Jacek Zieliński: Między wiarą a rozumem – encyklika Leona XIII „Aeterni Patris”

Jacek Zieliński: Między wiarą a rozumem – encyklika Leona XIII „Aeterni Patris”

W filozofii, a szczególnie filozofii chrześcijańskiej, według papieża, należy dostrzegać potencjał, który mógłby, mimo różnic między ustaleniami różnych nauk, być zaczynem odnowy i właściwego ukierunkowania się na prawdę. I taka też filozofia musi znaleźć swe należne jej miejsce w procesie kształcenia, na każdym jej szczeblu – pisze Jacek Zieliński w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Aeterni Patris. Rozum w świetle wiary”.

Jedną z tych postaci ujmującej możliwy, a według mnie, rzeczywisty związek między teologią i filozofią, wiarą (pistis) i rozumem (nous), zarazem będąc tą postacią myśli, która za swój szczególny, bo nadrzędny, przedmiot uczyniła Boga i jego istnienie, od starożytności począwszy, jest teologia filozoficzna. Już bowiem w koncepcjach pierwszych filozofów dokonało się odantropomorfizowanie i odantropopatyzowanie boga/bogów i w śmiałym akcie przeniesienie ich władzy jako bogów poleis i bogów mitu na funkcje arche/archai. W ten sposób powstała teologia filozoficzna, którą Arystoteles usytuował w obszarze nauk teoretycznych nazywając ją filozofią pierwszą, określając jako: „naukę o takiej postaci bytu, ze względu na którą jest wszystko, a która jest tylko ze względu na siebie” – jest racją swojej racji. Była to swoista próba odpowiedzi na leżące u podłoża naszego rozumnego istnienia poszukującego argumentu ostatecznego uzasadnienia, pytania filozofii: skąd wziął się kosmos? co nim rządzi i jest jego przyczyną? dlaczego jest taki, jaki jest?, czy pytań o charakterze egzystencjalnym: dlaczego się rodzimy? dlaczego umieramy? Jaki jest sens ludzkiego istnienia? czy wreszcie tych etyczno-moralnych: skąd zło i czym jest dobro? Odpowiedzi greckich myślicieli starożytności odsyłały do pierwszej postaci bytu arche/archai w jego/ich światotwórczych, normatywnych i porządkujących funkcjach.

To właśnie tej postaci namysłu filozoficznego wiele miejsca w dziele De civitate Dei (VI, 5), poświęca św. Augustyn wprost nawiązując do określonego przez Marka Terencjusza Warrona podziału teologii, na teologię polityczną, teologię mityczną (poetów[1]) i teologię filozoficzną.

Ze swoistą restytucją tej postaci filozofii, która od Arystotelesa określana była mianem filozofii pierwszej – teologii, poszukującej pierwszej zasady i przyczyny całokształtu rzeczywistości, Boga, ze względu, na którego wszystko istnieje, a który przez nic nie jest poprzedzony i zdeterminowany, tego, który będąc pierwszy w porządku istnienia w porządku poznania poznawany jest jako ostatni, mamy do czynienia w encyklice papieża Leona XIII Aeterni Patris. I co prawda, jak każdy dokument tego typu, jest on co do swej natury aktem religijnym, inspirowanym względami religijnymi i na takie też cele ukierunkowanym, to jednak już pierwszy rzut oka na podtytuł (De philosophia christiana ad mentem Sancti Thomae Aquinatis in scholis catholicis instauranda[2]) nasuwa nam myśl, że nie tylko o te kwestie chodzi autorowi. Użyte bowiem słowo mens, sugeruje, że nie idzie jedynie o wykazanie różnicy między filozofią w ogóle a filozofią św. Tomasza, jak i o prostą identyfikację czy proste utożsamienie dokonań filozoficznych Akwinaty z teologią filozoficzną pierwszych filozofów, myślicieli wczesnochrześcijańskich i mistrzów średniowiecznych, lecz o wykazanie, że model uprawiania filozofii i teologii przez niego wypracowany, jest owocem ewolucji myśli poszukującej argumentu ostatecznego uzasadnienia, nieustannie trwającego procesu, który to właśnie w jego pismach objawia swą najpełniejszą, a nawet najdoskonalszą z możliwych postaci. Przywołani bowiem twórcy nauki o Bogu wyznaczają kolejne etapy rozwoju myśli teologiczno-filozoficznej. Tak, że kolejna, dookreśla czy uzupełnia postać poprzednią, formułując nowe pytania i odpowiedzi.

