Czy sztuka może być opisana równaniem jak reakcja chemiczna? Czy można oceniać ją po doniosłości idei, którą wyraża, jakby to była „nadzwyczaj pożyteczna dla zdrowia kiszka”? Z jakich głębin umysłu bierze się literatura, skąd wychodzą jej postaci? Między innymi o tych autorefleksjach warsztatowych Stefana Żeromskiego i innych aspektach jego artyzmu rozmawiali uczestnicy spotkania „Żeromski. Pisarz”, odbywającego się w ramach IX Festiwalu Teologii Politycznej.
Ostatnie spotkanie w ramach IX Festiwalu Teologii Politycznej odbyło się w czwartek, 16 października w Domu Literatury na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Wzięli w nim udział Karol Samsel, poeta i literaturoznawca, Maria Jolanta Olszewska, historyczka literatury i znawczyni teatru oraz Mikołaj Mirowski – historyk i filmoznawca. Fragmenty utworów Stefana Żeromskiego czytał Andrzej Ferenc. Spotkanie prowadził Jakub Moroz.
Jak usłyszeliśmy w otwierającym spotkanie fragmencie „Dzienników” Stefana Żeromskiego, uważał on sztukę za rzecz naturalną dla człowieka – „jest prostą jak wylew wody”. Co jednak począć z prozą Żeromskiego, tak dziś niemodną, jak czytać ją w dzisiejszym kontekście? Zdaniem prof. Olszewskiej, należy wrócić do Żeromskiego jako pisarza i artysty, nie tylko społecznika. Obiegowa opinia o jego twórczości („żeromszczyzna” jako niemalże synonim grafomanii) jest bowiem przestarzała, niewytrzymująca krytyki.
Żeromski był bowiem twórcą głęboko świadomym swojego warsztatu, co więcej, uprawiał „sobąpisanie” avant la lettre – sięgał głęboko do wnętrza swoich przeżyć i osobistych odczuć. Na gruncie literatury polskiej należał do prekursorów modernistycznych technik literackich, takich jak strumień świadomości. Jego proza bogata jest w pęknięcia, niedopowiedzenia, antynomie, dominuje w nim nieustanne napięcie między ideałem a realizmem, „prozą życia”. Prof. Samsel dodał, że pytania o język Żeromskiego nie da się sprowadzić do naiwnej dykcji naturalistycznej. Żeromski wychował się przede wszystkim na lekturach romantycznych – z Krasińskim i Mickiewiczem na czele. Naturalizm pojmował zaś jako „subiektywne zobowiązanie do obiektywności”. Czerpał istotnie z twórczości naturalistów francuskich, przede wszystkim od Zoli – jednak Zoli późnego, uznawanego nieledwie za manierystę. Dzieła Żeromskiego to prawdziwa mozaika intertekstów, wyrosła na glebie szerokiej gamy inspiracji i lektur. Dr Mirowski przypomniał, że obraz Żeromskiego jest wykoślawiony przez PRL-owskie interpretacje, które wypreparowały zeń starannie postać postępowego społecznika, zacierając zaś pozostałe aspekty jego osobowości twórczej.
Czy Żeromski potrafił powiedzieć nam, czym jest nowoczesność? Dr Mirowski podkreślił mocny subiektywizm i historyzm narracji Żeromskiego, widoczny już w „Popiołach”, która doskonale nadawała się na kanwę nowego odczytania polskiej historii i polskiej drogi do nowoczesności. Dziś dopiero, spoglądając na całokształt tej twórczości, możemy docenić nowatorstwo i przenikliwość jego diagnoz. Prof. Samsel przypomniał fundamentalny odczyt Żeromskiego „Literatura a życie polskie”, mocującego się ze zobowiązaniami literatury wobec polskości. Spotkanie z Josephem Conradem w Willi Konstantynówka w Zakopanem pozwoliło mu uświadomić sobie niezależność i czystość literatury zachodniej, przeciwstawioną społecznej „pańszczyźnie”, jaką odrabiać musi literatura polska. Żeromski zdał sobie sprawę, że konieczne jest wyjście z tej sytuacji, aby pisarz polski mógł zdobyć się na niepodległość. Jak jednak zauważyła prof. Olszewska, Żeromski zawsze podkreślał swoją wierność sprawie polskiej, a głos sumienia wiązał go z ojczyzną w sposób najściślejszy. Za wzorzec patriotyzmu postulował „hetmaństwo duszy”, uosabiane przez Stefana Żółkiewskiego. Rozczarowanie nowoczesnością idzie u niego w parze z rozczarowaniem samym sobą; Żeromski przez całe życie zmagał się z własnym poczuciem nieadekwatności, nieczystości, zawodu, wręcz zdrady. Klucz do Żeromskiego wciąż wymyka nam się z rąk – dlatego, że nie miał go sam Żeromski. On sam bowiem pod koniec życia pisze tekst „Pomyłki”, w którym niejako wyznaje, że mylił się we wszystkim.
Paradoks i zagadka Żeromskiego, zdaniem Mikołaja Mirowskiego, to napięcie między doświadczeniem pokoleniowym i historycznym, wspólnym każdemu pisarzowi epoki zaborów, a pragnieniem autonomii, zapisania nowej karty, otwarcia drogi naprzód. Nie będzie lepszej Polski bez utopii – zdaje się mówić nam Żeromski w wizji „szklanych domów”. Ideał jest potrzebny, choćby nigdy nie miał być osiągnięty – być może zwłaszcza wtedy.
Mikołaj Rajkowski
fot. Jacek Łagowski
Licencja CC BY SA
Dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra” edycja 2025



Projekt współfinansuje miasto stołeczne Warszawa

Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!
Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!
