Arystoteles w XX wieku - Enrico Berti

Arystoteles w XX wieku - Enrico Berti

Obecność Arystotelesa w myśli XX wieku jest imponująca. Niektórzy najwybitniejsi filozofowie tej epoki traktowali Arystotelesa jako partnera do dyskusji, prowadzili z nim dialog, inni „przywłaszczyli” go sobie, inni rywalizowali z nim, jeszcze inni ograbili go lub naśladowali, czerpali z niego na różne sposoby inspirację, a przecież nigdy – lub prawie nigdy – nie oznaczało to przyjęcia autentycznie arystotelesowskiej, czyli dialektyczno-metafizycznej, perspektywy. (ze wstępu tłumacza)

Obecność Arystotelesa w myśli XX wieku jest imponująca. Niektórzy najwybitniejsi filozofowie tej epoki traktowali Arystotelesa jako partnera do dyskusji, prowadzili z nim dialog, inni „przywłaszczyli” go sobie, inni rywalizowali z nim, jeszcze inni ograbili go lub naśladowali, czerpali z niego na różne sposoby inspirację, a przecież nigdy – lub prawie nigdy – nie oznaczało to przyjęcia autentycznie arystotelesowskiej, czyli dialektyczno-metafizycznej, perspektywy. (ze wstępu tłumacza)

Enrico Berti

Arystoteles w XX wieku

rok wydania: 2015

Wydawnictwo IFiS PAN

 

 

 

Ze sprowadzenia bycia do bycia-wytworzonym, przypisanego Arystotelesowi w Natorp-Bericht, a zatem ze scholastycznej interpretacji Arystotelesa, zrodziła się także słynna Heideggerowska koncepcja metafizyki w ogóle, w szczególności zaś metafizyki arystotelesowskiej jako „onto-teologii”. Jej pierwszy zarys pojawia się w wykładach prowadzonych w semestrze letnim 1926, zatytułowanych Podstawowe pojęcia filozofii starożytnej. Nie zostały one na razie opublikowane, ale można je zrekonstruować na podstawie wskazówek dostarczonych przez Franco Volpiego, który czytał ich maszynopisy. Przede wszystkim Heidegger opowiada się w nich przeciwko neokantowskiej interpretacji Arystotelesa, która była najbardziej rozpowszechniona właśnie w Marburgu, jednocześnie kładąc nacisk na wpływ Arystotelesa Jaegera. Przywoławszy arystotelesowskie badania Hegla, Trendelenburga i Bonitza, stwierdza:

Wraz z Brentano rozpoczyna się wpływ myślowy filozofii arystotelesowskiej, której zresztą przeszkodził neokantyzm. W Kancie upatrywał on zasadniczo gnoseologa i dyskutował na temat relacji między idealizmem a realizmem, Arystotelesa zaś charakteryzował jako realistę, czyli tak, jakby reprezentował on zapóźnioną, naiwną perspektywę. Arystoteles był przyjmowany bez zastrzeżeń w średniowieczu, a teraz średniowiecze uznawano za epokę ciemności. Arystoteles był postrzegany jako aptekarz (H. Cohen). Marburg był siedzibą podstawowej opozycji wobec Arystotelesa, choć pochodziły stamtąd ważne prace [aluzja do artykułu Natorpa?]. Ale potem otwarto się bardziej na Arystotelesa; ponownie uznano, że znacznie ściślejszy związek łączy go z Platonem niż z Tomaszem i dziewiętnastowiecznym realizmem [aluzja do Jaegera?].

W związku z tym koncentruje się on na określeniu badań filozoficznych jako ontologii dokonanej przez Arystotelesa w księgach G i E Metafizyki. Heidegger zauważa, że badania Arystotelesa na temat „bytu jako bytu” to w rzeczywistości badania nad byciem bytu, czyli nad jego modalnością bycia, a zatem jest to ontologia w pełnym znaczeniu tego terminu. Kiedy natomiast Arystoteles definiuje filozofię jako badanie pierwszych przyczyn bycia, przyczyn tych upatruje w niektórych bytach i w ten sposób zamyka drzwi ku byciu, które wcześniej sam otworzył, sprowadzając zasadniczo bycie do bytu. W ten sposób filozofia jawi się jako badanie bytu, który bardziej niż jakikolwiek inny odpowiada idei bycia, a zatem – jako taki – jest bytem najwyższym, a tym samym staje się ona teologią.

Należy zwrócić uwagę, że mówiąc o najwyższym bycie jako o tym, który bardziej niż jakikolwiek inny odpowiada idei bycia, Heidegger interpretuje nieruchomego poruszyciela, wymienionego przez Arystotelesa jako jedną z pierwszych przyczyn bytu jako bytu, na sposób scholastyczny, czyli jako bycie per essentiamesse ipsum, podczas gdy dla Arystotelesa wcale tak nie jest, ponieważ pierwszy poruszyciel to zasadniczo myśl. Arystoteles wręcz, mimo że zna koncepcję bytu, czyli ousìa, którego istotą jest bycie, czyli „samo bycie” (autò on = esse ipsum), a którą przypisuje Platonowi, odrzuca ją wprost, uznając, że prowadzi do parmenidejskiego monizmu.

Jednak Heidegger interesuje się przede wszystkim ściśle ontologicznym momentem badań Arystotelesa i w odniesieniu do niego stwierdza, że bycie nie jest rodzajem, a zatem orzeka się je w wielu znaczeniach, zarówno w czterech znaczeniach wymienionych wMetafizyce, Δ 7: bycie jako przypadłość, bycie dla siebie, bycie jako prawda i bycie według możności i aktu, jak i w znaczeniach bycia dla siebie, które odpowiadają kategoriom. Pierwsze z tych znaczeń, przyznaje Heidegger za Brentano, to ousìa, której jednak nie należy rozumieć jako substancji, czyli jako bytu szczególnego, lecz jako modus bycia, czyli bycie istniejącego, „bytność” (Seidendheit). Ale określając tę ostatnią dalej jako „ideę bycia”, Heidegger po raz kolejny ujawnia swoją zależność od interpretacji scholastycznej, która z pierwszego bytu czyni bycie per essenza.


Ambitna kultura potrzebuje Twojego wsparcia. Prosimy, przekaż darowiznę w dowolnej wysokości i dołącz do grona wydawców najnowszego numeru rocznika Teologii Politycznej. Kliknij tu lub przekaż darowiznę na konto: Fundacja Świętego Mikołaja, Volkswagen Bank Polska S.A. 64 2130 0004 2001 0299 9993 0001 z dopiskiem „darowizna na Teologię Polityczną nr 11”. Dziękujemy!

Wydaj z nami

TP11 Front
– pyta Dariusz Karłowicz, zachęcając do wsparcia wydania kolejnego numeru „Teologii Politycznej”
Brakuje

Zostań współwydawcą Teologii Politycznej. Przekaż darowiznę.

Wpłać darowiznę
50 zł
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
200 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.