Kazimierz jest niewątpliwie władcą wielkiego sukcesu. Tytuł Odnowiciela, pojawiający się już u Galla [Anonima], jest naprawdę zasłużony. Udaje mu się odbudować, nazwijmy to w cudzysłowie, państwowość i odbudować władzę Piastów w sytuacji, gdy ta ewidentnie przeżywa załamanie – mówi Grzegorz Pac w rozmowie z Adamem Talarowskim dla „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Kazimierz I. Restytucja politycznego ładu”.
Adam Talarowski (Teologia Polityczna): Data publikacji naszej rozmowy wiąże się z 25 lipca, dniem zanotowanym jako data urodzin Kazimierza, syna Mieszka II, później znanego jako Kazimierz Odnowiciel. To pierwszy władca Polski, którego datę urodzin znamy. Czy jest jednak wiarygodna?
Dr hab., prof. UW Grzegorz Pac: Dla postaci średniowiecza, a zwłaszcza wcześniejszego średniowiecza, nieczęsto znamy precyzyjne daty urodzin. Rzadko je odnotowywano, czasem zapisywano tylko sam rok. Znacznie częściej znamy precyzyjną datę śmierci, bo była ona odnotowywana ze względów religijnych – modlono się w rocznicę śmierci. Zdarza się więc, że w przypadku postaci z tego okresu znamy dzienną datę śmierci, a nie znamy roku, bo dzień jest wpisany tylko w kalendarzu liturgicznym.
W odniesieniu do Kazimierza posiadamy jednak taką informację. Pochodzi ona z trzynastowiecznego Rocznika Kapituły Krakowskiej – źródła dość odległego czasowo, ale wydaje mi się, że wiarygodnego w tym sensie, że zasadniczo uważa się, iż te trzynastowieczne zapiski rocznikarskie bazowały na jakichś wcześniejszych. Nie da się tego wykluczyć, ale znacznie bardziej prawdopodobne wydaje się, że data ta bazuje na wcześniejszym, jedenastowiecznym zapisie, niż że ktoś w XIII wieku ją sobie po prostu wymyślił – bo nie bardzo wiadomo, po co miałby to robić.
A jak jest z historyczną wiarygodnością przekazu o Kazimierzu jako mnichu kluniackim?
Rozumiem, że pyta pan o to, jak było „naprawdę”: otóż nic na to nie wskazuje. Historycy próbowali różnych tropów: mamy przecież u Piotra Damianiego opowieść o synu Bolesława Chrobrego, który miał być mnichem świętego Romualda, więc podejmowano próby znalezienia jakiegoś zaczepienia tej historii w rzeczywistości. Przede wszystkim zaś szukano takiego zaczepienia w informacji z Kroniki Galla Anonima, że rodzice oddali Kazimierza na edukację do klasztoru – skoro na naukę, to może też przeznaczyli do stanu mniszego? Ale cała dalsza opowieść Galla na to nie wskazuje, faktycznie więc opowieść o Kazimierzu Mnichu po raz pierwszy znajdujemy w źródle z połowy XIII wieku – w Żywocie mniejszym świętego Stanisława, który przy okazji opowiada historię Polski. I to raczej nie ma się nijak do rzeczywistości.
Ta opowieść wygląda tak: kiedy państwo naprawdę upadło i było bardzo źle, możni polscy zaczęli szukać ratunku, zaczęli szukać Kazimierza, który wcześniej uciekł z Polski. Okazało się, że trafił do Cluny, gdzie pod wpływem pobożności mnichów postanowił sam zostać jednym z nich. Udało im się dotrzeć na miejsce, do jednego z najważniejszych opactw ówczesnego świata chrześcijańskiego, i ubłagać go, żeby zrezygnował z życia zakonnego. Pojawił się jednak problem, bo opat – według tej opowieści – nie mógł zwolnić nikogo ze ślubów zakonnych; mógł to zrobić tylko papież. Trzeba więc było udać się do papieża. I to jest bardzo piękna część tej historii: papież się zgodził, zgodził się też, żeby Kazimierz się ożenił. Zażądał jednak czegoś w zamian – a właściwie dwóch rzeczy. Po pierwsze, według tej opowieści, zażądał płacenia świętopietrza, które miało być swego rodzaju daniną za wykupienie Kazimierza ze ślubów zakonnych. Po drugie, zażądał, żeby na znak pamięci o tym, że Kazimierz był mnichem, Polacy nosili tonsurę.
To fascynująca opowieść, bo powstaje w XIII wieku jako próba wyjaśnienia, kim jesteśmy i dlaczego różnimy się od innych. Świętopietrze, czyli opłata płacona papiestwu, w tym okresie wyróżniało Polskę – sąsiedzi go nie płacili. To znana rzecz, że nawet w późniejszych procesach krzyżacko-polskich używano tego jako dowodu, że dana ziemia była polska: skoro stamtąd płacono świętopietrze, była to ziemia polska. Więc: dlaczego płacimy świętopietrze, skoro Czesi nie płacą? Bo trzeba było zapłacić za wykupienie Kazimierza.
