Weiss, co warto podkreślić, kontynuował tradycje krakowskiej modernistycznej syntezy sztuk, której uosobieniem był Stanisław Wyspiański – pisze Aneta Grodecka w „Teologii Politycznej co Tydzień”: „Wojciech Weiss. Harmonia i synestezja”.
„Istnieje jedna estetyka dla wszystkich sztuk, a tylko materiał jest odmienny”[1].
Robert Schumann
Twórczość poetycka malarzy to rodzaj kulturowego fenomenu, który sprawia, że dawne podziały sztuki na odmiany podporządkowane kategoriom czasu (muzyka i poezja) i przestrzeni (malarstwo) tracą swoją wyrazistość i okazują nieprzydatne. Wśród artystów, którzy równolegle malowali i „poetyzowali” znajdują się Wojciech Weiss oraz inni współcześni mu malarze europejscy, tacy jak: Edgar Degas, który doceniał trud posługiwania się słowem, nie przywiązując większej wagi do własnych prób poetyckich, Wassily Kandinsky, który biegle władał trzema językami i – jako synesteta – lokował muzykę na równorzędnym poziomie pomiędzy poezją a malarstwem; oraz Paul Klee, który wykorzystywał w przestrzeni obrazu litery i literopodobne formy, uznając, że przekaz wizualny może być „formalnym kosmosem” („ein formaler Kosmos”)[2], że słowo może funkcjonować na podobnych zasadach jak kolor w malarstwie.
Weiss, co warto podkreślić, kontynuował tradycje krakowskiej modernistycznej syntezy sztuk, której uosobieniem był Stanisław Wyspiański. To on przeniósł na grunt Krakowa zasady wywiedzione z hermetycznego i teozoficznego dzieła Edouarda Schurégo[3]. Wielcy wtajemniczeni (książka wydana w 1889 roku w Paryżu), które pozwoliły odnaleźć mu spirytystyczną podstawę swojej twórczości, odejść od dogmatów Kościoła, dostrzec jedność w różnych religiach świata. Ta ezoteryczna filozofia odrzucała zarówno chrześcijański konflikt pomiędzy duchem a materią, jak i materialistyczną negację ducha, wskazując na jedność pomiędzy siłami przypisywanymi bóstwom a siłami przyrodzonymi Natury. Owo przekonanie, które nadało charakter krakowskiej syntezie sztuk, zadecydowało m.in. o dziwnym splocie symbolizmu i impresjonizmu w wielu młodopolskich utworach; nadało też mistyczny rys ekspresyjnej twórczości samego Weissa.
Artysta tworzył pejzaże, portrety, akty, martwe natury, obrazy z motywem torów kolejowych, inspirowane sztuką japońską; pisał pamiętnik oraz wiersze, które dotyczyły podobnych doznań jak jego obrazy.
W roku 1935 opublikował na łamach „Wiadomości Literackich” cykl poetycki Pejzaże (il. 1) złożony z ośmiu utworów (Niosę słońce, Ulewa przez okno, Pociąg, Zachód słońca, Piorun, Ognisko, Chmury nad morzem, Tunel), które dopełnił rysunkami (na tak zaprojektowaną stronę zaprosił do współudziału Eugenię Różańską). Wybrane teksty poetyckie Weissa ukazywały się później pośmiertnie w katalogach oraz różnego typu publikacjach naukowych i dydaktycznych[4].
W świetle wspomnień uczniów Weiss uchodził za nauczyciela wyjątkowego, który koncertował na fortepianie i skrzypcach, oraz – jak zapamiętał Jan Szancenbach – prowadził korektę ich prac plastycznych w formie „rozważań na pograniczu filozofii; opowiadał o słońcu, pięknie, o tak zwanych wartościach”[5]. Był przekonany, że pomiędzy malarstwem a filozofią dochodzi do ważnego zespolenia, że może się zdarzyć, że w dziełach malarskich nie uda się mu zawrzeć pełnej myśli, że lepszym medium w tej kwestii okaże się poezja. Przykładem może być wiersz Brzeg morza, gdy podmiot rejestruje nagłe olśnienie, jakiego doznał obserwując pejzaż:
Oto owoc tajemniczy:
Niebo – łupina.
Ziemia – miąższ, sok i nasienie.
