Eko-konserwa? [TPCT 108]

Eko-konserwa? [TPCT 108]

Czy warto wyłączyć dziś ekologię ze sporu politycznego? Czy jest to w ogóle możliwe? Czy współcześni konserwatyści mogą stać się na powrót „eko”, a może w ogóle nie jest już możliwa „eko-konserwa”? Co zmiana podejścia do spraw środowiska mówi o współczesnych paradygmatach, a także jak odbudować konsensus wokół spraw fundamentalnych? Te wszystkie zagadnienia chcemy poruszyć w najnowszym numerze tygodnika

„U korzeni bezmyślnego niszczenia środowiska naturalnego tkwi błąd antropologiczny, niestety rozpowszechniony w naszych czasach. Człowiek mniema, że samowolnie może rozporządzać ziemią, podporządkowując ją bezwzględnie własnej woli, tak jakby nie miała ona własnego kształtu” – czy to jest jeden z punktów programu partii „zielonych”, a może fragment płomiennego przemówienia prezesa jednej z wielkich organizacji ekologicznych? Otóż nie, to nawet nie jest fragment głośnej encykliki Franciszka Laudato Si. To są słowa Jana Pawła II spisane w 1991 roku w Encyklice Centesimus annus, która podejmowała między innymi problem podejścia do spraw ochrony środowiska.

Konserwatyzm, zawsze był niechętny liberalnej wizji, w której to człowiek jest panem świata, przekształcającym go w duchu postępu

Jak to się stało, że ostatnimi czasy papieże mocno przemawiają o sprawach ekologii w najważniejszych dokumentach Kościoła, a jednocześnie sprawy związane z dbałością o przyrodę stanowią podstawowy element agendy partii o szyldach lewicowych i liberalnych? Czy stanowiska te są zbieżne i dlaczego wytworzył się intuicyjny podział na ekologię jako domenę przysługującą w sferze polityki raczej spadkobiercom idei rewolucyjnych, w momencie, gdy środowiska zachowawcze raczej dystansują się od tego rodzaju tematyki? Być może konsekwentne wołanie Kościoła w tej sprawie jest jedynym stałym punktem, który przewija się od ponad wieku, który ukazuje filozoficzne i ideowe podstawy przekształcania środowiska i konsekwencji z tego płynących. Papież Franciszek nie jest w tym świetle żadnym rewolucjonistą, który sięga po nie swój arsenał. Jest wręcz odwrotnie – stara się na nowo przypomnieć konsekwentnie przypominaną prawdę o zażyłości człowieka i natury, która została wykolejona w dobie nowoczesności. Pęknięcie, które się dokonało, jest dziś tak wielkie, że ulokowane po różnych stronach sporu politycznego środowiska, oderwały się zupełnie od własnych korzeni.

To niezwykle zaskakująca zmiana, gdy spojrzy się jaką woltę ideową jakiej dokonały te polityczne strony. Oto przed nami mamy konserwatystów, którzy stanowią szaniec obrony stanu rzeczy stworzonego przez liberalizm gospodarczy, będący konsekwencją idei postępu i sprawczości człowieka w sferze przekształcania świata. Z drugiej strony machający zielonymi flagami zwolennicy postępu zaczęli się przesuwać na tradycyjnie konserwatywne pozycje, kwestionując porządek, który ta idea właśnie doprowadziła do ziszczenia. Zadziwiający to popis niekonsekwencji!

Przecież nie trudno spostrzec, że konserwatyzm, zawsze był bardzo niechętny liberalnej wizji, w której to człowiek jest panem świata, przekształcającym go w duchu postępu. Industrializacja, urbanizacja, modernizacja – dla konserwatywnej duszy oznaczały nadmierną hybris, która powoduje deformację środowiska w sposób niezgodny z jego przeznaczeniem. Tak uformowany świat mienił się jako sztuczny i wypreparowany, nie mówiąc o wszystkich konsekwencjach, które taki stan rzeczy w sobie nosił – powstanie ruchów robotniczych, dojrzewanie idei rewolucyjnych silnie sprzęgniętych z ideą mechanizacji świata – tak przecież dalekich od ekologizmu! Współcześnie mamy zatem do czynienia z niezwykłym odwróceniem paradygmatów – dawni sprzymierzeńcy naturalnego stanu rzeczy stali się gorliwymi piewcami nowoczesności, z kolei rewolucjoniści uznali, że czas wrócić do stanu sprzed rewolucji przemysłowej, której zdobycze są dla nich równie ważnym elementem agendy. Głowa może od tego cokolwiek rozboleć!

Czy warto wyłączyć dziś ekologię ze sporu politycznego? Czy jest to w ogóle możliwe? Czy współcześni konserwatyści mogą stać się na powrót „eko”, a może w ogóle nie jest już możliwa „eko-konserwa”? Co zmiana podejścia do spraw środowiska mówi o współczesnych paradygmatach, a także jak odbudować konsensus wokół spraw fundamentalnych? Te wszystkie zagadnienia chcemy poruszyć w najnowszym numerze tygodnika.

Jan Czerniecki
Redaktor naczelny


Na sprawy polityczne patrzymy z perspektywy spraw ostatecznych. Tworzymy ogólnopolskie środowisko skupiające intelektualistów, naukowców, publicystów, młodzież akademicką i artystów o poglądach konserwatywno-liberalnych. Prowadzimy codziennie aktualizowany portal, wydajemy tygodnik, rocznik, książki najwybitniejszych filozofów i myślicieli. Prowadzimy projekty naukowe i kulturalne. Jesteśmy współzałożycielami Instytutu Kultury św. Jana Pawła II na rzymskim uniwersytecie Angelicum. Zostań Mecenasem Teologii Politycznej. Kliknij TUTAJ lub przekaż darowiznę na konto Fundacji Świętego Mikołaja o numerze 64 2130 0004 2001 0299 9993 0001 z dopiskiem: darowizna Teologia Polityczna.

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.