzkiej duszy, ludzkiej świadomości, a co ma związek ze zjawiskiem, które opisuje się często jako upadek Zachodu. Chodzi o utratę pewności siebie, o uwiąd ducha, który przez stulecia zapewniał światu zachodniemu specjalny status. W tym sensie Kościół katolicki można postrzegać jako istotne źródło odnowy. Warto w tym miejscu przywołać słynne słowa Ernsta-Wolfganga Böckenfördego. Ten sędzia niemieckiego sądu konstytucyjnego stwierdził, że zachodnie demokracje liberalne nie są w stanie zapewnić warunków niezbędnych dla własnego przetrwania. Innymi słowy, współczesny liberalizm nie jest w stanie wytworzyć moralności, cnoty obywatelskiej niezbędnej dla prawidłowego funkcjonowania nowoczesnego państwa. Böckenförde, który sam był katolikiem, zwrócił jednocześnie uwagę, że państwo nie jest w stanie znaleźć odpowiedzi na ten problem. Dlaczego? Z tego względu, że wymaga się od niego neutralności. Nie ma ani legitymizacji, ani władzy wpływania na dusze swoich obywateli. I to w tym kontekście istotną rolę może odegrać Kościół, a w może jeszcze większym stopniu sami wierni. Kościół jest bowiem instytucją, te zaś często mają problemy z dotarciem do jednostek. Nawet w naszym życiu osobistym, w sferze wyznawanych przez nas wartości, gdy sami chcemy pozostawać w kontakcie z Bogiem, Kościół nie jest w stanie sam z siebie zapewnić nam tak potrzebnego komfortu duchowego. To spostrzeżenie można odnieść także do kwestii społecznych i politycznych. Kościół, podobnie jak państwo, nie może doprowadzić do duchowej odnowy. My – wierni, my katolicy wyposażeni w nasze własne sumienia i samoświadomość musimy wziąć odpowiedzialność za nasze społeczeństwa, duże i małe. To tym niezwykle ważnym zadaniem powinno zająć się Stowarzyszenie – może ono zwiększać świadomość wiernych, że mają oni do odegrania istotną rolę, że powinni odzyskać ten rodzaj pewności siebie i samoświadomości, który jest niezbędny, by zapewnić naszym społeczeństwom bezpieczeństwo w tak dramatycznie zmieniającym się świecie.
Cel Stowarzyszenia nie jest zatem czysto akademicki, nie ma charakteru wyłącznie deskryptywnego. Zawiera się w nim także istotne przesłanie normatywne, które ma wpłynąć na wspólnotową i indywidualną egzystencję chrześcijan.
Wytłumaczyłbym to w następujący sposób. To, co do tej pory opisałem, odnosiło się do motywacji stojącej za powstaniem Stowarzyszenia i do przyświecających nam celów. Przedsięwzięcie ma jednak charakter akademicki, nie jest formą aktywizmu. Jego cele i funkcje są czysto akademickie, co oznacza, że do katolickich idei i tradycji musimy podchodzić jak profesjonalni badacze. Katolicka myśl polityczna będąca częścią zachodniej tradycji została zaniedbana. Jej znaczenia nie rozpoznano w należytym stopniu w głównym nurcie badań, zwłaszcza w kontekście anglosaskim. I to ma znaczenia kluczowe. Myślę, że Kościół także zrozumiał znaczenie tego kontekstu kulturowego. To z tego względu mamy teraz papieża z Ameryki. Jednocześnie należy zwrócić uwagę, że zajmowanie się tradycją katolicką wymaga czegoś więcej niż tylko suchego podejścia historycznego. Można bowiem analizować ją przez pryzmat dziejów idei, myśli politycznej i społecznej. Aby zrozumieć, o co właściwie toczy się tutaj gra, nie wystarczy po prostu zebrać i w pozytywistyczny sposób uszeregować dostępne nam dane. Należy raczej posłużyć się podejściem filozoficznym, które nieuchronnie wiąże się z formułowanie sądów normatywnych. W ten sposób da się połączyć profesjonalne badania naukowe oraz rozważania nad wyborem wartości, który z samej swojej natury stanowią istotę rozważań filozoficznych. Nie możemy ograniczać się zaledwie do kolekcjonowania historycznych faktów, musimy stosować podejście normatywne.
Obaj mamy doświadczenie nauczania na poziomie uniwersyteckim (twoje jest oczywiście znacznie bogatsze od mojego). Chciałem zapytać w tym kontekście o twoje osobiste obserwacje. Za każdym razem, gdy próbuję zainicjować ze swoimi studentami poważniejszą rozmowę dotyczącą normatywnych podstaw, na jakich opierają swoje życiowe decyzje, uderza mnie, z jaką trudnością przychodzi im wyjaśnienie najbardziej podstawowych zarysów własnych poglądów na świat. Rozumieją, w jaki sposób funkcjonuje struktura społeczna czy ekonomiczna ich miasta, kraju, czy regionu, lecz niezwykle rzadko mają wyrobioną opinię dot. rodzaju norm i wartości, na straży których stać powinien obowiązujący system polityczny. Czy to tylko moja własna skrzywiona perspektywa, czy też spotkałeś się z podobnym zjawiskiem?
