Do poprawnego działania strony wymagana jest włączona obsługa JavaScript

Wniebowzięta – pełnia człowieczeństwa. Rozmowa z biskupem Michałem Janochą

Wniebowzięta – pełnia człowieczeństwa. Rozmowa z biskupem Michałem Janochą

Struktura teologiczna tajemnicy wniebowzięcia jest taka sama we wschodnim i zachodnim chrześcijaństwie, tylko wektory „zstępowania” i „wstępowania” są rozłożone inaczej – mówi biskup Michał Janocha w rozmowie z Natalią Szerszeń w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Wniebowzięta”.

Natalia Szerszeń: Chciałabym zacząć od pytania, jaki jest wpływ dogmatu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny na ikonografię, ale dogmat Wniebowzięcia został ogłoszony zaledwie 75 lat temu. W zasadzie relacja jest odwrotna – dogmat jest potwierdzeniem kultu, ikonografii, tradycji. Jak można scharakteryzować dynamikę tej relacji?

Bp Michał Janocha: Przekonanie o nadzwyczajnym końcu życia Matki Bożej towarzyszyło chrześcijaństwu od jego początków. Najstarsze teksty przypuszczalnie pochodzą z przełomu II i III wieku. Pobożność wiernych, liturgia, apokryfy i ikonografia kształtowały dogmat, który wykrystalizował się przez usta Piusa XII, ale tak naprawdę istniał już od czasów cesarza Maurycego, czyli na przełomie V i VI wieku. Zostało wtedy wprowadzone święto: najpierw w Bizancjum, potem w Rzymie. W 1950 roku papież określił coś, co w Kościele żyło przez wieki.

A w jaki sposób kształtował się kult Wniebowzięcia Maryi na ziemiach dawnej Rzeczpospolitej?

Zacznijmy od tradycji wschodniej. Mówimy o terenie historycznej Rzeczpospolitej, czyli kraju obejmującego pięć obecnych państw: Polski wraz z Ukrainą, Białorusią, Litwą i Łotwą. Kraju, który w dużym stopniu był zamieszkiwany przez ludność ruską, a więc prawosławną, z którego wykształca się dzisiejszy naród białoruski i ukraiński. Ikona tych obszarów bywa różnie określana, zazwyczaj zwana jest zachodnioruską w odróżnieniu do rosyjskiej, ponieważ rzeczywiście tworzy swój własny język.

Wzorzec przyszedł z Bizancjum. Kanon ikony ukształtował się już w końcu pierwszego tysiąclecia. W najbardziej rozbudowanej formie w ikonie Wniebowzięcia przedstawiona jest Maryja spoczywającą na marach, na łożu, ze złożonymi rękami, w otoczeniu apostołów i świętych, odmawiających w jej intencji być może panichidę za zmarłych.

Ikona Zaśniecia NMP, II połowa XIII wieku, Monaster św. Katarzyny, Synaj (Egipt)

Ikona Zaśniecia NMP, II połowa XIII wieku, Monaster św. Katarzyny, Synaj (Egipt)

 A czy Maryja w przedstawieniu ikonowym jeszcze żyje?

Apokryfy zaczęły kształtować się na przełomie II i III wieku, a w pełni ukształtowane literacko były na przełomie wieku V i VI. Nazywamy je technicznie Transitus Jana Teologa, czyli Transitus Jana Ewangelisty oraz tak zwany Transitus R. Składają się one z trzech części.

Pierwsza część to zwiastowanie śmierci Maryi, druga to przybycie apostołów na pogrzeb Maryi, ich procesja z Syjonu, gdzie Maryja umiera, wzdłuż Doliny Jozafata, związanej z Sądem Ostatecznym, aż do miejsca, w którym dzisiaj się znajduje Bazylika Koimesis, Zaśnięcia, i wreszcie trzecia część, czyli wniebowzięcie, które występuje w największej liczbie wariantów.

Ikona musi zatrzymać te wszystkie części opowieści w jednym obrazie i dlatego ikona zaśnięcia, jak każda ikona, nie jest ilustracją momentu, jak to będzie się działo w nowożytnej sztuce zachodniej, lecz ilustracją całości – taką, która pragnie zawrzeć pełną treść świętej historii.

Czy podobnie było w dawnej sztuce zachodniej?