Lęk mnie ogarnął –
Jestem jak gąsienica w owocu
zamknięty…[6]
Wrażenie – skojarzone z morskim brzegiem – potęguje linia horyzontu, która staje się krawędzią łupiny, powłoką nasienia, a stan zamknięcia w kuli, utrata autonomii, budzą lęk obserwatora. Zanurzenie się w świecie to proces wnikania do wnętrza, zamykania w obłym kształcie. Podobne doznanie malarz opisywał w liście z 1931 roku: „[…] nie myślę, tylko jeszcze jestem, jak drzewo, jak wróbel, jak liść jabłoni. Zawieszony między niebem a ziemią, nie chcę odpaść od drzewa matki, chwytam w muszelkę deszcz, słońce. Jutro, pojutrze […] oderwę się od drzewa matki, zawiruję […] jak motyl zataczając koła i wiatrem poniesiony, rozgnieciony w błocie zginę. Powstawanie i zanik, z nieskończoności w nieskończoność”[7]. Weiss uznaje zatem, że oderwanie od macierzy sprawia człowiekowi ból, a narodziny oznaczają rozpłynięcie się w nirwanie, powrót do stanu gliny pozbawionej tchnienia, w której zginie motyl – znak ożywionej duszy. Wyraża w ten sposób rodzaj naiwnej, pierwotnej i substancjalnej formy postrzegania, opisywany przez Ernsta Macha, który w Analizie wrażeń zalecał, by poważnie traktować głos płynący z rejestracji podobnych, pierwotnych doświadczeń, uznawał bowiem, że potoczne poznanie doprowadzi do stworzenia nowoczesnej wiedzy o świecie[8]. Weiss, podobnie jak Mach, nie znajduje rozgraniczenia pomiędzy doświadczeniem osobistym a wiedzą o naturze percepcji i świadomości, staje więc na gruncie empiriokrytycyzmu, czyli filozoficznych inspiracji impresjonistów.
Weiss był niezwykłym kolorystą, usiłował nadać swym kompozycjom „muzyczny” ład, taki zamiar odsłonił w szkicowniku: „Malując staram się obraz skomponować muzycznie. Sama natura może być nawet nieciekawa, sam kolor także nie jest wszystkim – dopiero razem stwarzają harmonię. Ja to nazywam reżyserią malarską. Tak jak dekoracje teatralne są nieodłączną częścią sztuki, tak i elementy malarskie muszą stopić się w harmoniczną całość, grać”[9]. Muzyczne doznania i synestezyjne opisy stały się także tworzywem wielu jego wierszy, m.in. utworu Błękitna pogoda:
W zawiei błękitów
chmury płynące,
rozlane w błękicie
powietrze gorące.
W powodzi błękitów
dzwonki zanurzone,
bratki polne
w błękity zapatrzone.
Słodycze błękitów
z kwiatów modrak pije,
macierzanka po ziemi
wieńcami się wije.
W tęczowej zawiei
niebo, ziemia, morze.
Za rozkosz błękitów
uwielbiam Cię, Boże[10].
Zasada impresjonizmu, by pozostawać na poziomie barw podstawowych (błękit, żółcień i akcent czerwieni), łączyć je ze sobą, splatać za pomocą zamysłów smaku, węchu i dotyku, zostaje w wierszu zachowana; muzyczność budują układ stroficzny i stały układ rymów. Błękitna pogoda zdradza powinowactwo z obrazami z tzw. „okresu białego” twórczości, gdy Weiss zakupił dom z sadem w Kalwarii Zebrzydowskiej i zaczął tam nowy rozdział swego artystycznego życia. Wedle opinii Łukasza Kossowskiego, tworzył wtedy dzieła o rozproszonym świetle, płowiejących barwach i łagodnych, melodyjnych układach, ulegał magicznej sile bieli, a jego obrazy przypominały „lapidarne haiku pisane na cześć natury”.[11] Przykładem może być obraz Pejzaż z Kalwarii Zebrzydowskiej (il. 2), w którym, podobnie jak w wierszu, krzyżują się ulotność i mgławicowość doznania.
W Błękitnej pogodzie pojawia się jeszcze dodatkowy element, motyw modlitwy, gdy obserwator dziękuje stwórcy za piękno świata. W innych tekstach malarza również występują podobne akcenty sacrum[12], które uosabiają Wenus i „świetlany Bóg” (w wierszu …Na klombie koło zatoczone bratków) oraz Madonna w błękitnej szacie (w wierszu Jabłko). Weiss postępuje podobnie jak William Turner – romantyczny prekursor impresjonizmu – który w lirycznych epigrafach dołączanych do swoich obrazów często poszerzał ich plastyczny sens. Przykładem może być obraz Światło i kolor (Teoria Goethego) – Ranek po Potopie – Mojżesz piszący Księgę Rodzaju (il. 3) gdy wrażenie krążącego wiru, w którym mieszają się sfery ziemi, wody i światła, malarz ujmuje w formie ekfrazy, komentarza, który nadaje przedstawieniu religijny sens:
Arka spoczęła pewnie na szczycie Arratu; powracające słońce
Wyzwala wilgotne bąble ziemi i światłu zawistne wypuszcza
Refleksy jej umarłych form w pryzmatycznej osłonie
Wysłanników nadziei, ulotnych jak lekka muszka,
Co się rodzi, wzlatuje, rozpościera skrzydła i kona[13].
