Od jakiegoś czasu mogło wydawać się, że kwestia dalszego rozszerzenia UE to właściwie kompletnie stracona sprawa, i że nikt na poważnie nie myśli już o takiej perspektywie.
Rozpoczęcie właśnie negocjacji o członkostwie z Ukrainą i Mołdawią może jednak przeczyć tej pesymistycznej ocenie. Warto pamiętać, że w tle znajduje się także sprawa członkostwa w UE kilku państw na Bałkanach. Czy więc proces rozszerzenia Unii znów przyspiesza?
Na pewno pojawia się próba ponownego uruchomienia pod hasłem rozszerzenia pewnego mechanizmu w Unii. Ale na pewno nie jest to i nie będzie rozszerzenie, jakie pamiętamy sami z naszego własnego, polskiego doświadczenia. I chyba trzeba włożyć trochę wysiłku, aby dobrze rozpoznać, czym ten uruchamiany proces naprawdę jest i jaki ma cel. Jest to z polskiej perspektywy tym ważniejsze, że polityczną siłą, która próbuje taki nowy proces rozszerzenia uruchomić są głównie Niemcy, a jego adresatem, obok państw bałkańskich i Mołdawii, jest przede wszystkim Ukraina.
Polska przez lata była postrzegana jako wielki orędownik dalszego rozszerzania UE. Dotyczyło to również członkostwa Ukrainy. Patrząc przez pryzmat własnych doświadczeń, widziano w rozszerzeniu szansę dokonania głębokiej politycznej oraz ekonomicznej transformacji wschodniego sąsiada, jego faktyczną europeizację i westernizację, które otworzą przed Polską nowe możliwości współpracy i bezpieczeństwa. Uważano nawet, że mogły one wręcz zmienić w przyszłości na naszą korzyść wewnętrzny układ sił w UE.
Ostatnie cztery lata wojny na Ukrainie bardzo jednak zmieniły tamtą perspektywę nie tylko ze względu na nastroje, ale i obiektywną sytuację. Złożone w maju publicznie przez Berlin propozycje dotyczące rozszerzenia Unii pokazują, że chodzi tutaj o jakiś zupełnie nowy proces oraz odmienny sposób myślenia, których celem nie musi być wcale faktyczne członkostwo Ukrainy, ani jej głęboka wewnętrzna transformacja.
Jak powiedziałem, trzeba zadać sobie w Warszawie więcej wysiłku, by odpowiedzieć na pytanie, czym taki nowy instrument rozszerzenia bez członkostwa i prawdziwej transformacji jest. A przede wszystkim jakie skutki dla Polski może przynieść jego zastosowanie do Ukrainy. Bo wygląda na to, że nie jest to wcale instrument integracji, lecz podziału sfer wpływów.
Marek A. Cichocki
Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!
Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!
(ur. 1966) – filozof, germanista, politolog, znawca stosunków polsko-niemieckich. Współtwórca i redaktor „Teologii Politycznej”, dyrektor programowy w Centrum Europejskim w Natolinie i redaktor naczelny pisma „Nowa Europa. Przegląd Natoliński”. Profesor nadzwyczajny w Collegium Civitas (specjalizuje się w historii idei i filozofii politycznej). Były doradca społeczny Prezydenta RP. Publikuje w prasie codziennej i czasopismach. Razem z Dariuszem Karłowiczem i Dariuszem Gawinem prowadził do 2023 r. w TVP Kultura program „Trzeci Punkt Widzenia”. Autor książek, m.in. „Północ i Południe. Teksty o polskiej polityce, historii i kulturze” uhonorowanej nagrodą im. Józefa Mackiewicza (2019) Więcej>
Autor podcastu „Niemcy w ruinie?”
