Grażyna Halkiewicz-Sojak: Z połowy XIX stulecia – kilka myśli Norwida o polskości

Grażyna Halkiewicz-Sojak: Z połowy XIX stulecia – kilka myśli Norwida o polskości

Norwid uczynił swoją poezję nie tyle pieśnią przekazującą profetyczne przeczucia i wizje, ile przede wszystkim – narzędziem narodowej autoanalizy. Dzięki temu w połowie XIX wieku sformułował kilka ważnych myśli służących kształtowaniu polskiej samoświadomości – pisze Grażyna Halkiewicz-Sojak w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Norwid. (Re)witalizacja polskości”

Zaznaczenie w tytule momentu chronologicznego wynika z tego, że postawa Norwida wobec polskości nie była monolitem; zmieniała się w czasie pod wpływem wydarzeń politycznych i osobistych doświadczeń. Kształtowała ją zarówno filozoficzno-filologiczna refleksja, która była dla artysty szkołą intelektualnego dystansu wobec współczesności, jak i żywe emocje wzbudzane przez sposób istnienia i przedstawiania sprawy polskiej w europejskiej polityce i prasie. Norwid unikał systemowych ujęć; swoje oceny i postulaty uznawał za przybliżenia do prawdy o polskości, której kod postrzegał jako złożony: ukształtowany i przez słowiańskość, i przez całe dziedzictwo tradycji rzymsko-katolickiej.

Norwid, tak jak romantyczni poprzednicy, antropomorfizuje naród i jego cierpienie

Postawa pisarza znalazła wyraz w różnorodnych tekstach: w wierszach, traktatach poetyckich, eseistycznej prozie i prywatnej korespondencji. Odautorski podmiot jest zatem mocno zróżnicowany i zaprasza do interpretacji. Wybór utworów napisanych około 1850 roku jest tutaj uzasadniony tym, że właśnie wtedy krystalizowała się refleksja historiozoficzna Norwida, modyfikowana później, ale nigdy nie odrzucona. Zacznijmy od dwóch – mniej znanych i rzadko interpretowanych wierszy.

KLĄTWY

Wspomnij, Panie, na zelżywość sług Twoich
– a jakom ponosił wzgardę w zanadrzu
swym od wszystkich narodów możnych.
Psalm LXXXIX

–  Żaden król polski nie stał na szafocie,
A więc nam Francuz powie  –  buntowniki!

Żaden mnich polski nie bluźnił wszech-cnocie,
Więc nam heretyk powie  –  heretyki!

Żaden pług polski cudzej nie pruł ziemi,
Więc poczytani będziem jak złodzieje;

Żaden duch polski nie zerwał z swojemi,
A więc nas uczyć będą – czym są dzieje?  – 

Ale czas idzie – Szlachty-Chrystusowej,
Sumienia-głosu i wiedzy-bezmowej;

Ale czas idzie  –  i prości się droga...
Strach tym – co dzisiaj bać się uczą Boga.

 

I drugi wiersz z tego samego czasu:

PIEŚŃ OD ZIEMI NASZEJ

Et aux horions, l’on verra qui a
meilleur  droit –
Jeanne d’Arc

I

– Tam, gdzie ostatnia świeci szubienica,
Tam jest mój środek dziś – tam ma stolica,
Tam jest mój gród.

Od wschodu – mądrość-kłamstwa i ciemnota,
Karności harap lub samotrzask z złota,
Trąd, jad i brud.

Na zachód – kłamstwo-wiedzy i błyskotność,
Formalizm prawdy – wnętrza bez-istotność,
A pycha pych!

Na północ – Zachód z Wschodem w zespoleniu,
A na południe – nadzieja w zwątpieniu
O złości złych!

II

Więc – mamże oczy zakryć i paść twarzą,
Wołając: „Kopyt niech mię grady zmażą,
Jak pierwo-traw!”

Lub mamże barki wyrzucać do góry
Za lada gwiazdką ze złotymi pióry –
Za sny nieść jaw?

Więc mamże nie czuć, jaką na wulkanie
Stałem się wyspą, gdzie łez winobranie
I czarnej krwi!...

Lub znać, co ogień z łona mi wypali?
Gdzie spełznie? – odkąd nie postąpi daléj?
I zmarszczyć brwi...

III

–  Gdy ducha z mózgu nie wywikłasz tkanin,
Wtedy cię czekam – ja, głupi Słowianin –
Zachodzie – ty!... 

