Po Ronaldzie Reaganie w Białym Domu wiedza na temat historycznych zależności europejskiego układu sił zaczęła kurczyć się z każdą następną administracją, aż doszła do poziomu równego zero w przypadku Donalda Trumpa.
Chyba nie przesłyszałem się, jak podczas słynnego już spotkania Donalda Trumpa z europejskimi liderami w Waszyngtonie tydzień temu amerykański prezydent powiedział, że wojna w Ukrainie jest strasznym wydarzeniem, straszniejszym nawet niż II wojna światowa. Uderzyło mnie to zdanie, nie dlatego, że chciałbym teraz tutaj wymierzać, jakie konflikty, ich zniszczenia czy liczba ofiar były ważniejsze i największe w przeszłości. To byłoby bez sensu. Jednak dla każdego, kto żyje w Europie i zna choć trochę historię kontynentu w XX wieku, taka opinia amerykańskiego przywódcy musi zastanawiać.
Z oczywistych względów nikt przy stole w Waszyngtonie nie próbował nawet jej sprostować. Cała sytuacja stanowi doskonałą ilustrację tego, jak bardzo nieobecna jest dzisiaj w politycznym i militarnym centrum Zachodu wiedza na temat historycznych źródeł skomplikowanej równowagi sił lub jej braku między państwami w Europie. Po Ronaldzie Reaganie w Białym Domu wiedza na temat historycznych zależności europejskiego układu sił zaczęła kurczyć się z każdą następną administracją, aż doszła do poziomu równego zero w przypadku Donalda Trumpa.
Nie chodzi tutaj jednak o ignorancję. To prawda, że, jak stwierdził Robert Kaplan, Trump jest wyjątkowym prezydentem także dlatego, że kompletnie nie obchodzi go wiedza o polityce i świecie zawarta w historycznych książkach. Dotyczy to szczególnie Europy, do której Trump ma raczej stosunek praktyczny i biznesowy. Pozbawiony jest wszystkich owych obciążeń wynikających z wcześniejszej świadomości amerykańskich przywódców o wyjątkowej roli i odpowiedzialności Stanów Zjednoczonych jako zachodniego hegemona, który po II wojnie światowej musiał przejąć opiekę nad starym kontynentem. Ma to i będzie miało coraz dalej idące konsekwencje.
Jednymi z najważniejszych są skutki polityki Trumpa dla sytuacji w Europie. Trump uwalnia Stany Zjednoczone z wynikających z XX wieku zależności i obowiązków względem Europy. To nie oznacza zerwania transatlantyckich więzów, wycofania się za Atlantyk czy rozwiązania NATO. To uwolnienie daje Ameryce wolną rękę w przebudowie architektury bezpieczeństwa i roli Stanów Zjednoczonych. Dla nas oznacza coś jeszcze: koniec dotychczasowej, pozimnowojennej równowagi sił w Europie między państwami, której Waszyngton był strażnikiem i ostatnią instancją.
Marek A. Cichocki
Felieton ukazał się w dzienniku „Rzeczpospolita”
Przeczytaj inne felietony Marka A. Cichockiego ukazujące się w „Rzeczpospolitej”
Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!
Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!
(ur. 1966) – filozof, germanista, politolog, znawca stosunków polsko-niemieckich. Współtwórca i redaktor „Teologii Politycznej”, dyrektor programowy w Centrum Europejskim w Natolinie i redaktor naczelny pisma „Nowa Europa. Przegląd Natoliński”. Profesor nadzwyczajny w Collegium Civitas (specjalizuje się w historii idei i filozofii politycznej). Były doradca społeczny Prezydenta RP. Publikuje w prasie codziennej i czasopismach. Razem z Dariuszem Karłowiczem i Dariuszem Gawinem prowadził do 2023 r. w TVP Kultura program „Trzeci Punkt Widzenia”. Autor książek, m.in. „Północ i Południe. Teksty o polskiej polityce, historii i kulturze” uhonorowanej nagrodą im. Józefa Mackiewicza (2019) Więcej>
Autor podcastu „Niemcy w ruinie?”
