Nowatorska, czasem szokująca, maniera Disraelego przysporzyła mu narzędzi przydatnych w kluczowym zadaniu polityka, czyli mobilizacji politycznej. Już w latach 40., w wewnątrzpartyjnym sporze z Robertem Peelem, Disraeli argumentował: „według mnie wielki mąż stanu to ten, kto reprezentuje wielką ideę – ideę, która może powieźć go do władzy; ideę, z którą on sam może się identyfikować; ideę, którą może rozwijać; ideę, którą może zarazić rozum i sumienie narodu” – pisze Tomasz Madras w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Disraeli. Imperium (nie)wyobrażone”.
Benjamin Disraeli (1804-1880) był politykiem, liderem partii i przywódcą światowego imperium, kreatorem polityki zagranicznej, a jednocześnie człowiekiem niepasującym do brytyjskiego establishmentu. Powieściopisarz, ekscentryk, wiele lat tonący w długach, z pochodzenia sefardyjski Żyd z londyńskiej klasy średniej. Królowa Wiktoria miała wyrazić się o nim, że „pochodził z ludu” – co znaczyło tyle, że nie był z urodzenia arystokratą. Niezwykle znamienny był duet, który w latach 50. i 60. XIX wieku stworzył z Edwardem Stanleyem, 14. hrabią Derby, z którym wspólnie przewodzili Partii Konserwatywnej. Przodek Stanleya otrzymał swój tytuł po bitwie pod Bosworth i był jednym z bohaterów Ryszarda III Wiliama Szekspira. Potomek człowieka, który w 1485 roku w istotny sposób przyczynił się do wstąpienia na tron Tudorów, w 1852 roku kierował rządem wspólnie z Disraelim.
Mówiąc o związku Disraelego z romantyzmem trzeba zastrzec, że nie chodzi o potocznie rozumianą romantyczność, a więc przeciwieństwo realizmu, odpowiedzialności i rozsądku. Romantyzm, jako zjawisko reformujące (nadające nowy kształt) kulturę narodów europejskich w XIX wieku, był fenomenem światopoglądowym, nowym sposobem rozumienia rzeczywistości społecznej, oczywiście wyposażonym w swoisty program estetyczny, widoczny szczególnie w literaturze. Związek Disraelego z tradycją romantyczną nie wynikał tylko z okresu, w którym żył, ani z nurtu literatury, w którym jako pisarz funkcjonował, ale z wyraźnie romantycznych korzeni niektórych cech jego światopoglądu.
Za pierwszy manifest romantyzmu w Wielkiej Brytanii uchodzi Przedmowa Williama Wordswortha do drugiego wydania Lyrical Ballads (1800). Definiował on poezję jako „samorzutny wybuch silnych uczuć”, który „bierze swój początek ze wzruszenia rozpamiętywanego w spokojności”[1]. W romantycznym języku wyobraźnia nie oznaczała już szczególnej umiejętności barwnego opisu, lecz stała się synonimem wrażliwości, która pozwala widzieć więcej. Kanwą światopoglądu romantycznego był odruch irracjonalny, przewaga namiętności nad rozwagą, refutacja doktrynalnego pierwszeństwa rozumu. Romantyczny twórca chciał być burzycielem, który sam będąc nadzwyczajnie wrażliwym uwrażliwia odbiorcę (czytelnika, widza, słuchacza) na prawdę o jego własnej naturze. Wszystkie charakterystyczne cechy romantyzmu (i romantyzmu brytyjskiego) stanowią jakąś formę buntu przeciw racjonalizmowi. Wymieńmy te cechy: fascynacja podmiotowością jednostki, egotyczna i nieortodoksyjna religijność (np. Williama Blake’a), przekonanie o prymacie idei nad rzeczywistością, antykapitalizm i antyindustrializm (charakterystyczny np. dla Roberta Southeya), zwrot ku naturze i tzw. „kaledonizm” oraz historyzm[2].