Weiss, podobnie jak Turner, wykracza w swoich wierszach poza impresjonizm. Ulega sile mistycyzmu, poszukuje kompromisu pomiędzy prostotą i autentycznością chrześcijaństwa a echami dawnych pogańskich wierzeń, dąży do tego, by osiągnąć rodzaj greckiego panteizmu, jakąś odmianę materialno-duchowej symbiozy.
Weiss stawał się bliski ambicjom Tunera również wtedy, gdy wybierał tematy związane z pociągami. Angielski romantyk – zauroczony szybkością maszyny parowej – sformułował ważne zasady ekspresji, pozwalającej pokonać ograniczenia komunikacji wizualnej. Weiss, podążając jego śladem, realizował temat zarówno w formie plastycznej, jak i poetyckiej. Jak podaje Anna Król[14], w latach 1897-1903 tworzył obrazy przedstawiające tory kolejowe w Płaszowie, i Strzyżowie, wykorzystując japońskie zasady kompozycji drzeworytów, nasycając obrazy doznaniami sensualnymi. W zestawie jego wierszy znajdują się teksty korespondujące z tymi obrazami, czego przykładem jest Tunel:
Wysiedli w Alassio, zajęli miejsca naprzeciw.
Pociąg ruszył.
Za oknem umykają kolczastwe agawy, prężą się,
wkręcając w niebo wzniosłe maszty kwiatowe.
Zadudnił tunel. Głuchy łoskot, chłód piwniczny,
Widzę w ciemnej szybie, jak kreślą mnie
kamienne pasy tunelu[15].
W tekście łoskot torów zlewa się z chłodem tunelu i pasami kreślonymi na szybach. W dziele malarskim (il. 4) rytmy malarskie i ich powtarzalność wyznaczają sens przedstawienia. Można zauważyć, że w formie poetyckiej podział na wersy i rytm słowa nie są najważniejsze, że malarstwo zrównuje się z poezją w skali muzycznych doznań. Dochodzi tu także do ciekawej korespondencji na poziomie ekspresji. Przypomnijmy, że stała się ona kategorią łączącą malarstwo i poezję już ma początku XIX w., gdy Stendhal, nazywający siebie „wściekłym romantykiem”, zauważał w Historii malarstwa we Włoszech: „Wszyscy ludzie, rozumni czy głupcy, flegmatycy czy pasjonaci, zgodzą się, że człowiek staje się kimś tylko przez myśl i przez serce. Potrzeba kości, potrzeba krwi po to, by maszyna ludzka się poruszała. […] Tak właśnie przedstawia się historia rysunku, kolorytu, światłocienia i innych części składowych malarstwa w porównaniu z ekspresją. Cała sztuka polega na ekspresji”[16]. Poetycki obraz pędzącego pociągu wyróżnia u Weissa ekspresywność:
Dygocą po żelazie koła pociągu.
Na liniach telegraficznych narysowano las,
wyżej – zatoczono słońce,
jeszcze wyżej – żagiel chmury światłem nasiąkły.
Słońce zachodzi.
Koło promieniste zazębia się o grzebień lasu.
W rytm pociągu kręcą się wokoło pnie leśne,
zagajniki, wsie, w bok uskakują zagony.
Zeskoczyły w dół druty,
przekreśliły lasy, pola,
pasące się na nich krowy,
przecięły błyszczącą rzeczkę.
Znów kreślą niebo[17].
Dominują w wierszu dynamiczne określenia, „pnie drzew zakręcają się w rytm pociągu”, Weiss potęguje wyraz, posługując się malarską metaforą, nie wystarczy mu wyrazistość i prostota określeń, ważne stają się plastyczne odniesienia: druty przekreślają pola, na liniach telegraficznych narysowano las a chmura nasiąka światłem. Z pewnością bliższa jest mu malarska ekspresja, więc wykorzystuje jej efekty w lirycznej relacji.