Potrzeba sięgania do filozofii, szczególnie św. Tomasza wynika z jasno określonych w niej dystynkcji metodologicznych namysłu filozoficznego i religijnego, których brak prowadzi do napięć i konfliktu między wiarą i rozumem

Tak mocno podkreślana przez Leona XIII potrzeba sięgania do filozofii, szczególnie św. Tomasza wynika, po pierwsze, z jasno określonych w niej dystynkcji metodologicznych namysłu filozoficznego i religijnego[3], których brak prowadzi do napięć i konfliktu między wiarą i rozumem, owocujących albo postacią myślenia uzależniającego wszystko od Objawienia, nawet rozum (fideizm), albo przekonaniem, że prawdziwą i w pełni uzasadnioną wiedzę o człowieku i otaczającej go rzeczywistości, dostarczają jedynie nauki przyrodnicze (scjentyzm, naturalizm). Jednym ze źródłem takiego stanu rzeczy jest bez wątpienia intelektualna nieuczciwość badawcza. Nie można żyjąc zgodnie z przyjętą tezą, że „człowiek jest miarą wszechrzeczy, istniejących, że są, a nie istniejących że nie są” (Protagoras z Abdery) jednocześnie, jak czytamy w encyklice, być w mocy „badania spraw wyższych, ani prawom tym zaprzeczać”[4]. Taka postawa stoi w ewidentnej sprzeczności z jednym z prawideł rozumu, „otwartością na dyskusję z innymi”[5]. Dlatego filozof, czy przedstawiciel innych nauk, winien zdać sobie sprawę z prostego faktu, że poznanie pewnych prawd, a na pewno tych dotyczących porządku nadprzyrodzonego, „przerasta możliwości poznawcze jakiejkolwiek z poznawczych władz człowieka”[6]. Wówczas oczywiste jest, że nie można dyskredytować, prawd Objawienia tylko dlatego, że przyjęta przez nas metodologia, zasady i sposoby argumentacyjne uniemożliwiają ich poznanie czy zrozumienie. Oczywiste jest także i to, że otwartość dyskusji naukowej, nie zakłada konieczności godzenia się z sądem odmiennym od naszego, lecz wsłuchania się i zrozumienia. Dyskusja bowiem do której przystępujemy z a priori przyjętym założeniem, że rozum nie może zbłądzić, jest najjaskrawszym przejawem irracjonalności.

Po drugie, znaczenie św. Tomasza i jego poprzedników, Apologetów, Ojców i Doktorów Kościoła, czy starożytnych filozofów, a tym samym ich doniosłość, nie sprowadza się li tylko do wskazania przez nich powyższej dystynkcji, lecz tego, co przy „zachowaniu prawideł właściwych każdej z nich”[7] kierować nas musi ku koniecznej, rozumu i wiary, współpracy i zgodności w podejmowaniu tych samych trudów. I jakkolwiek wiara, prowadzi nas ku nadprzyrodzonym prawdom, które przekraczają możliwości poznawcze rozumu, to przecież w żaden sposób nie umniejsza to roli i znaczenia samego rozumu, który gdy „mocno osadzony na solidnych i prawdziwych zasadach […] przysparza rozlicznych dobrodziejstw ku pożytkowi społeczeństwa i osób”[8]. Bóg, jak stwierdza Leon XIII, na drodze objawienia ujawnił bowiem tylko te prawdy, „których rozum ludzki nie jest w stanie pojąć mocą samych tylko swoich naturalnych zdolności”[9]. Nie sposób zatem przecenić korzyści, które wiara czy szerzej teologia, uzyskuje za sprawą sprawności rozumu. Dzięki niemu, a tym samym i filozofii mamy lepsze zrozumienie stworzonego świata, jesteśmy w stanie konstruować argumenty za istnieniem Boga, opisywać Jego atrybuty, czy rozpoznawać wiarygodność depozytu wiary. Bez filozofii teologia nie miałaby odpowiedniego wsparcia.

Zadaniem nadrzędnym wiary i rozumu jest bowiem poszukiwanie prawdy, sensu stricto logicznego argumentu ostatecznego uzasadnienia oraz nieustanna walka z błędami. Błędami, których owocem jest „nędza moralna naszych czasów” i zło, zarówno to „którym już jesteśmy uciskani, jak i tego, którego się obawiamy”[10]. Podając zaś przyczyny takiego stanu, papież Leon XII stwierdza, że jedną z nich jest fideizm oraz niczym nie uzasadniona wiara w rozum i przekonanie, że on nigdy nie jest w stanie zbłądzić. To tak jakby uwierzyć, że nie jesteśmy w stanie dopuścić się czynów moralnie niegodnych tylko, dlatego, że naszą wolę poddajemy jego kierownictwu.

