W otoczeniu Donalda Trumpa nie ma nikogo, kto posiadałby głębszą wiedzę lub doświadczenie dotyczące Rosji czy Europy. Nowe reguły gry ustalane są z pominięciem tej starej wiedzy i wbrew niej.
Urealnienie polityki międzynarodowej przez Donalda Trumpa sprawiło, że Ameryka powróciła na szczyt hierarchii władzy w obrębie Zachodu. Uderzające jest jednak, jak bardzo to urealnienie sił, dotyczące Ameryki i Europy, oparte zostało na świadomym odrzuceniu całej dotychczasowej wiedzy zebranej w ciągu XX wieku przez polityczny i ekspercki establishment Waszyngtonu. Na tej wiedzy zbudowano przecież całą strukturę transatlantyckiego Zachodu. Zakładała ona, że po dwóch światowych wojnach Europa w kwestii bezpieczeństwa stała się całkowicie bezwolna i utrzymanie globalnego ładu spoczywa na barkach Ameryki.
Nie jest żadnym przypadkiem, że w otoczeniu obecnego amerykańskiego prezydenta nie ma nikogo, kto posiadałby jakąkolwiek głębszą wiedzę lub doświadczenie dotyczące Rosji czy Europy. Jest tak dlatego, że w oczach samego Trumpa oraz jego zwolenników i wyznawców z MAGA, wiedza taka nie jest potrzebna do zawierania korzystnych transakcji. Wręcz przeciwnie, może wyłącznie przeszkadzać. Politycy w Europie używali jej bowiem tylko do tego, by wykorzystywać Amerykę i kontynuować „jazdę na gapę” w kwestiach bezpieczeństwa. Ale też dla MAGA wiedza ta stała się symbolem skorumpowanej i niesprawiedliwej polityki waszyngtońskiego establishmentu, z Joe Bidenem na czele, który wciągał Amerykę w kosztowne wojny bez oglądania się na problemy zwykłych, prostych Amerykanów.
W istocie na naszych oczach dokonała się w Ameryce rewolucja świadomości, której Trump daje polityczny wyraz. Czas Kissingerów i Brzezińskich dobiegł końca, a wraz z tym pewna idea i praktyka transatlantyckich relacji, w których Europa ma coś do powiedzenia ze względu na swoją historię. Nowe reguły gry ustalane są z pominięciem tej starej wiedzy i wbrew niej. Czy to dobrze?
W jakimś sensie z punktu widzenia Ameryki oznacza zerwanie zasłony dotychczasowej hipokryzji, oswobodzenie się z niewygodnych zobowiązań i otwarcie dla siebie przestrzeni swobodnych decyzji. Dla państw w Europie oznacza jednak zdolność do stawiania czoła ryzykom wynikającym z takiej postawy Ameryki i konieczność wewnętrznego przegrupowania i urealnienia własnych, wewnętrznych układów sił. Ta konieczność dotyczy też Polski i całej Europy Środkowej. Trudno bowiem przyjąć, że cały świat będzie zmieniał się wkoło, a tylko Europa pozostanie w starym, niezmienionym stanie.
Marek A. Cichocki
Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!
Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!
(ur. 1966) – filozof, germanista, politolog, znawca stosunków polsko-niemieckich. Współtwórca i redaktor „Teologii Politycznej”, dyrektor programowy w Centrum Europejskim w Natolinie i redaktor naczelny pisma „Nowa Europa. Przegląd Natoliński”. Profesor nadzwyczajny w Collegium Civitas (specjalizuje się w historii idei i filozofii politycznej). Były doradca społeczny Prezydenta RP. Publikuje w prasie codziennej i czasopismach. Razem z Dariuszem Karłowiczem i Dariuszem Gawinem prowadził do 2023 r. w TVP Kultura program „Trzeci Punkt Widzenia”. Autor książek, m.in. „Północ i Południe. Teksty o polskiej polityce, historii i kulturze” uhonorowanej nagrodą im. Józefa Mackiewicza (2019) Więcej>
Autor podcastu „Niemcy w ruinie?”
