Do poprawnego działania strony wymagana jest włączona obsługa JavaScript

Magdalena Gawin: Czy to koniec szkolnych bibliotek?

Magdalena Gawin: Czy to koniec szkolnych bibliotek?

Ze szkół wyprowadzono już lekarzy, dentystów, likwiduje się stołówki i przechodzi na katering. Wiele wskazuje na to, że taki sam los może spotkać biblioteki.

Rządowy projekt łączenia bibliotek szkolnych z publicznymi wywołał burzę w Internecie. Jedni widzą w tym szansę na unowocześnienie bibliotek publicznych, inni – groźbę likwidacji bibliotek szkolnych. Zwolennicy rządowego projektu wskazują na udany eksperyment w Ożarowie i Wrocławiu, gdzie z połączenia bibliotek szkolnych i publicznych powstały nowoczesne placówki, otwarte do późnych godzin wieczornych, także w weekendy, również dla dorosłych.

Dzieci nie podróżują same i dlatego właśnie to książki mają przyjść do dzieci, a nie dzieci do książek

Na stronach Ministerstwa Cyfryzacji i Administracji zawisło wyjaśnienie. Na dwudziestu paru linijkach zapewnia się, że projekt nie prowadzi do likwidacji bibliotek szkolnych, jedynie do rozszerzenia usługi tych placówek na prawach bibliotek publicznych, z możliwością korzystania z nich także przez ludzi dorosłych.

Mamy prawo pytać, jak będzie to wyglądało w praktyce? Jak wyobrażają sobie przekształcenie bibliotek szkolnych w placówki publiczne?
Sprawa pierwsza to warunki lokalowe. Szkoły nie dysponują pomieszczeniami, w których mogą trzymać obszerny księgozbiór. Salki biblioteczne są małe, dostosowane do potrzeb uczniów. Już ta okoliczność ucina wszelkie rozważania na temat przekształceń bibliotek szkolnych w placówki o charakterze publicznym. Zwolennicy zniesienia zakazu łączenia bibliotek szkolnych z publicznymi powołują się na zjawisko niżu demograficznego. Uczniów jest mniej, tak wynika ze statystyk, samorządy nie chcą utrzymywać etatów bibliotekarek, bo – w domyśle – nie ma dla kogo.

Sęk w tym, że do demograficznego niżu dochodzi dodatkowa okoliczność. Duże aglomeracje wciąż rosną. W Warszawie na nowych osiedlach: Białołęka, Ursynów, Żoliborz Południowy, Wilanów, nie buduje się nowych szkół i dzieci muszą uczęszczać do placówek już istniejących. Powoduje to przejście na naukę w systemie zmianowym, czyli w wielu szkołach uczniów będzie więcej, nie mniej. W podstawówkach kłopoty wywołało już przyjęcie do szkół sześciolatków. Budynki nie są z gumy, urbaniści (kiedyś był taki zawód) zaprojektowali je na konkretną dopuszczalną liczbę uczniów z danego obszaru.

Zamknąć czy otworzyć


Kwestia kolejna: według ostatnich zaleceń kuratorium szkoły podstawowe powinny maksymalnie zwiększyć bezpieczeństwo dzieci, tak aby uniemożliwić wstęp do budynków osobom z zewnątrz. Szkoły przyjmują więc specjalne procedury: montowane są domofony, inne wejścia dla rodziców, a inne dla dzieci, zwiększa się etaty na ochronę.

Jak to się zatem ma do swobodnego wejścia do biblioteki osób dorosłych z całej dzielnicy, potencjalnych czytelników? Nijak. Mamy do czynienia ze sprzecznymi zaleceniami. Z jednej strony: szkołę otworzyć, z drugiej - przed dopływem obcych zamknąć.

Projektodawca chce dać wolną rękę samorządom. Na stronach Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji czytamy: „Ale na tym rozwiązaniu mogą skorzystać szkoły, zwłaszcza funkcjonujące w małych gminach, które mają problemy w związku z niżem demograficznym. Zmiana statusu biblioteki na bibliotekę publiczną pozwoli im realizować usługi nie tylko dla uczniów ale szerzej, dla lokalnej społeczności. Ważne jest to, że o tym, czy zaproponowane przez nie narzędzia zostaną wykorzystane, czy też nie, zdecydują sami samorządowcy”.

Otóż samorządy od lat stosują politykę cięć w edukacji. Ze szkół wyprowadzono już lekarzy, dentystów, likwiduje się stołówki (bo za drogo) i przechodzi na katering (bo taniej). Samorządy będą dalej cięły wydatki kosztem bibliotek szkolnych. Bo tak jest też taniej.

Niestety, z tych kilkudziesięciu linijek wyjaśnienia na stronach MAiC nie dowiedzieliśmy się niczego, co mogłoby uspokoić rodziców i nauczycieli.

Biblioteki publiczne są ofertą dla dorastającej młodzieży, nie dla dzieci. Dzieci nie podróżują same, dlatego to książki mają przyjść do dzieci, a nie dzieci do książek. To w budynku szkoły mają uczyć się szacunku dla słowa pisanego, nawyku czytania, wyboru lektury i wypożyczania. Czarna legenda bibliotek szkolnych, że funkcjonują tylko na przerwach, jest nieprawdziwa. W praktyce biblioteka szkolna pełni znacznie więcej funkcji, niż się jej przypisuje. W bibliotekach organizowane są konkursy czytelnicze i pogadanki o teatrze. Biblioteka to miejsce, gdzie maluchy mogą spokojnie odrobić lekcje (w świetlicach hałas i ścisk), zająć się lekturą i spokojnie poczekać na zajęcia dodatkowe, przygotować się do konkursu szkolnego, wysłuchać słuchowiska.

To nie my, to oni

Wiele wskazuje na to, że mimo zapewnień ministerstwa pod hasłem modernizacji, unowocześnienia i cyfryzacji, otwiera się furtkę do wyprowadzenia książek poza mury szkół. Zawsze będzie można zrzucić winę na samorządy. To nie my, to oni. Unowocześnianie i łączenie bibliotek osiedlowych z publicznymi będzie rzeczą dobrą, pod warunkiem że nie zaszkodzi bibliotekom szkolnym, których miejsce jest – jak wskazuje nazwa – w szkole.

Magdalena Gawin

Fot. Monika Olszewska

Tekst ukazał się w dzienniku Rzeczpospolita (19.02.2013 r.)

Rzeczpospolita Copyright by PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część jak i całość utworów nie może być powielana i rozpowszechniania w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Czy podobał się Państwu ten tekst? Jeśli tak, mogą Państwo przyczynić się do publikacji kolejnych, dołączając do grona MECENASÓW Teologii Politycznej Co Tydzień, redakcji jedynego tygodnika filozoficznego w Polsce. Trwa >>>ZBIÓRKA<<< na wydanie kolejnych 52 numerów TPCT w 2024 roku. Każda darowizna ma dla nas olbrzymie znaczenie!

Wydaj z nami

Wydaj z nami „Kotwice w niebie” Rémiego Brague'a po polsku
Zostań współwydawcą pierwszego tłumaczenia książki prof. Rémiego Brague'a
Brakuje
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.