Zadaniem nadrzędnym wiary i rozumu jest bowiem poszukiwanie prawdy, sensu stricto logicznego argumentu ostatecznego uzasadnienia oraz nieustanna walka z błędami

Dopełniając diagnozy współczesnego kryzysu, papież dodaje, że jest nią także uleganie tzw. modom i żądaniom np.: „całkowitej swobody myślenia (a zarazem wzajemnie sobie ją ofiarowując) według własnego upodobania i własnych tylko zdolności. To musiało spowodować namnażanie się ponad słuszną miarę różnych rodzajów filozofii i pojawienie się rozmaitych, wzajemnie zwalczających się teorii, często odnoszących się do tych rzeczy, które odgrywają szczególną rolę w ludzkim poznaniu. Ta wielość i rozmaitość koncepcji jakże często prowadzi do chwiejności i zwątpienia. Każdy dobrze wie, jak łatwo ludzkie umysły z wątpienia popadają w błędy”[11].

Oczywiście owa wielość i różnorodność nie jest sama w sobie czymś złym, wręcz przeciwnie, ale już uleganie opiniom dyskredytującym np. wartość wiary, czy tej jej postaci, która towarzyszy drodze poznania rozumowego (teologii filozoficznej), jak i jej nikła obecność w procesie kształcenia, jest już czymś nagannym.

Dlatego to właśnie w filozofii, a szczególnie filozofii chrześcijańskiej, według papieża, należy dostrzegać potencjał, który mógłby, mimo różnic między ustaleniami różnych nauk, być zaczynem odnowy i właściwego – w zgodzie, w postawie dialogicznej otwartości – ukierunkowania się na prawdę. I taka też filozofia musi znaleźć swe należne jej miejsce w procesie kształcenia, na każdym jej szczeblu. 

Równie ważnym owocem zgody, dostrzegania wartości, w tym, że wiara i rozum mogą i powinny razem kroczyć, jest chociażby zrozumienie przez przedstawicieli science, że „dyscypliny przyrodnicze, które są teraz tak bardzo cenione i po dokonaniu tylu wspaniałych odkryć wzbudzają wszędzie szczególny podziw, z przywrócenia filozofii dawnych wieków nie tylko że nie doznają żadnego uszczerbku, lecz wręcz to właśnie one winny spodziewać się największej części z obiecanej pomocy. Samo bowiem rozważanie faktów i obserwowanie natury nie wystarczy dla ich owocniejszego uprawiania i rozwoju; bo gdy już fakty zostaną ustalone, należy wznieść się wyżej i włożyć więcej wysiłku w celu poznania natury rzeczy cielesnych, a także wykrycia praw, którym są posłuszne, oraz zasad, z których pochodzi ich porządek i jedność w rozmaitości oraz wzajemne powinowactwo w różnorodności”[12].

Obalenie mitu sprzeczności między rozumem i wiarą, między teologią a filozofią, a także naukami przyrodniczymi, jest tym kluczowym przesłaniem encykliki Aeterni Patris papieża Leona XIII.

Jacek Zieliński

***

[1] E. Zeller i M.P. Nilsson tę postać teologii określali jako teologię ludową.

[2] Polski przekład oddaje te słowa w sposób następujący: O przywróceniu w szkołach katolickich chrześcijańskiej filozofii w duchu doktora anielskiego św. Tomasza z Akwinu.

[3] Por. Leon XIII, Aeterni Patris, 18, przeł. K. Pawłowski=, [cyt.dalej: AeP]

[4] AeP 8.

[5] M. Heller, Moralność myślenia, Kraków 2017, s. 38.

[6] AeP 8. Warto w tym miejscu wspomnieć chociażby słowa Platona: „Znaleźć Twórcę i Ojca tego całego Wszechświata jest wielkim przedsięwzięciem, a znalazłszy, mówić o nim do wszystkich – rzecz niepodobna” (tenże, Timajos, 28C, przeł. W. Witwicki, Kęty 1999).

[7] AeP 18.

[8] AeP 2

[9] AeP 4

[10] AeP 2.

[11] AeP 24.

[12] AeP 29.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

mkidn28


Zostań mecenasem Teologii Politycznej. Prowadzimy codziennie aktualizowany portal, wydajemy tygodnik, rocznik, książki najwybitniejszych filozofów i myślicieli, współpracujemy z uczonymi, pisarzami i artystami. Prowadzimy projekty naukowe i kulturalne. Jesteśmy współzałożycielami Instytutu Kultury św. Jana Pawła II na rzymskim uniwersytecie Angelicum. (KLIKAM, BY DOŁĄCZYĆ DO GRONA MECENASÓW TEOLOGII POLITYCZNEJ).

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.