Łukasz Warzecha: Czy nowe Centrum będzie służyć dialogowi z Rosją?

Gdy Sejm uchwala ustawę o powołaniu Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia głosami koalicji rządzącej, trudno uciec od skojarzeń z TPPR

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdy Sejm uchwala ustawę o powołaniu Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia głosami koalicji rządzącej, trudno uciec od skojarzeń z TPPR – pisze w Teologii Politycznej Łukasz Warzecha

 

Instytucjonalizacja polsko-rosyjskiej przyjaźni kojarzy się dość jednoznacznie: Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, czyli TPPR. Powołane jeszcze w 1944 r. miało przekonywać Polaków, że nie ma bardziej przyjaznego nam państwa niż Związek Sowiecki i bardziej przyjaznego społeczeństwa niż sowieckie (nie rosyjskie).

Gdy Sejm uchwala ustawę o powołaniu Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia głosami koalicji rządzącej, trudno uciec od skojarzeń z TPPR. Nieszczęście polega na tym, że sama w sobie taka instytucja może nie musiałaby być niczym złym. Wszak do jej celów ma należeć poszerzanie wiedzy o obu narodach, o historii krajów, a jej pomysł narodził się w Grupie ds. Trudnych, która bardzo mozolnie, ale jednak jakoś próbuje rozplątywać pozaciskane węzły historii wzajemnych stosunków.

Problemem jest kontekst. Po pierwsze – pojawia się pytanie, czy Centrum będzie ośrodkiem dialogu pomiędzy narodami czy pomiędzy rządami. Bo jeśli to drugie – a na to raczej wygląda, skoro jest to państwowa inicjatywa, uruchamiana odpowiednią ustawą – to nie można zapominać, że Rosja nie jest krajem demokratycznym, a jej premier to ciemna postać z kagiebowskiego ośrodka.

Po drugie – bardzo niezręczne jest, że Centrum zostaje uruchomione właśnie teraz – niespełna rok po katastrofie smoleńskiej, wkrótce po obelżywej dla nas konferencji Tatiany Anodiny (ta obelżywość nie jest oczywiście spontaniczną emocją, ale jednym ze środków uprawiania polityki zagranicznej przez Rosję), w momencie, gdy narzucana przez rząd Tuska narracja obowiązkowej przyjaźni z Rosją budzi sprzeciw sporej grupy Polaków. Zwłaszcza że widać dramatyczny rozziew pomiędzy realiami a rządowym obowiązkowym optymizmem. Jeśli Centrum miałoby wspomóc wzajemne poznawanie się narodów, to na pewno nie powinno powstawać w takich okolicznościach. Skutek może być bowiem wprost przeciwny.

Po trzecie w końcu – kontekst pozwala przypuszczać, że to po prostu kolejna dekoracja, potrzebna rządowi Platformy do uprawianej przez niego w sferze międzynarodowej polityki pozorów. Miło będzie pochwalić się szczytną inicjatywą, choć z prawdziwym zbliżeniem z Rosjanami – a nie z rosyjską władzą – nie będzie ona miała zgoła nic wspólnego.

 

Łukasz Warzecha

 

Łukasz Warzecha jest komentatorem "Faktu"

Foto: Damian Burzykowski ("Fakt")


Zostań mecenasem Teologii Politycznej. Prowadzimy codziennie aktualizowany portal, wydajemy tygodnik, rocznik, książki najwybitniejszych filozofów i myślicieli, współpracujemy z uczonymi, pisarzami i artystami. Prowadzimy projekty naukowe i kulturalne. Jesteśmy współzałożycielami Instytutu Kultury św. Jana Pawła II na rzymskim uniwersytecie Angelicum. (KLIKAM, BY DOŁĄCZYĆ DO GRONA MECENASÓW TEOLOGII POLITYCZNEJ).

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.