Ingarden i metafizyczny realizm [TPCT 219]

Ingarden i metafizyczny realizm [TPCT 219]
Autor grafiki — Michał Strachowski

Zmarły 50 lat temu filozof to postać nietuzinkowa. Student filozofii na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie pod kierunkiem Kazimierza Twardowskiego. Doktor wypromowany przez Edmunda Husserla. Był przedstawicielem tak zwanej drugiej szkoły fenomenologicznej, która krytycznie zaczęła odnosić się do idealizmu transcendentalnego Husserla. Co ciekawe, był także amatorem-fotografem, jak i znawcą kultury japońskiej. Wśród wielu zagadnień, którym poświęcał swoje prace, znajdowały się m.in. estetyka, ontologia, teoria poznania, etyka, czy antropologia.

Są pewne postaci, które tworzą niezbywalne punkty odniesienia. Wypełniają one sobą, bądź swoimi koncepcjami pewną przestrzeń, tak, że nie można przejść obok nich bez choćby otarcia się o nie. Kotwiczą sprawy, ujmują zagadnienia, tak, że po ich postawieniu, nie można już do nich się nie odnieść. Po nich świat idei jest już w innym miejscu, przesunięty, popchnięty dalej – z całą pewnością przeobrażony.  To oni definiują świat lub związane z nim zagadnienia do tego stopnia, że wchodzą one w krwiobieg całych wspólnot i często zmieniają je niepostrzeżenie – w sposób nieuświadomiony, a niekiedy w sposób jawny wyważają drzwi, które nie były do tej pory nawet rozpoznane. Nurt fenomenologii zapoczątkowany przez Edmunda Husserla z pewnością był takim zjawiskiem. Doczekał się także swoich następców, zachowujących co prawda pewną metodologię, jednak konfrontujących się i toczących spór – i to nie o rzeczy marginalne, ale te absolutnie fundamentalne – takie jak istnienie świata. Wśród nich był Roman Ingarden – jeden z najwybitniejszych polskich filozofów XX wieku.

Bez wsparcia ludzi takich jak Ty, nie mógłbyś czytać tego artykułu.
Prosimy, kliknij tutaj i przekaż darowiznę w dowolnej wysokości.

Zmarły 50 lat temu filozof to postać nietuzinkowa. Student filozofii na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie pod kierunkiem Kazimierza Twardowskiego. Doktor wypromowany przez Edmunda Husserla. Po uzyskaniu habilitacji zaczął wykładać na Uniwersytecie we Lwowie, by w 1933 roku otrzymać tytuł profesorski. Po wojnie zmuszony do przeniesienia się ze Lwowa do Krakowa, gdzie zakotwiczył się na Uniwersytecie Jagiellońskim, gromadząc liczne grono uczniów, jak i formując środowisko fenomenologiczne. Był przedstawicielem tak zwanej drugiej szkoły fenomenologicznej, która krytycznie zaczęła odnosić się do idealizmu transcendentalnego Husserla. Co ciekawe, był także amatorem-fotografem. Wśród wielu zagadnień, którym poświęcał swoje prace, znajdowały się m.in. estetyka, ontologia, teoria poznania, etyka, czy antropologia. 

Ingarden znany jest jako kreator pewnego namysłu nad estetyką, jak i analiz dzieła jako wytworu – jego istnienia i budowy. To właśnie na tym polu zaczął rozpatrywać ontologię przedmiotu intencjonalnego, by później przejść do zagadnień związanych z przedmiotami realnymi. Te subtelne rozważania o warstwach dzieła np. literackiego, uwidaczniają jego fenomenologiczne podejście, gdzie obecny jest pogląd o czysto intencjonalnym charakterze dzieła, istniejącego dzięki aktom wytwórczym autora, jak i percepcji czytelnika. Jednak co ważne, widział on, że przedmiot intencjonalny nie może istnieć autonomicznie, ponieważ jego geneza sięga do aktu twórczego świadomości artysty, zarazem umieszczając go w swojej podstawie bytowej. 

Ingarden znany jest jako kreator pewnego namysłu nad estetyką, jak i analiz dzieła jako wytworu – jego istnienia i budowy

To te rozważania zdają się prowadzić go dalej do zderzenia z główną tezą Husserlowskiej fenomenologii – idealizmem transcendentalnym i przeciwstawieniu jej swojego realizmu metafizycznego. Na tym gruncie powstało jego opus magnum – „Spór o istnienie świata”. To w nim podejmuje fundamentalny wątek: w jakim stopniu świat jest zależny od świadomości. Jego sprzeciw wyrastał z intuicji, że nie można zaprzeczyć w zwykłym, zgodnym – jakby to powiedzieli Anglicy – z common sense, rozumieniu istnienia. Przeciwstawił się Husserlowskiemu traktowaniu świata jako przedmiotowi intencjonalnemu, który ukonstytuowany jest jedynie dzięki czystej świadomości. Dlatego podjął się wyprowadzenia niezwykle wysublimowanego dowodu, w którym postulował przyjęcie, że istnienie realne jest czymś pozytywnym i że istnieje fenomen realności świata. 

Ktoś by mógł pomyśleć, że te rozważania są – nomen omen – oderwane od rzeczywistości. Nic bardziej mylnego. Jeżeli prześledzimy sobie panoramę idei, które sięgają już czasów Kartezjusza, ale później empirystów, pozytywistów, czy też idealistów – dostrzeżemy, że rozstrzygnięcie, w jakiej rzeczywistości się znajdujemy – czy plastycznej i konstruktywistycznej, czy też realnej i osadzonej na czymś twardszym niż jedynie świadomość – ma fundamentalne znacznie. Może wydawać się ironią losu, że te rozważania Ingarden prowadzi niedługo po niszczycielskiej epoce nazizmu i w dobie marksistowskiego materializmu, który nie miał wątpliwości co do pewnej wręcz zwulgaryzowanego rozumienia realności. Jednak te totalitarne ideologie wyrastały z pewnego paradygmatu – właśnie możliwości stwarzania świata. Jego dekonstrukcji i fundamentalnej przebudowy. Jedynie rodzaj realizmu, który obecny był zarówno w neotomizmie, jak i próbującej odzyskać realność drugiej fenomenologii – daje równowagę w pewnym sporze – właśnie o naturę świata, który nas otacza.

A któż z Państwa nie chciałby się wdać w taki spór? 

Jan Czerniecki
Redaktor naczelny

W numerze:

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.