Piotr Madajczyk: Marzec ’68 – rewolucja zachodnio-niemiecka a sprawa polska

Piotr Madajczyk: Marzec ’68 – rewolucja zachodnio-niemiecka a sprawa polska

Pytanie o recepcję w Niemczech Zachodnich polskich wydarzeń 1968 roku łączy się z innym: na ile polskie wydarzenia stanowiły część szerokiego ruchu protestu, który objął w końcu lat 60. XX wieku przede wszystkim świat zachodni, ale także takie obszary, jak Ameryka Południowa, czy też Polskę i Czechosłowację w sowieckiej strefie wpływów – pisze Piotr Madajczyk w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Polskie rewolucje. Marzec '68”

Dla kształtowania się obrazu Polski w Niemczech Zachodnich (RFN) w końcu lat 60. istotne było gwałtowne jego pogarszanie się od początku dekady, wraz z mijaniem euforii polskiego Października. To wtedy zjawiali się w Warszawie lewicowi niemieccy studenci, by otrzymać wsparcie w swoich staraniach o rozliczenie z narodowym socjalizmem. Już wtedy zresztą było widać, że cele tych idealistycznych młodych lewicowych studentów różniły się istotnie od pomysłów komunistycznych władz na ich polityczne wykorzystanie. Zachodnioniemieckie media informowały o zahamowaniu w Polsce demokratyzacji i wykorzystywaniu w polityce nacjonalistycznej ideologii, wiedziano o podziałach w PZPR, tzw. partyzantach i wykorzystywaniu przez nich antysemityzmu, oraz o umacnianiu pozycji przez Mieczysława Moczara. Obydwa państwa nie miały relacji dyplomatycznych, które nawiązano dopiero po podpisaniu w grudniu 1970 roku umowy między obydwu państwami.

Wspólnym elementem przemian roku '68 była rola w ruchu protestu pragnącej zmian młodzieży, a szczególnie studentów, dorastającej na Zachodzie w coraz zamożniejszym i demokratycznym okresie powojennym, albo w bloku wschodnim w wolnym już od codziennego strachu okresie poststalinowskim

Pamiętać należy ponadto, że w okresie poprzedzającym polskie wydarzenia roku ’68 uwaga zachodnioniemiecka, ale i zachodnioeuropejska, skoncentrowana była na Czechosłowacji. Praga i Alexander Dubczek ucieleśniali ówczesne oczekiwania i nadzieje zachodniej opinii publicznej na demokratyczne przemiany w sowieckiej strefie wpływów. Tam jeździli zachodnioniemieccy studenci, zafascynowani dokonującymi się zmianami, pokojowy demontaż komunizmu wydawał się możliwy. Jeżeli dodać do tego jeszcze wojnę w Wietnamie, napięcia wokół Berlina Zachodniego i kształtowanie Ostpolitik to widzimy, że wydarzenia w Polsce były na drugim planie zainteresowań.

Pytanie o recepcję w Niemczech Zachodnich (RFN) polskich wydarzeń 1968 roku łączy się z innym: na ile polskie wydarzenia stanowiły część szerokiego ruchu protestu, który objął w końcu lat 60. XX wieku przede wszystkim świat zachodni, ale także takie obszary jak Ameryka Południowa, czy też Polskę i Czechosłowację w sowieckiej strefie wpływów. Na ile odwoływały się do wspólnych celów i wartości? Przy tym zarówno w odniesieniu do Polski jak i RFN „rok ‘68” nie był rokiem, ale pewną epoką, dekadą burzliwych przemian. Wspólnym elementem była rola w ruchu protestu pragnącej zmian młodzieży, a szczególnie studentów, dorastającej na Zachodzie w coraz zamożniejszym i demokratycznym okresie powojennym, albo w bloku wschodnim w wolnym już od codziennego strachu okresie poststalinowskim. Jest to jednak podobieństwo z którego nie tak wiele wynika – młodzież była i jest zawsze bardziej radykalna w swych hasłach i działaniach. Co ciekawe, w obydwu krajach nie udało się poszerzyć bazy społecznej ruchu, czyli przede wszystkim włączyć do niego robotników.

