Stopień faktycznego uzależnienia Europy od Ameryki w kwestiach bezpieczeństwa, technologii czy energii jest w tej chwili tak wielki, że upłynie jeszcze wiele czasu zanim Europa będzie mogła dyktować własne warunki.
Stany Zjednoczone świętują 250 lat niepodległości rządzone przez jednego z najbardziej nieprzewidywalnych prezydentów w swojej historii. W swym wystąpieniu z tej okazji Donald Trump oświadczył, że kraj nigdy nie był tak wielki i silny jak obecnie, tj. pod jego rządami.
Jednak w tym samym czasie, w Europie postępuje erozja obrazu Ameryki jako światowego hegemona, z którym należy wiązać swoją bezpieczną przyszłość. Z badań przeprowadzonych właśnie przez londyńską firmę konsultingową Public First wynika, że 43 proc. respondentów z państw Unii Europejskiej uważa, że to Chiny, a nie Ameryka staną się najważniejszym partnerem handlowym Europy w bliskiej przyszłości. Tylko 27 proc. jest odwrotnego zdania.
Naszym celem jest budowa wschodniej flanki zdolnej odstraszyć agresora i związanie jej ze strategicznymi interesami USA. Ta wiara w Pax Sinica, w Chiny jako przyszłość, a nie Amerykę, zapewne odpowiada nastrojom panującym w niektórych kręgach biznesu, administracji czy ekspertów w Europie. Jednak znaczące jest to, jak różnie w Europie rozkładają się poglądy na ten temat. Zasadniczo bowiem Europa jest dzisiaj podzielona według starego, sięgającego jeszcze końca I wojny światowej podziału. Po jednej jego stronie mamy zwolenników budowania nowego światowego centrum pod postacią Euroazji, a po drugiej trzymania się zapoczątkowanych jeszcze przez Woodrowa Wilsona transatlantyckich związków z Ameryką.
W przywołanych badaniach aktualność tego podziału jest uderzająca. O ile bowiem w odbudowanej przez Wilsona Europie Środkowej, ale także w Europie północnej, obraz Ameryki jest nadal silny, o tyle Europa południowa i Holandia przyszłość lokują raczej w Chinach. Wymowna jest także postawa dwóch największych europejskich państw, Francji i Niemiec, które ewidentnie chciałyby zachować równoważną relację między Ameryką i Chinami i na tym budować swoją niezależną pozycję.
Tyle europejskich wyobrażeń, bo rzeczywistość jest przecież nieubłagana. Chiny i Euroazja nie są bowiem żadną realną propozycją bezpieczeństwa i rozwoju dla Europy. To raczej oferta nowego uzależnienia, marginalizacji i dalszej deindustrializacji. Wiara w Pax Sinica to zamaskowany resentyment niektórych ludzi w Europie wobec Ameryki. Natomiast stopień faktycznego uzależnienia Europy od Ameryki w kwestiach bezpieczeństwa, technologii czy energii jest w tej chwili tak wielki, że upłynie jeszcze wiele czasu, zanim Europa będzie mogła dyktować własne warunki.
Marek A. Cichocki
Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!
Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!
(ur. 1966) – filozof, germanista, politolog, znawca stosunków polsko-niemieckich. Współtwórca i redaktor „Teologii Politycznej”, dyrektor programowy w Centrum Europejskim w Natolinie i redaktor naczelny pisma „Nowa Europa. Przegląd Natoliński”. Profesor nadzwyczajny w Collegium Civitas (specjalizuje się w historii idei i filozofii politycznej). Były doradca społeczny Prezydenta RP. Publikuje w prasie codziennej i czasopismach. Razem z Dariuszem Karłowiczem i Dariuszem Gawinem prowadził do 2023 r. w TVP Kultura program „Trzeci Punkt Widzenia”. Autor książek, m.in. „Północ i Południe. Teksty o polskiej polityce, historii i kulturze” uhonorowanej nagrodą im. Józefa Mackiewicza (2019) Więcej>
Autor podcastu „Niemcy w ruinie?”
