Do poprawnego działania strony wymagana jest włączona obsługa JavaScript

W Ukrainie

W Ukrainie

Wojna jest ostatecznym dowodem na istnienie odrębnego ukraińskiego państwa i politycznego narodu, które stały się rzeczywistością – także częścią naszej rzeczywistości – pisze Marek A. Cichocki w felietonie na łamach „Rzeczpospolitej”.

„Na” czy „w”? Spór na temat tego, jak powinniśmy pisać i mówić dzisiaj o Ukrainie, rozgorzał na nowo z powodu wojny. Sprawa budzi w Polsce takie emocje niektórych, że pokazały się na ten temat nawet już pierwsze badania opinii publicznej. Sam znam przypadek z pewnego warszawskiego liceum, w którym nauczycielka zrugała uczennicę za użycie frazy „na Ukrainie”, twierdząc, że jest to wyraz polskiego imperializmu.

Ten akurat argument uważam za wyjątkowo niemądry, ale uznaję, że w tej różnicy – „na” czy „w” – zawiera się istotna sprawa, wobec której sam nie jestem obojętny. „Na Ukrainie” nie jest wyrazem żadnego imperializmu, lecz wynika z historycznej ewolucji politycznego, wieloetnicznego narodu I Rzeczypospolitej. Zgodnie z tą tradycją Wielkopolska i Małopolska należały do pierwszych historycznie ziem polskich. Dlatego do dzisiaj mówimy „w Wielkopolsce” czy „w Małopolsce” w przeciwieństwie do tych wszystkich ziem, które później dołączyły do politycznej wspólnoty.

Ta tradycja została przez rozbiory zniszczona. Pomimo to przez cały wiek XIX wielu politycznych spadkobierców I Rzeczypospolitej próbowało zachować dawne rozumienie wieloetnicznego narodu, często wbrew zachodzącym w tym czasie procesom kształtowania się nowoczesnej narodowej świadomości Ukraińców, Białorusinów czy Litwinów.

Cały wiek XIX wielu politycznych spadkobierców I Rzeczypospolitej próbowało zachować dawne rozumienie wieloetnicznego narodu

Lewicowe myślenie zwykle posługuje się językiem jako bronią, podporządkowując go wytycznym wynikającym ze swoich ideologii. Dlatego tak zajadle walczy zawsze ze strukturami języka wynikającymi z tradycji. Zapewne taki też motyw kierował ową nauczycielką tropiącą w naszym języku ślady jakiegoś zbrodniczego polskiego imperializmu.

Można na to wszystko spojrzeć jednak inaczej. Język jest wyrazem tradycji, ale odzwierciedla też rzeczywistość, która podlega zmianie. Czasami zmiany te mają charakter dramatyczny, jak teraz, kiedy toczy się w Ukrainie wojna. Jej skutki zmieniają koleiny, w których toczyła się dotąd nasza tradycja i historia. Dzisiaj ta wojna jest w mojej ocenie ostatecznym dowodem na istnienie odrębnego ukraińskiego państwa i politycznego narodu, które stały się rzeczywistością – także częścią naszej rzeczywistości. Dlatego, nie oburzając się wcale na tych, którzy wciąż za naturalny uważają zwrot „na Ukrainie”, za bliższy mojemu poczuciu rzeczywistości uważam ten drugi.

Marek A. Cichocki

Felieton ukazał się w dzienniku „Rzeczpospolita”

Przeczytaj inne felietony Marka A. Cichockiego ukazujące się w „Rzeczpospolitej”


Czy podobał się Państwu ten tekst? Jeśli tak, mogą Państwo przyczynić się do publikacji kolejnych, dołączając do grona MECENASÓW Teologii Politycznej Co Tydzień, redakcji jedynego tygodnika filozoficznego w Polsce. Trwa >>>ZBIÓRKA<<< na wydanie kolejnych 52 numerów TPCT w 2024 roku. Każda darowizna ma dla nas olbrzymie znaczenie!

Wydaj z nami

Zostań mecenasem Teologii Politycznej Co Tydzień
„Nie zajmujemy się walką z grzechami świata czy walką z grzechami Kościoła. Zajmujemy się tym co ciekawe w sposób afirmatywny i pozytywny”
Brakuje
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.