Maciej Wierzyński: Karski przypomniał, że istnieje coś takiego, jak sumienie

Maciej Wierzyński: Karski przypomniał, że istnieje coś takiego, jak sumienie

Bohater wojenny, historyk, wychowawca młodzieży, przenikliwy umysł polityczny – to są różne publiczne twarze Karskiego – przeczytaj rozmowę z Maciejem Wierzyńskim w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Jan Karski. Misja (bez) nadziei”.

Jakub Pyda: Dlaczego postacią Jana Karskiego zaczęto interesować się dopiero pod koniec jego życia? Z czego wynikał swoisty „boom” na jego osobę?

Maciej Wierzyński: Karski był niezwykle skromnym i dyskretnym człowiekiem – to jest powód główny. Nie zabiegał o rozgłos. Wojnę uważał za rzecz straszną, patos wojennych czynów – mam wrażenie – do Karskiego nie przemawiał. W rozmowie ze mną nagranej dla Głosu Ameryki powiedział: „Historię piszą ci, którzy przeżyli. Ci, których historia pożarła, którzy zginęli w nędzy, w głodzie, zimnie, w torturach – oni mówić nie mogą. Trzeba pamiętać, że wielu z tych, którzy  przeżyli wojnę sławiąc ten rozdział historii, chwali także siebie. Ja do nich nie należę.”

Karski był człowiekiem bardzo wrażliwym, nie lubił wracać do wspomnień wojennych, bo - jak sądzę - były dla niego zbyt bolesne. I wreszcie jego oceny dotyczące znaczenia polskiego wkładu w zwycięstwo aliantów nad Niemcami, odbiegały od powszechnie pielęgnowanych opinii, w których dominowała tendencja do przypisywania im nadmiernego znaczenia. Należy wreszcie pamiętać, ze jego misje miały charakter w najwyższym stopniu poufny i z tej racji musiał zachować powściągliwość w opowiadaniu i nich.

Z kolei boom na Jana Karskiego, czy raczej zainteresowanie jego osobą, to zasługa ludzi, którzy najpierw przypomnieli, że w 2014 roku przypada 100. rocznica jego urodzin i przekonali odpowiednie władze do ogłoszenia Roku Karskiego. Następnie stworzyli program edukacyjny „Karski – niedokończona misja”, dzięki któremu powstały filmy, wystawy, książki i albumy, odbyły się konferencje i wreszcie Karski zszedł „pod strzechy”.

Gdzie można umiejscowić Karskiego w ciągle żywym dyskursie polsko-żydowskim? Czy można go przypisać do dziś istniejących nurtów?

Nie jestem w stanie umiejscowić Karskiego wśród różnych nurtów dyskursu polsko-żydowskiego. Przypuszczam, że postrzegał on tę kwestię szerzej – w kategoriach dialogu chrześcijaństwa z judaizmem. Karski był osobą głęboko religijną. Pracował przez 40 lat na jezuickim Uniwersytecie Georgetown. Jako osoba głęboko wierząca, brzydził się antysemityzmem. Zwracał uwagę na zakorzenienie chrześcijaństwa w judaizmie. Przypuszczam, że pojęcie „starszych braci” nie było dla niego frazesem. Mówił mi w wywiadzie dla Głosu Ameryki: „Problemem jest, że w Polsce ciągle istnieje antysemityzm”. Uważał też, że w Polsce robi się zbyt mało, by zwalczać antysemityzm. Według  Karskiego Kościół nie jest dość stanowczy w zwalczaniu antysemityzmu. Zagładę Żydów uważał za grzech, obciążający sumienie ludzkości. Kiedy zwróciłem uwagę, że wielu Polaków uważa, ze jesteśmy niesprawiedliwie osądzani przez Żydów, powiedział: „Proszę pana, Żydzi nie potrzebują Polaków. Gdziekolwiek żyją, maja wpływy… Polacy nie są w stanie im pomagać. To Polacy potrzebują poparcia Żydów w świecie.” Był wielkim entuzjastą państwa Izrael i szczycił się jego honorowym obywatelstwem. Po Zagładzie stosunek do Żydów uważał za kwestię sumienia, a nie kalkulacji.

Co było największym powołaniem Jana Karskiego? Jest on powszechnie znany jako dyplomata, wykładowca akademicki, reporter itd., ale czy wskazałby Pan jakąś wąską dziedzinę, w której wg Pana Jan Karski realizował się najbardziej?

Jako młody człowiek marzył o karierze dyplomatycznej. To marzenie pokrzyżowała wojna. Zrobił doktorat  i rozpoczął pracę w Szkole Służby Zagranicznej na Uniwersytecie Georgetown. Wykładał tam 40 lat. Stał się tamtejszą legendą, żywą wśród środowiska akademickiego. Pierwsza ławeczka Karskiego stanęła na kampusie Georgetown, w rok po jego śmierci. Karski nie tylko kształcił, lecz także kształtował młodych ludzi. Pozostawił po sobie fundamentalną pracę – Wielkie mocarstwa wobec Polski 1919- 1945. Od Wersalu do Jałty. Pracował nad nią 14 lat. Jest to książka, którą powinien przeczytać każdy, kto chce zrozumieć historię i współczesność naszej części świata. Dotyczy to także wojny na Ukrainie.

Jeżeli miałby Pan wskazać najważniejsze dokonania Jana Karskiego, które z nich wskazałby Pan na początku tej listy?

Karski przypomniał, że istnieje coś takiego, jak sumienie. Bohater wojenny, historyk, wychowawca młodzieży, przenikliwy umysł polityczny – to są różne publiczne twarze Karskiego. Ale w sferze najbardziej osobistej Karski był człowiekiem wrażliwego sumienia. Ono kazało mu działać wbrew kalkulacji, ryzykować życie, pomagać słabym. I nie dbać o nagrodę. Wierzył, że idąc za głosem sumienia można uczynić świat trochę lepszym.

Z Maciejem Wierzyńskim rozmawiał Jakub Pyda

Belka Tygodnik654


Zostań mecenasem Teologii Politycznej. Prowadzimy codziennie aktualizowany portal, wydajemy tygodnik, rocznik, książki najwybitniejszych filozofów i myślicieli, współpracujemy z uczonymi, pisarzami i artystami. Prowadzimy projekty naukowe i kulturalne. Jesteśmy współzałożycielami Instytutu Kultury św. Jana Pawła II na rzymskim uniwersytecie Angelicum. (KLIKAM, BY DOŁĄCZYĆ DO GRONA MECENASÓW TEOLOGII POLITYCZNEJ).

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.