Jednakże kontekst społeczny i polityczno-instytucjonalny, w którym formułowano protesty były we wschodnim i zachodnim bloku odmienne. W krajach zachodnich istotny był kierunek tzw. kontrkultury, podczas gdy protestujący w Polsce mieli zupełnie inne problemy. Nie odgrywał w Polsce podobnej roli konflikt generacyjny, szczególnie silny w RFN, gdzie młodzież konfrontowana była z niechęcią jej rodziców do rozliczenia się ze swoją brunatną przeszłością, przeszłością tabuizowaną, o której się nie mówiło. W Polsce było to raczej przekonanie protestujących o kontynuacji walki rodziców i dziadków.

Protesty w Polsce nie miały lewicowego charakteru, nie były wymierzone w system kapitalistyczny, ani w tradycyjny system wartości, model rodziny i życia seksualnego

W obszarze ideologii ruchy protestu w Polsce i RFN ogromnie się różniły. Dla Niemiec Zachodnich były to lata przełomu, kształtowania się nowych zasad funkcjonowania demokracji, ogromnego wpływu politycznego od połowy lat 60. ruchu pozaparlamentarnej opozycji, a w nim studentów. Obok realnych postulatów demokratyzacji dominowało wśród części studentów (pamiętajmy, że nie byłą to większość z nich) zafascynowanie ideologią komunistyczną i uproszczone postrzeganie wojny w Wietnamie, jako walki amerykańskiego imperializmu z dążeniem do wolności. Symbolami rewolucyjnego wyzwolenia mieli być Fidel Castro, Che Guevara oraz totalitarni przywódcy Ho Chi Minh i Mao Zedong. Ich portrety noszono podczas demonstracji, ich nazwiska skandowano: Ho, Ho, Ho Chi Minh. Celem był niejasny model socjalizmu nawiązujący do Karola Marksa i Róży Luksemburg, a dystansujący się od bolszewickiego modelu leninowskiego i stalinowskiego. Protesty w Polsce nie miały lewicowego charakteru, nie były wymierzone w system kapitalistyczny, ani w tradycyjny system wartości, model rodziny i życia seksualnego.

Wprawdzie w zachodnioniemieckim ruchu studenckim formułowano także zarzuty wobec upaństwowionego i zbiurokratyzowanego komunizmu w bloku sowieckim, ale brakowało w nim równie silnego jak w Polsce doświadczenia ideowego załamania się po 1968 r. ideologii komunistycznej, ostatecznej delegitymizacji systemu w sferze wartości. W Polsce – po doświadczeniu przemocy władz i antysemickiej kampanii, ale i w Czechosłowacji – po stłumieniu Praskiej Wiosny przez wojska sowieckie, nie było już miejsca na wiarę w możliwość naprawy systemu.

Miloš Forman miał powiedzieć: „Mówiąc szczerze, nic nie rozumiałem z paryskiego Maja. Była w tym dziejowa ironia, kiedy my w Pradze zrywaliśmy czerwone sztandary, w Paryżu nasi koledzy właśnie je wieszali