Bunt, indywidualizm i postulowany heroizm romantyków (Blake, Byron, Wordsworth) przekładał się na postawę życiową, wybory polityczne i poglądy religijne. Radykalny buntownik, jak Blake, odrzucał jakąkolwiek płaszczyznę wspólności wyobrażeń i wiedzy: „Wizja Chrystusa, którą nosisz w sobie, Jest mojej Wizji Największym Wrogiem…”[3]. W wymiarze społecznym egotyzm romantyków implikował przekonanie o wyjątkowej roli jednostki w dziejach wspólnot politycznych. Samuel Coleridge wierzył w pojawienie się „…jednego wielkiego, dobrego człowieka, tylko jednego człowieka o władczym umyśle, entuzjastycznego w głębi Duszy, opanowanego na zewnątrz – i poświęcającego się zrealizowaniu ostatecznego celu ludzkiego społeczeństwa”[4]. Naprawa ładu politycznego może mieć wymiar heroiczny, czyli może zrealizować się w wyniku działania wybitnej jednostki – jest to prefiguracja myśl Disraelego.
Disraeli, najpierw jako pisarz, sformułował koncepcję kluczowej roli jednostki w historii. Potencjał twórczy znajduje się w osobowości, wyobraźni i inteligencji. Cechy te wymagają rozwinięcia i pielęgnacji – większość powieści Disraelego miało strukturę Bildungsroman. Młodzi, wybitni, przepojeni ideami bohaterowie powieści Disraelego: Vivian Grey, Egremont, Coningsby, Alroy, Lothair, Endymion byli owocami ekspresji ambicji autora. „Moje książki – pisał Disraeli – są ucieleśnieniem moich uczuć”[5]. Kreator bohaterskich fikcji sam siebie widział w roli herosa. Wzorem prefiguracji poety-maga, obecnej u Coleridge’a, ale też Novalisa czy Mickiewicza, Disraeli przyjmował rolę poety-polityka. Co istotne, czynnik indywidualnego heroizmu znosi wszelki determinizm historyczny. Konserwatywna, pesymistyczna antropologia, typowa dla reprezentantów myśli zachowawczej, która nie obca była Disraelemu, znajdowała kontrapunkt w przekonaniu o kompetencjach sprawczych wybitnych jednostek.
Zgodnie z romantycznym sztafażem nie rozum, a „czucie i wiara” są źródłem siły i sprawczości. Disraeli odrzucał racjonalizm wierząc w irracjonalne źródła ludzkich motywacji. „Nie zawdzięczamy rozumowi ludzkiemu żadnego z wielkich osiągnięć – pisze Disraeli w Coningsby – które znaczą postęp człowieka. Nie rozum oblegał Troję; nie rozum wyekspediował Saracena z pustyni, by podbił świat; nie rozum posłał ludzi na krucjaty; nie rozum ustanowił reguły monastyrów, nie rozum stworzył jezuitów, w końcu nie rozum wywołał Rewolucję Francuską. Człowiek tylko wtedy jest prawdziwie wielki, kiedy do działań popychają go namiętności; tylko wtedy jest niezwyciężony, kiedy kieruje się wyobraźnią. Nawet Mormon ma więcej czcicieli niż Bentham”[6].
Sukces polityczny: sprawowanie władzy, prestiż i majątek przypadają tym, którzy mają dość odwagi i zdolności, aby po nie sięgać. Kluczem jest panowanie nad namiętnościami otoczenia, władza inspirowania entuzjazmu. Tłumacząc kompetencje polityka-herosa Disraeli pisał: „słowo wypowiedziane przez jego usta, myśl pochodząca z jego umysłu, wyrażone w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu, mogą odmienić ich serca, mogą wpływać na ich uczucia, mogą zmieniać ich opinie, mogą wpływać na ich przeznaczenie”[7]. Warunkiem jest zmysł imaginacyjny i jego przedmiot zainteresowania – idea. Bohater zachęcony do działania przez wielką ideę staje się niemal autonomicznym kreatorem: najpierw wyobrażonego wedle romantycznego modus operandi heterokosmosu, a następnie nowej rzeczywistości. „Człowiek – pisał Disraeli w innej powieści – został stworzony, aby sam był twórcą, od poety po garncarza”[8]. Oznaczało to, odwracając passus Marksa, możność kształtowania bytu przez świadomość. Zgodnie z romantycznym wzorem, nosicielem i realizatorem idei miał być przede wszystkim romantyczny heros, prototyp głównych bohaterów większości powieści Disraelego.
Nowatorska, czasem szokująca, maniera Disraelego przysporzyła mu narzędzi przydatnych w kluczowym zadaniu polityka, czyli mobilizacji politycznej. Już w latach 40., w wewnątrzpartyjnym sporze z Robertem Peelem, Disraeli argumentował: „według mnie wielki mąż stanu to ten, kto reprezentuje wielką ideę – ideę, która może powieźć go do władzy; ideę, z którą on sam może się identyfikować; ideę, którą może rozwijać; ideę, którą może zarazić rozum i sumienie narodu”[9].
