Do poprawnego działania strony wymagana jest włączona obsługa JavaScript

Wojciech Stanisławski: Najważniejszy pomnik w Polsce

Wojciech Stanisławski: Najważniejszy pomnik w Polsce

Marzy mi się, by w naszym kraju spiżem płynącym, gdzie naprawdę nie brakuje „ławeczek”, monumentów, krasnali i tablic, stanął on w każdym powiecie, w każdym mieście.

Jaki pomnik w Polsce uznać za najważniejszy? Trudne pytanie, patriotyzm lokalny idzie o lepsze z ogólnokrajowym, zwolennicy syntezy i skrótu gotowi spierać się z entuzjastami wykapanej dosłowności, kronikarze dawnych przewag z pozytywistami, a ci z dowcipnisiami. Spytani warszawiacy wahaliby się, jak wiadomo, między Chopinem a kolumną Zygmunta, dla pokolenia X ważne są gdańskie krzyże, czyli pomnik Poległych Stoczniowców. Amatorzy rekordów wskazaliby pewnie Świebodzin, entuzjaści horroru gore – podkarpacką Domostawę, śmieszki – pomnik UFO w Emilcinie, a przecież są jeszcze w Polsce monumenty Kaloryfera, Grzyba, Ziemniaka, kilkaset wrocławskich krasnali, zaś „ławeczek” tyle, że miejsca siedzące znaleźliby na nich wszyscy czekający swojej kolejki w NFZ. A jednak najważniejszy, moim zdaniem, pomnik współczesny w Polsce został odsłonięty w ubiegłym tygodniu, w województwie kujawsko-pomorskim – i zasługuje, moim zdaniem, na nieporównanie więcej uwagi niż ta, którą poświęciła mu TVP Bydgoszcz i kilka lokalnych portali.

12 lipca 2026 roku odsłonięto w Inowrocławiu pomnik „Ku przestrodze”. Stało się to w przeddzień 360 rocznicy bitwy pod Mątwami.

To wtedy, 13 lipca 1666 roku na rozlewiskach nad Notecią okazało się, że – sięgając po Kelusową frazę – może Polak do Polaka. Błędy Sobieckiego i Paca to jedno, sprawność konfederackiej jazdy Grzymułtowskiego – drugie, ale i tak decydujące są kwadranse po bitwie, podczas których wymordowano jeńców z oddziałów królewskich, kwiat żołnierstwa Czarnieckiego. Tak, niejeden z tych, którzy „wrócili się przez morze” zginął, spętany, w nadnoteckim błocie. Koniec marzeń o elekcji vivente rege, abdykacja króla, incipit calamitas regni. Kto wie, może w ozdobnych wydaniach hymnu polskiego powinien figurować przypis w trzeciej zwrotce, by uwalniać nas od złudzeń o narodowej solidarności i rozsądku?

Przeczytaj również: Pomnik – oś świata? – Juliusz Gałkowski

Inowrocławski pomnik autorstwa Andrzeja Prokopiuka jest dość potężny, choć bez gigantomanii: dwie chropowate bryły z kompozytu, biała i czerwona, trochę wsparte o siebie, trochę na siebie nawzajem napierające, wznoszą się na wysokość ponad czterech metrów. Ta część podoba mi się bardzo, dużo mniej – tradycyjny, ugrzeczniony, lastrykowy cokół z dość sztampowym liternictwem, przy którym w dodatku nie zadbano chyba należycie o kerning. Ale de gustibus, komuś może się spodobać właśnie cokół, większość fotografować będzie pewnie w monumentalizującej perspektywie białą i czerwoną bryłę. Na dobrą sprawę wystarczyłaby przecież i zupełna abstrakcja lub symbol: urwana linia, złamana szabla. Decydująca jest sama intencja wzniesienia pomnika nie dla uczczenia, nie ku pamięci, lecz – ku przestrodze.

Ze skąpych relacji prasowych nie wynika jednoznacznie, czy pomnik powstał z inicjatywy prezydenta Inowrocławia Arkadiusza Fajoka, starosty powiatu Wiesławy Pawłowskiej czy dyrektora miejscowego muzeum, Marcina Woźniaka: wszystkim im, podobnie jak twórcy pomnika, winien jestem ogromną wdzięczność.

Pomnik odsłonięto przez tygodniem, przemówienia wygłoszono, kwiaty na rogu Poznańskiej i Fabrycznej w tych upałach dawno już zwiędły. A mnie marzy się, by nastąpiło coś, co technolodzy nazywają „wdrożeniem formatu”. By – w naszym kraju spiżem płynącym, gdzie naprawdę nie brakuje „ławeczek”, monumentów, popiersi, posągów i tablic, krasnali, bachusików (Zielona Góra) i Hewelionów (Gdańsk), rycerzy i Papieża, odlanych z brązu smoków i mew – pomnik bitwy pod Mątwami stanął w każdym powiecie. W każdym mieście.

Bardzo ważna byłaby ceremonia odsłonięcia. Oczywiście, delegacje szkół, chór, burmistrz, straż pożarna, przede wszystkim jednak należałoby zadbać o możliwie pełną reprezentację rady miejskiej lub powiatowej. A przynajmniej – przewodniczących klubów. Naturalnie, powinni wygłosić przemówienia, znacznie cenniejsza jednak byłaby rekonstrukcja zmagań, podjęta przez radnych Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji, Razem i PSL: na koń! Obowiązkowym punktem ceremonii powinno być też zbiorowe wyliczenie wydarzeń, które nastąpiły po rzezi. Abdykacja króla, podwójne elekcje, spustoszenie kraju podczas wojny północnej, rządy Sasów, koliszczyzna, pierwszy rozbiór, drugi rozbiór, trzeci rozbiór, Sybir, kibitki, branki, rabacja – wszystko, co pociągnęła za sobą bitwa pod Mątwami.

Byłoby bardzo wskazane, by podczas uroczystości tych nie zabrakło rozbudowanej reprezentacji parlamentarnej (czemu, swoją drogą, posłowie Sejmu nie dotarli tydzień temu do Inowrocławia?). Z radością widziałbym tam marszałków i wicemarszałków obu izb, przedstawicieli mediów i związków zawodowych, wreszcie osoby sprawujące najwyższe urzędy w państwie.

Szczególnie jednak zależałoby mi na obecności dwóch osób. Nie jest to rozwiązanie niemożliwe, w prawie polskim istnieje przecież formuła „obecności obligatoryjnej”: obowiązkowa jest choćby, na rozprawach w sądzie, obecność obrońcy (szczególnie w sytuacji słabości, choroby lub niepełnoletniości oskarżonego), a w przypadku sporów o kontakt z dziećmi – kuratora.

Otóż chciałbym, by podczas każdej ceremonii odsłonięcia kolejnego pomnika, przypominającego ku przestrodze o bitwie pod Mątwami, obecni byli – skwar nie skwar, śnieg nie śnieg – współtwórcy portalu „Sok z Buraka”: panowie Mariusz Kozak-Zagozda oraz – sprawujący obecnie godność wiceprzewodniczącego fundacji „Otwarty Dialog” – Marcin Mycielski.

Wojciech Stanisławski

Przeczytaj również: inne felietony Wojciecha Stanisławskiego z cyklu „Barwy kampanii”


Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!

Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.