Zachód w średniowieczu nie znał innej sceny, tylko model bizantyński; Zaśnięcie Matki Bożej spoczywającej na łożu:

Autor nieznany, Zaśnięcie Maryi Dziewicy, 1225-1275, London BL Royal 2 B III fol

Autor nieznany, Zaśnięcie Maryi Dziewicy, 1225-1275, London BL Royal 2 B III fol-50v

Giotto di Bondone, Zaśnięcie NMP, 1310, Berlin Gemälde Galerie

Giotto di Bondone, Zaśnięcie NMP, 1310, Berlin Gemälde Galerie

Duccio di Buoninsegna, Zaśnięcie NMP, 1308-11, Siena, Museo dell'Opera del Duomo

Duccio di Buoninsegna, Zaśnięcie NMP, 1308-11, Siena, Museo dell'Opera del Duomo

Joos van Cleve Starszy, Śmierć Maryi Dziewicy, centralny panel tryptyku, 1515

Joos van Cleve Starszy, Śmierć Maryi Dziewicy, centralny panel tryptyku, 1515, Monachium, Alte Pinakothek

W późnym średniowieczu Zaśnięcie przybrało postać omdlenia Maryi na rękach apostołów. Tak właśnie przedstawił je Wit Stwosz w centralnej scenie Ołtarza Mariackiego:

Wit Stwosz, Ołtarz Zaśnięcia NMP (szafa), Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Mar

Wit Stwosz, Ołtarz Zaśnięcia NMP (szafa), Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, Kraków

A wariant bizantyński jest taki: wokół Maryi gromadzą się apostołowie i bardzo konkretni święci oraz Jezus, który zstępuje z nieba, Zmartwychwstały na swoich dłoniach owiniętą w powijaki duszyczkę Maryi, ukazaną w postaci małego dziecka, tak jak kiedyś ona trzymała Jego, kiedy był niemowlęciem.

Koimesis (Zaśnięcie NMP), płaskorzeźba w kości słoniowej, koniec X w., Bizancjum

Koimesis (Zaśnięcie NMP), płaskorzeźba w kości słoniowej, koniec X w., Bizancjum, Muzeum Köln Schnütgen

Chodzi o ogarnięcie całości tego, co było i co będzie w jakimś jednym, symbolicznym wyobrażeniu. Jezus jest ukazany najczęściej w mandorli albo w otoku świetlistym w kolorze złota bądź nieba. Często towarzyszą mu cherubiny, serafiny, aniołowie – jakby samo niebo zstępowało ku Maryi.

Natomiast apostołowie i scena jest pokazana sub specie liturgica, ponieważ uczestniczymy w pogrzebie. Wydaje się, że wczesnochrześcijańska liturgia pogrzebowa oddziałała na apokryf, który jest pierwszą pisaną ikoną, a potem ten apokryf zostaje przyobleczony w kolory i staje się obrazem.

 I ten wzorzec realizują średniowieczne przedstawienia zaśnięcia na zachodzie?

Właśnie tak: pojawia się i apostoł z kadzielnicą, i apostoł ze świecą, i apostoł z psałterzem. Często występują w tej roli Piotr i Jan. Pierwszy biskup Efezu, Tymoteusz, reprezentuje miasto, w którym tradycja sytuuje to wydarzenie, po dziś dzień odbywają się wielkie uroczystości w dniu 15 sierpnia; drugim miastem, które tradycja wiąże z miejscem odejścia Maryi z tego świata jest Jerozolima i znajdująca się tam Bazylika Zaśnięcia NMP. Poza tym w kręgu dookoła Maryi stoją też późniejsi święci biskupi, tacy jak Meliton z Sardes, Andrzej z Krety czy Jan z Damaszku, którzy byli wielkimi hymnografami układającymi pieśni na cześć Maryi. Skądinąd te utwory to arcydzieła muzyki i poezji. Ich autorzy łączą się w ikonie Zaśnięcia, w tajemnicy świętych obcowania, z Apostołami, którzy byli obecni przy pogrzebie Maryi.

W najbardziej rozbudowanych scenach występuje też motyw zaczerpnięty z Transitusu św. Jana, a mianowicie cudowne przybycie apostołów na pogrzeb Matki Boskiej z różnych stron świata na chmurach.

Koimesis (Zaśnięcie NMP), tempera na drewnie, ok. 1649–1654, cerkiew we Włodzimierzu, Rosja

Takich przedstawień ikonowych jest sporo: dwunastu apostołów wymalowanych na kulistych obłokach lub na skrzydłach aniołów przybywa z miejsca, w którym w tamtej chwili głosił Ewangelię, np. św. Tomasz zmierza z Indii, a św. Marek z Aleksandrii. Apostołowie często trzymają w rękach miniaturowe modele miasta, w którym głosili Ewangelię, a z których mocą Bożą zostali przeniesieni do Maryi. Są więc przedstawieni na ikonie aż dwukrotnie – przy marach i na niebiosach.

Jak rozumieć centralne przedstawienie tej ikony, Chrystusa i Maryję?

