NATO. (Re)aktywacja [TPCT 319]

NATO. (Re)aktywacja [TPCT 319]

Mając w pamięci nieodległą w czasie śmierć Madeleine Albright, jednej z architektek przystąpienia Polski do NATO wraz z Węgrami i Czechami, chcemy zadać pytania zarówno o sam moment wstąpienia Rzeczypospolitej do struktur, jak i o przyszłość Sojuszu. Czym było włączenie Polski do NATO, jak wygląda nasze członkostwo dzisiaj? Czy możemy wziąć czynny udział w kształtowaniu oblicza i charakteru Sojuszu w kontekście jego nowych wyzwań?

Nieraz już na tych łamach przywoływaliśmy momenty w historii, które zmieniały bieg dziejów na całe dziesięciolecia, jeżeli nie na stulecia. Są to wydarzenia-klucze, które otwierają pewne okna możliwości, zamykając jednocześnie inne warianty. Jeżeli szukać w ostatnich dziesięcioleciach takich punktów zwrotnych to w historii Rzeczypospolitej można ich odnaleźć niemało! Jednak z perspektywy historii, która postanowiła o sobie przypomnieć za naszą wschodnią granicą – jeden z nich jawi się niezwykle wyraźnie. Można by zaryzykować stwierdzenie, że postawił on nas po innej stronie historii, która w swojej alternatywnej wersji mogłaby przybrać tor, aż za dobrze znany poprzednim generacjom. Wstąpienie do NATO w marcu 1999 roku – włączyło nas w struktury pozwalające nieco spokojniej spojrzeć na dotychczasowe dziejowe zmagania i usadowić się w miejscu, które co prawda ciągle znajduje się na „szpicy”, to jednak nie w centrum kolejnej partii rozgrywanej przez kapryśną historię.

„Polska zajmuje swoje miejsce we wspólnocie demokracji. Już nigdy o waszym losie nie będą decydować inni. Już nigdy prawo do wolności nie zostanie wam odmówione. Polska powraca do domu. Rozszerzając NATO, pomożemy zapobiec kolejnej wojnie doświadczającej Polskę, kolejnej wojnie w Europie, kolejnej wojnie, w której także Amerykanie mogą stracić życie” – podkreślił prezydent USA Bill Clinton podczas przemówienia na warszawskim placu Zamkowym w lipcu 1997 roku. Już wtedy było jasne, że kwestia rozszerzania NATO o Polskę to już jedynie formalność. Niespełna dekadę po wyborach 1989, miał się dokonać kolejny wielki akt dekonstrukcji starego systemu i burzenie postsowieckiej struktury. Rzeczpospolita wracała na łono Zachodu, umacniała swoją pozycję obronną i ciągle czujnie spoglądała na to, co dzieje się na wschodzie – często przyjmując rolę uwrażliwiającą sojuszników, że pomimo rozpadu ZSRS, jej spadkobierczyni wcale nie przemodelowała swojego imperialnego DNA.

Przystąpienie Polski do NATO było swego rodzaju próbą odwrócenia porządku jałtańskiego, swoistą redefinicją decyzji, które zapadały pod koniec II wojny światowej

Można powiedzieć, że przystąpienie Polski do NATO było swego rodzaju próbą odwrócenia porządku jałtańskiego, swoistą redefinicją decyzji, które zapadały pod koniec II wojny światowej. Oczywiście, wejście do NATO w 199 roku było wstąpieniem do innej struktury, niż ta, z którą mieliśmy do czynienia tuż przed wybuchem wojny. Wielokrotne punktowanie skostniałości, pewnego imposybilizmu struktury, braku jasnego celu i definicji kolejnych kroków, które mają się dokonać w przyszłości, dodatkowo odmienne wizje samych sojuszników, które bardzo wyraźnie i symbolicznie znalazły odbicie w dyskusji o 2% PKB na obronność – dawało jasny sygnał, że Pakt Północnoatlantycki jest w swego rodzaju kryzysie. To przesilenie – co charakterystyczne – odzwierciedlało generalny impas Zachodu jako całości, uwidaczniając coraz mocniejsze pęknięcia w jego obrębie na różnych poziomach. Inwazja Rosji na Ukrainę doprowadziła do odnowienia nie tylko założeń samego NATO – na nowo nadając mu jasny cel, co więcej, umiejscawiając jego ciężar w pierwotnym kontekście, ale też pozwoliło – co prawda nieco przymusowo – ale ponownie doprowadzić Zachód do strategicznego scalenia.

Dziś NATO na nowo zaczyna uzyskiwać swoją silną anglosaską dominantę, której nie sposób negować i podważać. Na naszych oczach dokonuje się powrót do oryginalnych koncepcji założycielskich Sojuszu, usadawiając nas w samym centrum tego procesu na kluczowej pozycji. 23 lata po przystąpieniu do NATO, które włączało nas z powrotem w orbitę Zachodu, zaczynamy, poprzez kluczowe miejsce w obrębie odnawiającego się Sojuszu, nie tylko stanowiąc dopełnienie odwracania procesu XX-wiecznej katastrofy, ale stając się krytycznym elementem dla całego projektu.

Mając w pamięci nieodległą w czasie śmierć Madeleine Albright, jednej z architektek przystąpienia Polski do NATO wraz z Węgrami i Czechami, chcemy zadać pytania zarówno o sam moment wstąpienia Rzeczypospolitej do struktur, jak i o przyszłość Sojuszu. Czym było włączenie Polski do NATO, jak wygląda nasze członkostwo dzisiaj? Czy możemy wziąć czynny udział w kształtowaniu oblicza i charakteru Sojuszu w kontekście jego nowych wyzwań?

Jan Czerniecki
Redaktor naczelny

MKiDN kolor 4

 

 

W numerze:

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.