Otwierając mały nawias: czy dziś wiemy historycznie, kiedy rzeczywiście rozpoczęło się płacenie świętopietrza?
Na ten temat toczy się dyskusja. Niekiedy łączy się to z informacją o nadaniu civitas Schinesghe przez Mieszka pod koniec życia, po drugie – z informacją, że Bolesław Chrobry miał płacić trybut papiestwu. Nie ma jednak pewności, że istnieje bezpośredni związek między tymi faktami a późniejszym płaceniem świętopietrza. Sama polska nazwa opłaty pojawia się w źródłach z pierwszej połowy XIII w.
A odmienne fryzury Polaków?
To też fascynująca historia. Dlaczego nosimy takie, a nie inne fryzury? Widzimy w źródłach, że różniły się od niemieckich – Niemcy nosili nieco dłuższe włosy. Mamy tego ślady choćby w opowieści o Leszku Czarnym, który miał nosić włosy „po niemiecku". A żeby było jeszcze ciekawiej: jeden z czternastowiecznych podróżników odwiedzających Polskę opisał, że Polacy mają fryzury przypominające fryzury cysterskich mnichów-konwersów, czyli mnichów od pracy fizycznej. Musiało więc być w tym podobieństwie coś prawdziwego. I znowu: dlaczego mamy takie fryzury? Na pamiątkę Kazimierza, który był mnichem.
Ta historia była później rozwijana o kolejne motywy w różnych tekstach. Ale jest bardzo interesująca – i w jakimś sensie o Kazimierzu Mnichu, tym wymyślonym Kazimierzu Odnowicielu jako mnichu, wiemy znacznie więcej niż o samym Kazimierzu historycznym. W XIII wieku i później jego miejsce w polskiej świadomości historycznej staje się w jakimś sensie jeszcze ważniejsze, niż było w rzeczywistości. Jego powrót stawał się ważną, fundacyjną opowieścią.
W źródłach pełnego i późnego średniowiecza Kazimierz Odnowiciel często występuje jako król. Z czego to wynika?
Wynika to z kilku rzeczy. Ważna jest ogólna tendencja, by z dawnych władców – w ramach przekonania, że Polska jest królestwem – czynić królów. Ten motyw pojawia się już pod koniec XIII wieku w Kronice polsko-śląskiej, powstającej na Śląsku, gdzie opowieść o powrocie Kazimierza z Cluny jest znacznie rozbudowana. Znajdujemy tam między innymi motyw, że cesarz Henryk III koronuje Kazimierza, zanim ten dotarł do Polski, jeszcze w drodze.
Jest tam też inny ciekawy motyw: w ramach tej samej „ceny" zapłaconej papiestwu za zwolnienie Kazimierza ze ślubów, Polacy mieli dłużej pościć. To poświadczenie pewnej praktyki funkcjonującej w Polsce i tylko tu aż do połowy XIII wieku – tzw. przedpościa, czyli dwutygodniowego okresu wstrzemięźliwości od jedzenia mięsa poprzedzającego Wielki Post. Wiemy, że praktyka ta istniała już za czasów Bolesława Chrobrego, a jej pochodzenie inna, również trzynastowieczna tradycja łączy nie z Kazimierzem, a ze świętym Wojciechem. To znowu jedna z takich spraw, które nas odróżniają, w czym jesteśmy inni. Jak widać, postać Kazimierza skupiała wokół siebie tego rodzaju motywy.
A gdyby miał się pan pokusić o ocenę panowania „historycznego” Kazimierza Odnowiciela?
Kazimierz jest niewątpliwie władcą wielkiego sukcesu. Tytuł Odnowiciela, pojawiający się już u Galla [Anonima], jest naprawdę zasłużony. Udaje mu się odbudować, nazwijmy to w cudzysłowie, państwowość i odbudować władzę Piastów w sytuacji, gdy ta ewidentnie przeżywa załamanie – choć toczy się dyskusja, jak głębokie było to załamanie: na przykład o tym, czy struktury kościelne rzeczywiście całkowicie upadły. Nie ma jednak wątpliwości, że Piastowie stracili władzę, że do głosu doszły elementy lokalne – choćby na Mazowszu Miecław – a najazd czeski był niewątpliwie bardzo niszczycielski, i to nie tylko gospodarczo, ale i – jeśli można tak powiedzieć – ideowo: zabranie ciała świętego Wojciecha było wielkim ciosem w sensie ideologicznym. Kazimierzowi udaje się to wszystko z powrotem „skleić” i przywrócić władzę dynastii. W tym sensie jest on niewątpliwie ojcem wielkiego sukcesu.
Z dr. hab. Grzegorzem Pacem rozmawiał Adam Talarowski
Ilustracja: Benoit Farjat, Casimirus I [...] (fragment), [ok. 1702] // Biblioteka Narodowa Polona.pl
Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!
Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!
