Do poprawnego działania strony wymagana jest włączona obsługa JavaScript

Zanućmy Brechta

Zanućmy Brechta

Warto spojrzeć na deklarację Sierakowskiego szerzej, jako na zarys naprawdę ambitnego projektu inżynierii społecznej.

Zjawisko postępu często tłumaczone jest, dość prostolinijnie, jako możliwość spełnienia tego, co dotąd pozostawało w sferze marzeń. Wszystkie te „żelazne konie, ciągnące bez obroku sto wozów”, „stalowe ptaki”, ba, możliwość porachowania wszystkich kości (pacjenta) – wszystko to ziściło się przecież ponad sto lat temu, kolejne zaś wynalazki zdumiewają nas każdego dnia.

Warto odnotować, że zjawisko to nie dotyczy jednak tylko mechaniki – bo też nie wszystkie baśnie i fantazje ludzkości traktowały o latających miotłach czy magicznych zwierciadłach. Doniosłym przykładem takiej fantazji był krótki, gorzki, powszechnie znany wiersz Bertolda Brechta, napisany po zrywie berlińskich robotników w czerwcu ’53 roku. Tak, mam na myśli ten krótki utwór o ulotkach, rozdawanych w Alei Stalina, o narodzie, który utracił zaufanie rządu, z miażdżącą pointą, która w przekładzie Ryszarda Krynickiego brzmi

Czy nie
byłoby wszak prościej, gdyby rząd
rozwiązał naród
i wybrał drugi?

Przez lata przedrukowywano ten wiersz, nie tylko zresztą w komunizmie, jako morderczy sztych pod adresem tyranów ukazujący, że nawet ich pycha i samowola ma swoje granice. Tych nieznośnych poddanych można wprawdzie głodzić, zmusić do milczenia, zakuć w kajdany, a jeśli bardzo niegrzeczni, nawet zdziesiątkować, nie da się ich jednak, niestety, tak po prostu wygubić co do jednego i wziąć w to miejsce jakichś innych, lepszych. No, niestety. Są, jacy są, inni nie będą, przynajmniej nie od razu; jedyna nadzieja w propagandzie, tresurze i oświacie. „Z pokrzywionego drzewa człowieczeństwa nie da się wyciosać nic prostego” – jak wzdychał nieraz przy robocie wielki humanista, komisarz żeglugi śródlądowej Nikołaj Jeżow.

Okoliczności jednak i w tym przypadku się zmieniły, choć może niekoniecznie za sprawą technologii. Zmieniły się na tyle, że Sławomir Sierakowski może podczas debaty zorganizowanej przez Krytykę Polityczną zapytany o perspektywy migracji z krajów globalnego południa zadeklarować:

Czekam już na to lata, aż przypłynie tu grupa wyborców. Po prostu innych (…);  krajobraz, kultura, innowacyjność zmienią się na pozytywne. (…)  Mogę powiedzieć, jak najwięcej migracji w Polsce. To jest najbezpieczniejszy projekt gospodarczo-społeczny i w każdym innym sensie.

Oczywiście, można – jak czynią to liczni komentatorzy – nicować na różne sposoby te zdania, biorąc je za podręcznikową próbkę arogancji, z którym konkurować może jedynie równie pyszne „A co mnie obchodzi, co biedni ludzie myślą!” wykrzyczane przez Przemysława Witkowskiego (w niedawnej przeszłości – doradcę min. Sienkiewicza, dziś związanego z Instytutem Narutowicza). Warto jednak spojrzeć na deklarację Sierakowskiego szerzej, jako na zarys naprawdę ambitnego projektu inżynierii społecznej: już nie wymiany czy wykreowania elit, lecz stworzenia nowej społeczności, zmieniającej na lepsze nadwiślański krajobraz.

Ziszczony sen Brechta? Może tak, choć dostrzegam również inną możliwą inspirację polityczną. Myślę o poemacie Jarosława Mikołajewskiego: cytowałem go już kiedyś, nadal jednak wydaje mi się za mało znany, tym bardziej, że czemuś nie wszedł w skład „Marsali”, najnowszej jego książki eseistycznej. Ceniony poeta, tłumacz i myśliciel, przyjaciel i autorytet elit, w długim poemacie, który opublikował na swojej stronie 8 września 2023 i zadedykował Agnieszce Holland, nakreślił swoją wizję przyszłości Polski, swój – jak mógłby powiedzieć dr Martin Luther King – sen:

obumrzyj ojczyzno
przestań być pomnikiem
i uwolnij glebę
od ciężkich cokołów
pozwól tutaj wzrosnąć
czarnym pokoleniom
tych co pamiętają
bezpowrotną drogę

Wojciech Stanisławski

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

05 znak uproszczony kolor biale tlo RGB 01


Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!

Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.