A tobie, Wschodzie, znaczę dzień-widzenia,
Gdy już jednego nie będzie sumienia
W ogromni twéj.

Południe! klaśniesz mi, bo klaszczesz mocy;
A ciebie minę, o głucha Północy,
I wstanę sam.

Braterstwo ludom dam, gdy łzy osuszę,
Bo wiem, co własność ma – co ścierpieć muszę:
Bo już się znam.[1]

Obydwa wiersze napisał Norwid na przełomie 1849/1850 r. i opublikował (w maju i czerwcu 1850) na łamach poznańskiego tygodnika „Krzyż a Miecz”. Należą one do kręgu utworów powstających po Wiośnie Ludów, której wydarzenia przeżywał poeta w Rzymie, a potem obserwował ich skutki z paryskiej perspektywy. W twórczości autora był to czas zwrotu ku tematyce historiozoficznej i formułowania własnej odpowiedzi na odziedziczony mocny wzorzec poezji romantycznej oraz – stawiania pytań o polskość – centralnych w Pieśni społecznej, poemacie Promethidion, dramacie Zwolon. Zwrot ku problematyce narodowej był spowodowany i doświadczeniem pobytu w berlińskim więzieniu (1846), i refleksją nad tragizmem rabacji galicyjskiej, i rzymskim sporem z Adamem Mickiewiczem, i – co podkreślał już Zenon Przesmycki – lekturą Wizerunków duszy narodowej Bronisława Trentowskiego[2]. Pierwszy z przytoczonych wierszy jest gniewną ripostą na – liczne we francuskiej i niemieckiej prasie – oskarżenia pod adresem Polaków jako kontestatorów europejskiego porządku i niebezpiecznych buntowników odpowiedzialnych w znacznej mierze za krwawe wydarzenia ostatnich rewolucji. Kategoryczne odrzucenie tych oskarżeń wiąże się z idealizacją narodu. Natomiast motyw „Szlachty-Chrystusowej”, która zmieni w przyszłości arenę polityczną tak, by dominujący w jej przestrzeni był głos sumienia, pozwala kojarzyć przesłanie wiersza z romantycznym mesjanizmem nawiązującym do myśli Zygmunta Krasińskiego i Augusta Cieszkowskiego. Pieśń od ziemi naszej rozwija tę ideę. Polska umieszczona w centrum, na skrzyżowaniu geograficznych i geopolitycznych kierunków na mapie, wyznacza „środek” tej mapy, ale zarazem poszukuje swojego „środka”– rozumianego i jako miejsce w przestrzeni, i jako sposób istnienia. Poeta wykorzystuje tutaj, nie po raz pierwszy zresztą, podwójną semantykę tego słowa. Już w pierwszej strofie w centrum przestrzennego krzyża pojawia się szubienica – niepokojący symbol hańby i męczeństwa, ale zarazem sposobu („środka”) potrzebnego jako ofiara poprzedzająca zmartwychwstanie, które jednak o tyle będzie możliwe, o ile poprzedzi je rozpoznanie narodowej tożsamości i misji; „wstanę sam” pod warunkiem, że „już się znam”. Spełnienie tego warunku umożliwi promieniowanie polskiej idei we wszystkich kierunkach.

Norwid unikał systemowych ujęć; swoje oceny i postulaty uznawał za przybliżenia do prawdy o polskości