Disraelemu, jako liderowi konserwatystów, udało się niezwykle skutecznie mobilizować zwolenników do proponowanych przez siebie inicjatyw politycznych. Przeszedł do historii ze względu na aktywną imperialistyczną polityką zagraniczną oraz reformy w polityce wewnętrznej, w tym z demokratyzującą system polityczny reformę wyborczą z 1867 roku i wprowadzenie szeregu ustaw z zakresu polityki socjalnej. Często były to decyzje bardzo odważne i wykraczające poza horyzont wyobraźni większości ówczesnych konserwatystów, a przy tym stanowiły realizację programu zawartego w utworach literackich dwie dekady wcześniej (program reform socjalnych i częściowe upodmiotowienie klasy robotniczej przepowiadała, w głównej mierze, powieść Sybil z 1845 roku)[10]. W wymiarze ideowym Disraeli odpowiada za stworzenie solidarystycznej wersji konserwatyzmu, otwartego na klasy niższe i opartego na poczuciu brytyjskiego, imperialnego patriotyzmu (one-nation conservatism). Świadomie – na ile możemy o tym wnioskować – kreował mity: siebie samego, historii Anglii, własnej partii, oraz imperium, mity, którymi potrafił zarażać i inspirować wyborców oraz kolegów partyjnych. Masowy patriotyzm pozwalał na łatwiejszą mobilizację opinii publicznej wokół przedsięwzięć istotnych dla interesów państwa. Dzięki niemu można było liczyć na poparcie dla kosztownych interwencji czy wydatków wojskowych, które w warunkach braku społecznej akceptacji byłyby trudne do przeprowadzenia. Zarówno w zakresie polityki zagranicznej, jak i reform wewnętrznych, polityka Disraelego była polityką wielkich projektów.
Można powiedzieć, że romantyczny literat wykorzystał postulaty ruchu literackiego do kreowania poparcia politycznego w najbardziej pragmatycznym wymiarze. Zdobył popularność jako polityk Partii Konserwatywnej, a następnie stanął na jej czele, w końcu pełnił funkcję premiera Wielkiej Brytanii. Realizował przy tym program polityczny w wielu punktach podobny do poglądów protagonistów swoich powieści, ale, co chyba ważniejsze, sam, stylem działania, retoryką, rozmachem odważnych decyzji, upodobnił się do własnych bohaterów. Fantastyczny i nieprawdopodobny był to fenomen: „Flecista z Hameln – napisał o nim Isaiah Berlin – wiodący za sobą otumanioną czeredę diuków, hrabiów, solidnych wiejskich dżentelmenów i krzepkich farmerów, jedno z najniezwyklejszych zjawisk dziewiętnastego stulecia”[11].
Tomasz Madras
Przypisy:
[1] Angielscy Poeci Jezior, red. i tłum. Stanisław Kryński, Wrocław-Warszawa-Kraków 1973, s. 61.
[2] Porównaj: M. H. Abrams, Zwierciadło i lampa, Warszawa 2003; C. Brinton, The Political Ideas of the English Romantics, Oxford 1926; M. Janion, Czas formy otwartej, Warszawa 1984; H. Peyre, Co to jest romantyzm?, Warszawa 1987; W. Tatarkiewicz, Romantyzm, czyli rozpacz semantyka, w: M. Straszewska, Romantyzm, Warszawa 1977.
[3] W. Blake, Poezje wybrane, Warszawa 1991, s. 87.
[4] Collected Letters of Samuel Taylor Coleridge, red. E. L. Griggs, Oxford 1959, t. 2, s. 721, cyt. za: K. Pieliński, W obliczu kryzysu, s. 107.
[5] Hughenden Papers, Box 11 A/III/C.
[6] B. Disraeli, Coningsby,or the New Generation, London-Edinburgh 1904, s. 229.
[7] Ibidem, s. 426.
[8] B. Disraeli, Contarini Fleming. A Psychological Romance, London 1853, s. 275.
[9] B. Disraeli, Selected Speeches of the Late Right Honourable the Earl of Beaconsfield, red. Thomas E. Kebbel,London 1882, t. 1, s. 102.
[10] B. Disraeli, Sybil, or the Two Nations, London 1845.
[11] I. Berlin, Pod prąd, Poznań 2002, s. 370.

Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!
Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!