Weiss – artysta istotny dla krakowskiej bohemy – okazał się także ważny dla przyszłych pokoleń twórców. Jego śladem podążali Andrzej Hoffman i Mieczysław Porębski, którzy w Krakowie w czasie okupacji, w mieszkaniu przy placu Biskupim odkrywali zasady awangardowej sztuki i realizowali regulamin ćwiczeń gimnastycznych krakowskiego „Sokoła”. W latach 60-tych XX w. w tym samym mieszkaniu spotykali się „wprostowcy”, studenci krakowskiej ASP, malarze, z których każdy świetnie pisał[18]. W czasach nam bliższym ideę interdyscyplinarną kontynuował rektor ASP – malarz i poeta – Stanisław Tabisz, który zainicjował dwie ważne wystawy malarskie, poszerzone o zestawy wierszy, skupiające w latach 2016-2017 blisko czterdziestu twórców[19]. Można, znając specyfikę krakowskiego ośrodka, powiedzieć, że ciąg dalszy nastąpi, że synteza sztuk stanowi tu rodzaj estetycznego i trudnego wymogu.
Aneta Grodecka
Ilustracje:
Grafika artykułu: Studenci podczas zajęć z malarstwa w pracowni profesora Wojciecha Weissa, fotografia, 1932-1933 / Narodowe Archiwum Cyfrowe
[1] Cyt. za: E. Fubini, Historia estetyki muzycznej, Z. Skowron (tłum.), Musica Iagellonica, Kraków 1997, s. 296.
[2] Cyt. za: E. Frelik, Kiedy malarz pisze (jak się patrzy), Wydawnictwo UMCS, Lublin 2021, s. 95.
[3] Te inspiracje omawiał Zdzisław Kępiński (Stanisław Wyspiański, KAW, Warszawa 1984).
[4] Pośmiertnie wybrane wiersze malarza ukazały się w: Szkicownik Wojciecha Weissa, A. I. Weissowa, S. Weiss (wybór i oprac.), WL, Kraków 1976; Wojciech Weiss. Malarstwo białego okresu. Katalog wystawy, Z. Weiss-Albrzykowska (oprac.), Muzeum Okręgowe, Rzeszów 1986; H. Kurczab, Typy integracji literatury z innymi dziedzinami sztuki, „Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Rzeszowie. Seria Filologiczna. Dydaktyka 2” 1992, z. 9, s. 71-122; [Różni autorzy, Wojciech Weiss dzisiaj], „Nihil Novi” 2011, nr 25; Wojciech Weiss w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, J. Antos, Z. Weiss-Nowina Konopka (red.), ASP, Kraków 2010; A. Grodecka, Wiersze znad palety. Twórczość poetycka artystów polskich XIX i XX wieku, Słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2020.
[5] B. Ziembicka, Najprostszą drogą. Rozmowy z artystami, Znak, Kraków 1998, s. 18.
[6] W. Weiss, Brzeg morza, w: Szkicownik Wojciecha Weissa, s. 38.
[7] Cyt. za: Ł. Kossowski, Pejzaże Wojciecha Weissa, katalog wystawy, MNKi, Kielce 1985, s. 25.
[8] E. Mach, Die Analyse der Empfindungen und das Verhältnis des Physischen zum Psychischen, Verlag von Gustav Fischer, Jena 1906.
[9] Rozmowa-wywiad radiowy Wojciecha Weissa z Heleną Wielowieyską-Ratkowską, w: Szkicownik…, s. 67.
[10] W. Weiss, Błękitna pogoda, w: Szkicownik…, s. 37.
[11] Ł. Kossowski, O inspiracjach sztuką i naturą w dojrzałej twórczości Wojciecha Weissa 1901–1939, „Rocznik Historii Sztuki” 1996, t. 22, s. 207.
[12] Zasadę łączenia impresjonistycznego pejzażu z postaciami mitologicznymi stosowali także Kazimierz Przerwa-Tetmajer (np. w wierszu Słońce), Lucjan Rydel (np. w wierszu Syreny).
[13] Cyt. za: J. Gage, Kolor i kultura. Teoria i znaczenie koloru od antyku do abstrakcji, J. Holzman (tłum.), Universitas, Kraków 2008, s. 200.
[14] A. Król, Weiss. Tory kolejowe, w: eadem, Japonizm polski, Manggha, Kraków 2011, s. 165-172.
[15] W. Weiss, Tunel, w: Szkicownik…, op. cit., s. 51.
[16] Cyt. za: J. Starzyński, Romantyzm i narodziny nowoczesności. Stendhal, Delacroix, Baudelaire, PIW, Warszawa 1972, s. 35.
[17] W. Weiss, ***, w: Szkicownik…, op. cit., s. 36.
[18] T. Nyczek, Niepokonani, w: Wprost 1966-1986, A. Król, J. Waltoś (red.), Manggha, Kraków 2016, s. 38-44.
[19] Obraz i słowo…W kręgu poezji, katalog wystawy, J. Warchoł (red.), NCK, Kraków 2016; Obraz i słowo… W kręgu poezji II, katalog wystawy, J. Warchoł (red.), NCK, Kraków 2017.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!
Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!
