Dotychczasowe formuły transatlantyckiego świata, wyprowadzone z doświadczeń zimnej wojny strategie oraz przekonania zwycięskiego liberalizmu o naturze globalnego świata – wszystko to odeszło do historii.
Nie da się ominąć czy zignorować tematu ostatnich trzech dni: Narodowej Strategii Bezpieczeństwa USA. Waga i autorytet dokumentu opublikowanego w imieniu zachodniego mocarstwa nadają rangę państwowej doktryny temu, co dotąd pogardliwie określano mianem trumpizmu.
Jednak wbrew temu, co twierdzą niektórzy, uspokajając że nie należy przywiązywać do strategii zbyt wielkiego znaczenia, gdyż pisana jest pod prezydenta, którego za trzy lata zastąpi ktoś być może zupełnie inny, dokument ten daje szczery wyraz temu, co wzbierało i dojrzewało w Ameryce od dawna. Chodzi o przekonanie, że XX wiek skończył się nieodwołalnie razem z wynikającymi z niego zobowiązaniami oraz naukami i wkroczyliśmy w zupełnie nową erę. Dotychczasowe formuły transatlantyckiego świata, wyprowadzone z doświadczeń zimnej wojny strategie oraz przekonania zwycięskiego liberalizmu o naturze globalnego świata – wszystko to odeszło do historii.
Nowa strategia przedstawia więc całkowicie zmienioną hierarchię politycznych celów Waszyngtonu. Zamiast uniwersalnego, liberalnego porządku światowego mocarstwa mamy amerykańskie państwo cywilizacyjne wykorzystujące swoje imperialne przewagi. Zamiast tradycyjnego sojuszu transatlantyckiego – biznesową strukturę transakcyjnego bezpieczeństwa. Zamiast ideologii liberalnej globalizacji i promocji demokracji – ideologię konserwatywnej, cywilizacyjnej kontrrewolucji. I chociaż wszystkie te zmiany parły do przodu już od jakiegoś czasu niby walec, to dopiero teraz za sprawą nowej strategii USA tabu zostało ostatecznie przełamane i już nic nie będzie takie, jak kiedyś.
Pobudka? Wiele wskazuje na to, że reakcje w Europie pozostaną w tonie standardowej histerii. Poza zwyczajowymi lamentami i obelgami wyróżni się jednak również to, co z pewnością zostanie uznane za historyczny moment niemieckiego przywództwa w Europie. W Berlinie już słychać, że "Niemcy powinny stać się siłą przywódczą nowego globalnego Zachodu". Wobec brutalnego języka amerykańskiej strategii na temat Europy taka wizja centralnej pozycji Niemiec zapewne zyska teraz wielu nowych zwolenników w Paryżu. Ma ona jednak zasadniczą słabość, podobnie jak wszystkie inne plany zastąpienia amerykańskiego Zachodu przez obecną Europę – brak realnej siły. Magicznym myśleniem europejskich elit jest przekonanie, że to, co powiedzą lub zadeklarują, staje się od razu twardą rzeczywistością. Jednak bez siły wszystkie te deklaracje nie mają dzisiaj żadnej wartości.
Marek A. Cichocki
Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!
Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!
(ur. 1966) – filozof, germanista, politolog, znawca stosunków polsko-niemieckich. Współtwórca i redaktor „Teologii Politycznej”, dyrektor programowy w Centrum Europejskim w Natolinie i redaktor naczelny pisma „Nowa Europa. Przegląd Natoliński”. Profesor nadzwyczajny w Collegium Civitas (specjalizuje się w historii idei i filozofii politycznej). Były doradca społeczny Prezydenta RP. Publikuje w prasie codziennej i czasopismach. Razem z Dariuszem Karłowiczem i Dariuszem Gawinem prowadził do 2023 r. w TVP Kultura program „Trzeci Punkt Widzenia”. Autor książek, m.in. „Północ i Południe. Teksty o polskiej polityce, historii i kulturze” uhonorowanej nagrodą im. Józefa Mackiewicza (2019) Więcej>
Autor podcastu „Niemcy w ruinie?”