Norwid uczynił jednak swoją poezję nie tyle pieśnią przekazującą profetyczne przeczucia i wizje, ile przede wszystkim – narzędziem narodowej autoanalizy. Dzięki temu w połowie XIX wieku sformułował kilka ważnych myśli służących kształtowaniu polskiej samoświadomości. Jest to główny temat „czterech stron” Pieśni społecznej. Tutaj odwołam się jedynie do  drugiego ogniwa tego traktatu poetyckiego: rapsodu Niewola, którego treść wyznacza poszukiwanie odpowiedzi na trzy pytania: Co to jest niewola? Skąd ona się bierze? W jakim punkcie drogi od niewoli do wolności znajduje się Polska?[3] Autor zdefiniował niewolę i wolność w zakresie znacznie przekraczającym aspekt polityczny: Niewola – jest to formy postawienie/ na miejsce celu[4], a wolność: jest to celem przetrawienie/ Doczesnej formy[5]. Narzuconą narodowi formą może być przemoc obcego imperium i nieorganiczny kształt ustroju, ale źródłem zniewolenia może też okazać się spetryfikowana i całkiem rodzima struktura społeczna czy obyczajowa. Poeta nie przeciwstawia sobie pojęć narodu i społeczeństwa, jak to niekiedy podkreślano w interpretacjach jego myśli; są to, w świetle rapsodu, pojęcia komplementarne i droga do wolności jest mierzona między innymi ich zharmonizowaniem. Norwid, tak jak romantyczni poprzednicy, antropomorfizuje naród i jego cierpienie. Podobnie jak Krasiński, postrzega go jako zbiorową osobę, która istnieje z Bożego powołania i ma strukturę cielesno- (materialno- ) duchową. To pozwala wskazać paralelę między dążeniem do wolności człowieka i narodu. I w jednym, i w drugim przypadku droga do wyzwolenia polega na osiąganiu tego, by zastanych form używać, zmierzając do transcendentnego celu, a nie być przez nie używanym i oślepianym. Po drugie – na tej drodze jest się tym bardziej zaawansowanym, im lepiej udało się zharmonizować antagonistyczne (pozornie?) wartości: wolność jednostki i wymogi wspólnoty, cywilizacyjny postęp i wierność narodowej tradycji, pracę ludu i twórczość elit wpisujących rezultaty tej pracy w dorobek ogólnoludzki. Tak zarysowany cel uważał poeta za odległy w połowie XIX stulecia, ale czy współcześnie zbliżyliśmy się do niego w istotny sposób? A może jego osiągnięcie jest jak oddalająca się linia horyzontu, mieści się w sferze idei i ma charakter drogowskazu? Norwid prezentuje swoje rozpoznania z Niewoli jako przedmiot wiary, która w późniejszych dziesięcioleciach nie zawsze wytrzymywała próbę czasu. Przywołajmy jednak w charakterze puenty fragmenty pięknego Norwidowego credo zamykającego utwór:

Wierzę – że naród trwa, bo cierpi noże;
Wiem, że organizm tylko krew lać może

Wierzę – iż główną przeto powinnością
Znać ów organizm, krzepić go miłością –

Że: aby pomóc bólem złożonemu,
Nie dość organizm lepszy wyśnić jemu,
Ucząc, iż będzie duchem, jak spróchnieje,
Lecz rany zamknąć, życia wlać nadzieję –[6]

Grażyna Halkiewicz-Sojak

____________

[1] Obydwa utwory podaję we własnym opracowaniu edytorskim przygotowanym do powstającej edycji Dzieł wszystkich Cypriana Norwida.

[2] Z. Przesmycki, Pism zebranych Cypriana Norwida t. A, cz. 2, Przypisy, s. 870.

[3] Norwid wskazał na te pytania jako problemowe centrum rapsodu; w korespondencji autor wspomina o tym  utworze tytułując go: Trzy pytania. O tym, że Norwid uważał wyrażone tam myśli za aktualne i później, świadczy powtórne  wydanie rapsodu w 1864 roku. Por. C. Norwid, Niewola, w: tegoż, Dzieła wszystkie, t. IV, Poematy 2, Lublin 2011, oprac. S. Sawicki, P. Chlebowski, s. 39-69; komentarz, s. 282-289.

[4] Tamże, s. 49.

[5] Tamże, s. 50.

[6] Tamże, s. 66.


Na sprawy polityczne patrzymy z perspektywy spraw ostatecznych. Tworzymy ogólnopolskie środowisko skupiające intelektualistów, naukowców, publicystów, młodzież akademicką i artystów o poglądach konserwatywno-liberalnych. Prowadzimy codziennie aktualizowany portal, wydajemy tygodnik, rocznik, książki najwybitniejszych filozofów i myślicieli. Prowadzimy projekty naukowe i kulturalne. Jesteśmy współzałożycielami Instytutu Kultury św. Jana Pawła II na rzymskim uniwersytecie Angelicum. Zostań Mecenasem Teologii Politycznej. Kliknij TUTAJ lub przekaż darowiznę na konto Fundacji Świętego Mikołaja o numerze 64 2130 0004 2001 0299 9993 0001 z dopiskiem: darowizna Teologia Polityczna.

Wydaj z nami

„Od Salaminy do Radzymina” – wesprzyj wydanie nowego numeru rocznika „Teologia Polityczna”
Kim jesteśmy i kim chcielibyśmy być? Ile naprawdę warte jest dla nas to, co uważamy za swoją tożsamość?
Brakuje
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.