Jezus z duszą Maryi tworzy centralną oś, która później zostaje, jak sądzę pod wpływem zachodnim, rozbudowana na górze przez dodanie figury Matki Boskiej, która jest już ciałem i duszą przeniesiona do nieba. Niepokalana pojawia się więc na tej ikonie aż trzykrotnie: po raz pierwszy w postaci ziemskiej, cielesnej, leżąca na marach; po raz drugi w momencie przejścia, transitus, w postaci duszyczki, którą trzyma Jezus na rękach i po raz trzeci w niebie, w ciele przemienionym, jako Wniebowzięta.

Jest to zatem wizualna reprezentacja treści dogmatu o wniebowzięciu sformułowanego przez Piusa XII. I chociaż nasi bracia prawosławni tego dogmatu nie uznają, to od wieków wyznają go w swojej wierze, sztuce, liturgii.

Do tego jeszcze dochodzi anegdotyczny wątek Żyda Jefoniasza. Otóż Jefoniasz, nie wierząc w dziewictwo Maryi po narodzeniu Jezusa i pragnąc osobiście się o tym przekonać – a więc dokonać profanacji Jej ciała – zostaje powstrzymany interwencją z nieba. Święty Michał Archanioł nadleciał z nieba i mamy tu uchwycony modus chwili – najbardziej dramatyczny, kiedy Michał zamachuje się mieczem i w powietrzu unoszą się odcięte ręce Jefoniasza. Potem w cudowny sposób Jefoniasz zostaje uzdrowiony, gdy wyznaje wiarę w dziewictwo Najświętszej Marii Panny.

Przeczytaj również: Dziewictwo i wniebowzięcie – nowe wymiary bycia człowiekiem (Michał Gołębiowski)

I jeszcze jeden anegdotyczny wątek związany z postacią św. Tomasza. Ten, który spóźnił się na objawienie Zmartwychwstałego w Wieczerniku, spóźnił się również na pogrzeb Maryi i w związku z tym zobaczył już pusty grób. Matka Boża, podobnie jak Jezus, pochyla się nad jego  niedowiarstwem i spuszcza mu z nieba pasek swojej sukni (cingulum), który św. Tomasz chwyta i w tej samej chwili wyznaje swoją wiarę. Notabene relikwie tego legendarnego paska są przechowywane do dziś, między innymi w kościele w Prato, a także w jednym z klasztorów na górze Athos.

Maryja na ikonach unosi się do nieba w swoich ziemskich szatach, co ma poświadczać realność wniebowzięcia. I tu się łączą ze sobą dwa wątki: zaśnięcia, koimesis, oraz analepsis, co jest analogią do wniebowzięcia Jezusa, a co my nazywamy wniebowstąpieniem.

W ikonach epoki nowożytnej od pewnego momentu można dostrzec kontaminację wątków wschodnich, które podkreślają  zstępujący charakter zaśnięcia, w którym Jezus zstępuje do Maryi z nieba, oraz zachodnich, akcentujących charakter wstępujący, w-niebo-wzięcie, co Zachód podkreśla od czasów późnego gotyku. Ten wstępujący akcent istnieje także w zachodniej nazwie święta obchodzonego 15 sierpnia –Wniebowzięcie, Assumptio. My, rzymscy katolicy, nie nazywamy tego święta Zaśnięciem, koimesis, ale właśnie Wniebowzięciem.

Don Silvestro dei Gherarducci (atrybuowany), Śmierć i wniebowzięcie Marii, 1385-

Don Silvestro dei Gherarducci (atrybuowany), Śmierć i wniebowzięcie Marii, 1385-1399, ilustracja z Antyfonarza, XIV w.

Dlaczego dokonała się taka zmiana? Z kierunku zstępującego w kierunek wstępujący?

Mam na ten temat swoją teorię, dla jej zilustrowania użyłbym przykładu ikony Zstąpienia do otchłani, którą w prawosławiu nazywa się Anastasis. Pierwotnie, w tradycji wschodniej, nie było innego obrazu zmartwychwstania Chrystusa niż obraz tej tajemnicy, którą Kościół Wschodu i Zachodu wspomina w Wielką Sobotę, kiedy dusza Jezusa, odłączona przez śmierć od ciała, zstępuje do hadesu, do otchłani. Tak to nazywamy: zstąpienie do otchłani, w tradycji zachodniej zstąpienie do piekieł, jak mówimy w modlitwie Składu Apostolskiego. W tej otchłani - piekle znajdują się wszyscy sprawiedliwi Starego Przymierza, a więc Adam, którego Chrystus chwyta za rękę i wyciąga z grobu, a więc Ewa, patriarchowie, prorocy. Chrystus ma pod stopami wrota piekieł. „On pokruszył śmierci wrota…” – śpiewamy w Te Deum. Ruch zstępujący z nieba na ziemię, jest bardzo mocno obecny w teologii prawosławnej. Ten wymiar soteriologiczny, prymat łaski, który będzie tłumaczył Uspienski, a w wierszach wyrazi Mandelsztam, przejawia się też w cerkiewnych kopułach, symbolizujących łaskę zstępującą z nieba i rozlewającą się na cały świat.

