Kryminał. Gatunek dla filozofa [TPCT 223]

Kryminał. Gatunek dla filozofa [TPCT 223]

W tym numerze przyglądamy się powieści kryminalnej z nieco innej perspektywy, niż zwykło się to czynić, ponieważ ten gatunek (jakże wakacyjny!), zasługuje, aby potraktować go poważnie. 90 rocznica śmierci Arthura Conana Doyle’a – to dobry moment, aby jeszcze raz przyjrzeć się światu z perspektywy dociekliwych detektywów. Myślę, że wiele możemy na tym skorzystać.

Kto zabił? To chyba najprostsza formuła, która w jednym pytaniu zamyka definicję powieści kryminalnej. Intryga, zwroty akcji, nieoczywiste wątki, szczegóły stające się z biegiem prowadzonej historii coraz bardziej istotne czy też kluczowe i – oczywiście! – najmniej podejrzana postać ostatecznie zadenuncjowana jako sprawca zbrodni. Wydawałoby się, że nic prostszego – nawet prostackiego. Zbrodnia – śledztwo – ujawnienie okoliczności morderstwa i złoczyńcy. Co więcej, schemat powtarzany od XIX wieku w kolejnych powieściach aż do dziś – parafrazując słynną frazę Alfreda Whitehead’a – jest przypisem do przygód Sherlocka Holmesa, powołanego do życia i uwiecznionego piórem Arthura Conana Doyle'a. Jednak czy rzeczywiście możemy tak łatwo zepchnąć ten gatunek w przestrzeń prostej konstatacji o płytkiej literaturze popularnej?

Czas na sprzeciw: nic bardziej błędnego! Postawmy hipotezę: kryminał to gatunek arcykonserwatywny, który sięga głęboko do pewnych założeń, toposów i archetypów, aktualizując je i na nowo przywracając nam przed oczy. W pewnym sensie powieści tego typu są filozoficzne w swych założeniach, jedynie pozornie odarte z głębi, łatwo zaszufladkowane, w szerszym świetle kultury zaczynają mienić się odblaskami specyficznie subtelnymi i odcieniami, których pobieżny czytelnik nie dostrzega. Ktoś może w tym miejscu zapytać – czy nie za daleko jednak idące wnioski, przecież mowa tu książkach czytanych na plaży, w gabinetach dentystycznych czy w długie, ciepłe weekendy gdzieś pomiędzy sjestą a podwieczorkiem. Można by skwitować popularnym dziś sloganem – „piąteczkowa” literatura. Otóż – drogi Czytelniku, któremu taka myśl powstała w głowie – nie tędy droga!

Bez wsparcia ludzi takich jak Ty, nie mógłbyś czytać tego artykułu.
Prosimy, kliknij tutaj i przekaż darowiznę w dowolnej wysokości.

Zacznijmy zatem od samych założeń kryminału. Już na pierwszy rzut oka uwidacznia się, że jest ona osadzona w bardzo poważnym kontekście – przeświadczenia, że świat jest realny oraz że istnieje obiektywna prawda, która jest poznawalna. To wcale nie jest błaha sprawa, szczególnie gdy często dziś potykamy się o różne narracje, wizje, idee, które zdają się temu przeczyć. Co więcej, ten gatunek jest opowieścią o winie i karze, a także odpowiedzialności – a idąc dalej odsłania całą metafizykę – budując świat wokół arcytematów: Dobra, Prawdy, Sprawiedliwości – i oczywiście – Zła. Na tym jednak nie koniec, śledząc losy bohatera, zbierając ułamki prawdy, które składają się mozolnie w obraz Prawdy, dostrzegamy jednocześnie, że zazwyczaj jest to historia o zaburzeniu porządku, przez doświadczenie zbrodni (Zła) oraz próby przywrócenia ładu poprzez Sprawiedliwość. 

Jednak czy to jedyne wątki, które wprowadzają nas w przestrzeń namysłu nad tak skonstruowanym światem przedstawionym? Możemy sięgnąć jeszcze głębiej. Spójrzmy choćby na zagadnienie pozorów, które w tych powieściach zazwyczaj przykuwają naszą uwagę na samym początku, wiodąc nas na manowce. Czy nie możemy tu odnaleźć echa jaskini platońskiej – zagadnienia doksy i idei?  Postać detektywa – często w pewnym sensie filozofia – który odsłania nam prawdę o rzeczywistości, która jest skryta pod pozorem. Jednak nie tylko filozofia klasyczna, ale i pewna chrześcijańska wizja świata naznaczonego grzechem pierworodnym i jego „dziedzictwem” również jest szkieletem powieści tego gatunku. Doszukiwanie się arche, rekonstrukcja świata po akcie nieprawości – to są toposy z samego wnętrza naszej cywilizacji. Zapewne to nie przypadek, że ten gatunek „uprawiało” (kultura przecież to uprawa!) wielu konserwatywnych twórców, takich jak Agatha Christie czy Gilbert K. Chesterton. 

W tym numerze przyglądamy się powieści kryminalnej z nieco innej perspektywy, niż zwykło się to czynić, ponieważ ten gatunek (jakże wakacyjny!), zasługuje, aby potraktować go poważnie. 90 rocznica śmierci Arthura Conana Doyle’a – to dobry moment, aby jeszcze raz przyjrzeć się światu z perspektywy dociekliwych detektywów. Myślę, że wiele możemy na tym skorzystać.

Jan Czerniecki
Redaktor naczelny

Pozostałe artykuły

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.