Kto jest twoim panem? [FELIETON]

Kto jest twoim panem? [FELIETON]

My, zwykli śmiertelnicy, powinniśmy zadawać artystom to obcesowe pytanie częściej i oni sami (jeśli chcą być wobec siebie uczciwi) powinni je sobie zadawać. Panuje bowiem w tych kwestiach wielkie zakłamanie – pisze Mateusz Werner w felietonie z cyklu „Esprit d'escalier”.

Oczywistym roszczeniem bohatera nowoczesności jest bezpańskość, czyli samosterowność, zwana inaczej wolnością. Heroldami tego roszczenia są w naszych czasach przede wszystkim artyści, zwłaszcza artyści awangardowi, wskazujący zazwyczaj na prosty związek pomiędzy kreatywnością i bezpańskością. Wolność jest warunkiem twórczości – tym banałem oddychamy na co dzień. Gdyby niegrzeczne pytanie tytułowe zadać, powiedzmy, Marcelowi Duchampowi, tenże skorzystałby zapewne z okazji, aby pochwalić się przed nami, że potargał już wszystkie pęta – smaku powszechnego, rynku sztuki, przesądów religijnych, instytucji państwa, narodowych obowiązków, a wreszcie i samej sztuki stanowiącej nowe, samowystarczalne źródło świętości.

Oczywiście, byłaby to nieprawda, gdyż Duchamp i jego obrazoburcze ekscesy służyły zasadzie negacji, podniesionej do rangi idei regulatywnej nowego obrządku kultury. Ów obrządek miał swych wyznawców i donatorów stanowiących klientelę Duchampa a zarazem będących czymś w rodzaju akcjonariuszy jego talentu. W tym wypadku artysta był zakładnikiem własnego fanklubu, bez którego żarliwej ekspertyzy i hałaśliwego entuzjazmu pozostałby w najlepszym razie aroganckim dziwakiem, jednym z wielu hochsztaplerów Salonu Niezależnych. To oni, wyznawcy negacji byli jego panami, a on w imię wolności rzecz jasna, wiernie im służył i nigdy ich nie zawiódł.

My, zwykli śmiertelnicy, powinniśmy zadawać artystom to obcesowe pytanie częściej i oni sami – jeśli chcą być wobec siebie uczciwi – powinni je sobie zadawać. Panuje bowiem w tych kwestiach wielkie zakłamanie. Hasło bezpańskości szczególnie gromko wykrzykiwane jest przez artystów, których dzieła powstają dzięki dotacjom państwa i państwo zajmuje się ich późniejszą dystrybucją i promocją.

Jaką korzyść odnosi państwo (reprezentacja podatników, obywateli, rodaków) z utrzymywania artystów podważających sens symbolicznej wspólnoty, która to państwo powołała do życia?

Zastanówmy się nad tym przez chwilę: bezpański artysta, demonstrujący swą radykalną wolność i osobność, nierzadko szargający świętości, profanujący wspólnotowe wartości – w imię transgresyjnej misji odkrywania nowych prawd – czyni to wszystko dzięki państwowej gwarancji bezpieczeństwa. Czy nie wygląda to na komedię omyłek? Otóż nie – pod warunkiem, że obie strony kontraktu respektują reguły gry i dostarczają sobie wzajemnej korzyści. Ktoś zapyta: jaką korzyść odnosi państwo (reprezentacja podatników, obywateli, rodaków) z utrzymywania artystów najczęściej podważających sens symbolicznej wspólnoty, która to państwo powołała do życia? Jaką korzyść odniesie przysłowiowa kasjerka z Tesco z faktu, że minister kultury przeznaczy jej podatki na produkcję, powiedzmy, „Twarzy” Małgorzaty Szumowskiej czy „Ciemno, prawie noc” Borysa Lankosza (zbieżność nazwisk i tytułów przypadkowa), a potem jeszcze, korzystając z tych samych środków, ufunduje festiwal i nagrodzi na nim artystycznym trofeum?

Pytania populistyczne? Prostackie? A może po prostu niewygodne? Umiem sobie wyobrazić odpowiedź pozytywną: wtedy, gdy artysta będzie mówił również w imieniu tej kasjerki z Tesco. Niech mówi niezrozumiale, wsobnie, narcystycznie, niech się pyszni swą wyjątkowością, geniuszem i tak dalej, ale niech pamięta kto jest jego panem – panem gorzej wykształconym, pozbawionym szans na luksus refleksji, ba, systemowo ogłupionym przez produkcję kulturowo-towarową, ale tak samo złaknionym piękna i ładu, takim samym człowiekiem.

Mateusz Werner

Przeczytaj inne felietony Mateusza Wernera z cyklu „Esprit d'escalier”


Na sprawy polityczne patrzymy z perspektywy spraw ostatecznych. Tworzymy ogólnopolskie środowisko skupiające intelektualistów, naukowców, publicystów, młodzież akademicką i artystów o poglądach konserwatywno-liberalnych. Prowadzimy codziennie aktualizowany portal, wydajemy tygodnik, rocznik, książki najwybitniejszych filozofów i myślicieli. Prowadzimy projekty naukowe i kulturalne. Jesteśmy współzałożycielami Instytutu Kultury św. Jana Pawła II na rzymskim uniwersytecie Angelicum. Zostań Mecenasem Teologii Politycznej. Kliknij TUTAJ lub przekaż darowiznę na konto Fundacji Świętego Mikołaja o numerze 64 2130 0004 2001 0299 9993 0001 z dopiskiem: darowizna Teologia Polityczna.

Wydaj z nami

Po raz pierwszy w języku polskim! Imponująca intelektualnie rozprawa Johna Milbanka
W swoim niemal 1000-stronicowym dziele Milbank udowadnia, że naukowcy mylą się od 400 lat
Brakuje
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.