Oczywiście ciężko jest generalizować, ale podzielam część twoich spostrzeżeń dotyczących młodego pokolenia i procesu jego integracji w ramy naszej tradycji. W tym kontekście można chyba mówić o pewnej jałowości, płytkości zachodniej kultury masowej, która służy jako podstawowe źródło transmisji kultury, na jakim opierają się nowe pokolenia, a która zubożyła lub całkowicie zapoznała kluczowy metafizyczny element zachodniej tradycji. Mam na myśl związek między kulturą i polityką, którego tak brakuje w konsumowanych na masową skalę treściach, co przyczynia się do utraty pewności siebie wśród młodych osób. Musimy pamiętać, że polityka wynika z kultury – nie da się stworzyć pokojowego społeczeństwa bez kultury zdolnej do odpowiedniego kształtowania postaw obywatelskich. Samej kultury jednak nie można wyobrazić sobie bez religii – wymaga ona bowiem głębokiej metafizycznej podstawy, zdolnej przedstawić kompletny obraz ludzkiej egzystencji. W tym sensie strata wynikająca z sekularyzacji i umasowienia kultury pozbawionej tego metafizycznego wymiaru skutkuje powstaniem kultury, która nie jest w stanie wytworzyć w pełni rozwiniętych obywateli…
W twojej wypowiedzi pobrzmiewają echa twierdzeń T.S. Eliota dotyczących niezbędności religii, bez której trudno w ogóle mówić o istnieniu kultury. Z drugiej strony jednak, czy uważasz, że da się dostrzec pewne oznaki kulturowej przemiany w świecie zachodnim? W prasie pojawiają się ostatnimi czasy relacje i wyniki badań wskazujące na powolny, ale ciągły wzrost osób przyjmujących chrzest, chociażby we Francji, co może wskazywać na jakąś formę popularyzacji przekonania o głębokiej potrzebie funkcjonowania w ramach ustalonej struktury normatywnej, jak również prostej potrzebie przynależności, którą zapewnić może Kościół katolicki, czy jakakolwiek inna instytucja religijna. Czy dostrzegasz oznaki takiego zwrotu, czy też marszu ku w pełni sekularnemu społeczeństwu nie da się powstrzymać, a alternatywą dla osób religijnych pozostanie tylko Dreherowska „opcja dominikańska”?
Czytałem teksty powołujące się na przywołane przez ciebie dane i mam tylko nadzieję, że to prawda. Myślę jednak, że jest jeszcze zbyt wcześnie, by wyciągać stanowcze wnioski. Niewątpliwie da się wyczuć zmianę nastawiania młodego pokolenia, pewien przypływ entuzjazmu wśród młodych ludzi, choć oczywiście może on niekiedy grawitować ku nietypowym lub ekstremistycznym ideologiom stanowiącym substytut religii. Wierzę jednak, że dla Kościoła otwiera się szansa, którą należy wykorzystać. Papież Franciszek, pomimo trudności, jakie napotkał w rozwiązywaniu niektórych problematycznych kwestii, z pewnością szansę tę dostrzegał – jedną z największych zalet jego pontyfikatu był poziom fascynacji, jaki było w stanie wzbudzić wśród młodych ludzi jego podejście do życia.
Nie ulega wątpliwości, że nie możemy zostawić młodego pokolenia samemu sobie. Nowe technologie rozrywają więzy społeczne, a poprzez iluzję „rzeczywistości wirtualnej” przykuwają młodzież do ekranów i wykorzystują ich głęboką potrzebą sukcesu oraz bezpieczeństwa. To odbija się na zdolności do życia w społeczeństwie, nawet na najbardziej podstawowych umiejętnościach komunikacji. W tej sytuacji także i młodzi ludzie zaczynają odczuwać palącą potrzebę metafizycznego zakotwiczenia. Kościół katolicki – w istocie każda denominacja chrześcijańska – może to zapewnić, jeśli tylko jest naprawdę w stanie do nich dotrzeć. To także i nasze zadanie.
Czy do Stowarzyszenia można dołączyć i przyczynić się do realizacji jego celów? Jakie są wasze plany?
Stowarzyszenie jest otwarte na badaczy, młodszych i starszych, zajmujących się szeroko rozumianymi naukami humanistycznymi i społecznymi, którzy chcieliby do nas dołączyć i brać udział w naszych wydarzeniach. Przygotowujemy właśnie stronę internetową, która zapewni łatwy dostęp do informacji dla wszystkich osób, które chciałyby z nami współpracować. Mamy zamiar prowadzić także własny profil na Substacku, jak również poszerzać naszą współpracę akademicką o badaczy zainteresowanych konkretnymi problemami przynależącymi do ogólnej sfery działalności Stowarzyszenia. Planujemy również organizację kolejnych wydarzeń naukowych, w tym corocznej konferencji na wzór tej, która odbyła się niedawno na Uniwersytecie Służby Publicznej w Budapeszcie. Mamy nadzieję, że nasza propozycja spotka się z zainteresowaniem i że stworzymy żywą, międzynarodową społeczność.
Z prof. Ferencem Hörcherem rozmawiał dr Maciej Wilmanowicz
Fot. Adam Kliczek, CC BY-SA 3.0
Strona internetowa Stowarzyszenia: https://www.catholicpost.eu/
Ferenc H. Hörcher (ur. 1964) – filozof polityk i filozof sztuki. Studiował w Budapeszcie, Oriel College, Oksfordzie i Europejskiej Akademii Teorii Prawa w Brukesli-Leuven. Jest kierownikiem i profesorem badawczym Instytutu Badań nad Polityką i Rządem, Centrum Badawczego im. Józsefa Eötvösa Narodowego Uniwersytetu Służby Publicznej na Węgrzech. Autor m.in. monografii: A Political Philosophy of Conservatism. Prudence, Moderation and Tradition (Bloomsbury, Londyn i Nowy Jork, 2020), Art. And Politics in Roger Scruton’s Conservative Philosophy (Palgrave Macmillan/Springer, 2023). W języku polskim nakładem wydawnictwa krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej ukazała się książka pt. Filozofia polityczna europejskiego miasta.
Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!
Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!