Przeczytaj również: Wniebowzięcie czy zaśnięcie? Perspektywa teologii prawosławnej (ks. Łukasz Leonkiewicz)

Natomiast katolicyzm, zwłaszcza po św. Tomaszu i scholastyce, będzie podkreślał ten nurt, powiedziałbym, nie platoński, lecz arystotelesowski – od bytu realnie istniejącego – ku niebu. Wyraża to strzelista gotycka wieża kościelna, która, jak trochę złośliwie mówi Mandelsztam, próbuje ukłuć niebo. I myślę sobie, że ten kierunek ostatecznie przekłada się na całą zachodnią ikonografię.

Na zachodzie w ikonografii późnośredniowiecznej zaczyna się pojawiać coś, czego wcześniej nie znano, a co jest wizualizacją tajemnicy Zmartwychwstania, której nikt nie widział, czyli Chrystusa wychodzącego z grobu. Jest to, krótko mówiąc, ten nowy kierunek: wstępujący do nieba.

Andrea Mantegna, Zmartwychwstanie, tempera na drewnie, 1457–1459, Musée des Beau

Andrea Mantegna, Zmartwychwstanie, tempera na drewnie, 1457–1459, Musée des Beaux-Arts, Tours

Czyli wcześniej, w sztuce wczesnochrześcijańskiej i średniowiecznej, nie było takich wyobrażeń, które by pokazywały zmartwychwstającego Jezusa, do jakiego przyzwyczaiła nas sztuka zachodnia od czasu renesansu?

Nigdy. Zstąpienie do otchłani to jedyny obraz zmartwychwstania obecny w klasycznej ikonie i wczesnośredniowiecznej sztuce zachodniej. Natomiast właśnie w późnym średniowieczu zstąpienie do otchłani przekształca się w zmartwychwstanie, jakie dobrze znamy. Chrystus stoi na płycie grobu, na sarkofagu, albo – zwłaszcza w baroku - unosi się nad nim z rezurekcyjną chorągwią w dłoni. Podobna ewolucja dotyczy przedstawienia Zaśnięcia Marii, które od renesansu w sztuce zachodu zaczęło przekształcać się we Wniebowzięcie. Dwie ostatnie tajemnice Różańca Świętego to Wniebowzięcie i Koronacja Matki Bożej.

Przeczytaj również: Benedykt XVI – Wniebowzięcie Marii 

Z nowożytnej zachodniej ikonografii ten odwrotny, „wstępujący” kierunek przenika do ikonografii wschodniej. Ikona Zaśnięcia Matki Bożej zaczyna się w XVII wieku przekształcać we Wniebowzięcie Maryi, chociaż cały czas nazywa się Uspienijem. Bywa nawet, że ikonowe Uspienije przekształca się w XVIII stuleciu w ilustrację tajemnicy typową dla katolicyzmu: Koronację Maryi na Królową nieba i ziemi przez Trójcę Świętą.

Na fresku Rafaela „Szkoła Ateńska” w stanzach watykańskich w centrum ukazani są Platon i Arystoteles pogrążeni w dyskusji. Platon wskazuje palcem w górę, na niebo, gdzie wszystko się zaczyna i skąd zstępuje na ziemię, zaś Arystoteles wskazuje dłonią na ziemię, skąd bierze swój początek ludzkie poznanie, aby stąd piąć się w górę. Ta dyskusja trwa po dziś dzień. Jej echem są wschodnie „zstępujące z nieba” ikony i zachodnie obrazy, które z ziemi wstępują na niebiosa.

Rafael, Szkoła Ateńska, malowidło ścienne, 1509–1511, Pałac Apostolski, Watykan

Rafael, Szkoła Ateńska, malowidło ścienne, 1509–1511, Pałac Apostolski, Watykan

I myślę, że to, co jest najbardziej charakterystyczne dla ikony w Rzeczpospolitej, to jest kontaminacja wschodnich i zachodnich wątków ikonograficznych, z których zwycięża ten zachodni, nie naruszając przy tym struktury teologicznej ikony. I to pokazuje, że struktura teologiczna tajemnicy wniebowzięcia jest taka sama we wschodnim i zachodnim chrześcijaństwie, tylko wektory „zstępowania” i „wstępowania” są rozłożone inaczej.

Z biskupem Michałem Janochą rozmawiała Natalia Szerszeń

Wszystkie artykuły z „Teologii Politycznej Co Tydzień” [498]: „Wniebowzięta”

Ilustracja: Zaśnięcie Maryi Dziewicy, 1296-1300, mozaika, Rzym, Santa Maria Trastevere

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

05 znak uproszczony kolor biale tlo RGB 01


Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!

Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.