O odbiorze na Zachodzie Leszka Kołakowskiego wspominała po latach Gesine Schwan: „Przy tym od dziesięcioleci uważany był raczej za konserwatystę, już od czasu gdy studenci w ’68 buntowali się przeciw niemu jako następcy Habermasa”. Kołakowski zrezygnował wtedy ze starań o katedrę na Uniwersytecie we Frankfurcie nad Menem wobec formułowanych tam wobec niego „oskarżeń”, że krytykuje socjalistyczne prawo i odwołuje się do wolności osobistej, opartej na liberalnych normach prawnych. Po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych krytyczne uwagi formułował o tamtejszym ruchu studenckim. Nie była to zresztą specyfika polsko-zachodnioniemieckich rozbieżności, skoro znany reżyser filmowy Miloš Forman miał powiedzieć: „Mówiąc szczerze, nic nie rozumiałem z paryskiego Maja. Była w tym dziejowa ironia, kiedy my w Pradze zrywaliśmy czerwone sztandary, w Paryżu nasi koledzy właśnie je wieszali. Po inwazji na Czechosłowację Godard zrealizował film Pravda, który doprowadzał nas do śmiechu. Mówił tam, że drobnomieszczańscy Czesi, podjudzeni przez Praską Wiosnę, marzyli o powrocie komunizmu”.

Zapewne także na działaczy zachodnioniemieckiej opozycji pozaparlamentarnej wpływ wywarły informacje o stłumieniu protestów studenckich i antysemickiej akcji komunistycznych władz polskich, a prasa zachodnioniemiecka przynosiła je na bieżąco i opisywała w sposób bardzo szczegółowy, dostrzegając w nich przede wszystkim wewnątrzpartyjną walkę o władzę. W RFN powszechna była atmosfera sympatii dla studentów w Polsce, wyrażali ją także studenci, aczkolwiek w specyficznej ówczesnej formie: „Gdy samowolna  i mająca wąskie perspektywy biurokracja partyjna blokuje poszerzanie wolności opór jest konieczny. Pozaparlamentarna opozycja w Berlinie Zachodnim, która ukształtowała się w walce z amerykańskim imperializmem i aparatem panowania późnego kapitalizmu, solidaryzuje się z antyautorytarnym protestem polskich studentów i robotników.”

Wykorzystywano w RFN protesty w Polsce także wewnątrzpolitycznie, przeciwstawiając je jako prawdziwą walkę o wolność demonstracjom studentów zachodnioniemieckich, którzy nie muszą obawiać się represji za swoje zaangażowanie. Abstrahując od tej wewnątrzpolitycznej rozgrywki, warto zwrócić uwagę na wskazywany w późniejszych polemikach dylemat, że inne znaczenie ma palenie gazet w systemie, w którym istnieje (wprawdzie niedoskonała) wolność słowa i prasy, a inne w systemie opartym na cenzurze i monopolu władz na przekaz informacji. Nie miał istotnego wpływu na nastawienie do Polski udział w interwencji w Czechosłowacji, ponieważ nie był on traktowany jako suwerenna decyzja polska, a jako refleks rozstrzygnięć zapadających w Moskwie.

Warto na koniec zauważyć, że dla niemieckiej opinii publicznej zaangażowanie w ruch protestu w Polsce w Marcu 1968 r. stało się swego rodzaju wyznacznikiem „demokratyczności” danej osoby. Stąd wskazywano nań w krótszej lub bardziej rozbudowanej formule przypominając, że osoba ta ukształtowana została jako młody człowiek przez ówczesne doświadczenie.

Piotr Madajczyk

***

Możemy rozwijać działania Teologii Politycznej jedynie dzięki Państwa hojności. Prosimy o darowizny: Fundacja Świętego Mikołaja, numer konta: 64 2130 0004 2001 0299 9993 0001  z dopiskiem: „tygodnik TP”


Ambitna kultura potrzebuje Twojego wsparcia. Prosimy, przekaż darowiznę w dowolnej wysokości i dołącz do grona darczyńców Teologii Politycznej. Kliknij tu lub przekaż darowiznę na konto: Fundacja Świętego Mikołaja, Volkswagen Bank Polska S.A. 64 2130 0004 2001 0299 9993 0001 z dopiskiem „darowizna na Teologię Polityczną”. Dziękujemy!

Zostań współwydawcą Teologii Politycznej. Przekaż darowiznę.

Wpłać darowiznę
50 zł
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
200 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.