Juliusz Gałkowski: Inwektywa

Juliusz Gałkowski: Inwektywa

W starożytnym Rzymie inwektywa była normalnym sposobem argumentowania, doskonale opisanym w podręcznikach retoryki. I nie była to bynajmniej teoria. Podręczniki doradzały określoną strukturę wypowiedzi – pisze Juliusz Gałkowski w tekście z cyklu „Miniatury rzymskie”.

Jednym z najciekawszych elementów rzymskich przemów politycznych i sądowych był fakt, że nie wahano się przed poniżaniem i obrażaniem przeciwników. Słynne mowy Cycerona przeciwko Katylinie i jego poplecznikom, tzw. katylinarki, czy równie gorące i pełne pasji mowy przeciwko Markowi Antoniuszowi, filipiki, na wzór słynnych mów Demostenesa, także były wypełnione obrzydliwymi wyzwiskami i kalumniami. Nie były to bynajmniej insynuacje i aluzje.

Jakże bowiem przyjąć za aluzję słowa Cycerona kierowane do Marka Antoniusza:

(…) jednak dowodzi twej bezczelności, żeś w teatrze zasiadał w pierwszych czternastu rzędach, choć ustawa Roscjusza wyznaczała osobne miejsca dla marnotrawców, nawet gdy ktoś został nim nie z własnej winy, lecz zrządzeniem losu. Przywdziałeś togę męską i wnet zamieniłeś ją na suknię niewieścią. Najpierw była z ciebie zwykła nierządnica, miałeś pewny i niemały zarobek za sromotę (…).

Później już niczym się nie ogranicza, słowa: rozpustnik, złodziej, nikczemnik, łotr, tyran czy pijak, który obrzyguje kawałkami potraw cuchnącymi winem cały trybunał zastąpiły argumenty, których zresztą nikt nie oczekiwał.

Nie oczekiwano, ponieważ inwektywa była normalnym sposobem argumentowania, doskonale opisanym w podręcznikach retoryki. I nie była to bynajmniej teoria. Cyceron stosował te zasady, co można doskonale zobaczyć w jego pismach. Podręczniki doradzały określoną strukturę wypowiedzi. We wstępie mówca musiał dokonać autoprezentacji, wskazać na własną szlachetność i szlachetność pobudek, które wymuszają na nim tak gwałtowne wystąpienie. Kontrastem dla pomnikowej postawy mówcy był jego antagonista, od początku przedstawiany jako osobowość nader nędzna i budząca obrzydzenie.

Aby sprawę doprowadzić do końca, nie żałowano żartów, często grubych i obscenicznych

Gdy już ustalono, kto jest dobry, a kto zły, to dobry miał już pełne moralne prawo, aby obrzucić przeciwnika stekiem obelg. Opisywano – czasami z użyciem naprawdę doskonałego słownictwa i wspaniałych zabiegów stylistycznych – brzydotę nie tylko moralną, ale i fizyczną, zaś skłonność do zła czyniło z oskarżanego prawdziwą bestię. Aby zaś sprawę doprowadzić do końca, nie żałowano żartów, często grubych i obscenicznych. Zaś obraźliwą mowę kończono bardzo mocnym akcentem mającym poruszyć słuchaczy, a jednocześnie jeszcze mocniej podkreślić podłość osoby, przeciw której mowa była wygłaszana.

Zatem gdy Cyceron zaapelował na końcu drugiej filipiki:

Marku Antoniuszu, proszę, pomyśl wreszcie o rzeczypospolitej. Zważ na swych przodków, a nie na ludzi, z którymi żyjesz. Mnie traktuj, jak zechcesz, ale pojednaj się z rzecząpospolitą. Zresztą to twoja sprawa, co z tobą będzie, ja powiem o sobie. Gdy byłem młody, broniłem rzeczypospolitej, nie opuszczę jej więc, będąc starcem; w pogardzie miałem miecze Katyliny, nie ulęknę się i twoich

nikt nie miał wątpliwości, że adresat swoistego listu otwartego nigdy Marka Tuliusza nie posłucha. Był bowiem tak nędzny, że nawet nie mógł się równać z tym, który – z całym przekonaniem – pisał o sobie:

Chętnie oddam życie, jeśli śmierć moja okupi wolność państwa, aby wreszcie boleść narodu rzymskiego zrodziła to, co poczęła już dawno! Przecież przed niemal dwudziestoma laty w tej oto świątyni powiedziałem, że śmierć męża konsularnego nie może być przedwczesna, a teraz o ileż prawdziwsze wydają się te słowa, gdy płyną z ust starca! Ja, ojcowie, już nawet wypatruję śmierci, skoro dostąpiłem zaszczytu sprawowania urzędów i dokonałem wielu czynów. Mam tylko dwa życzenia: po pierwsze, chcę, umierając, pozostawić naród rzymski wolnym  nad to nic zgoła lepszego nie mogą mi dać bogowie nieśmiertelni – po drugie: niech każdy otrzyma zapłatę wedle tego, jak się zasłużył rzeczypospolitej.

Słuchaczom i czytelnikom nigdy by nie przyszło do głowy oburzać się na wylewający się z takich tekstów hate speech. Była to technika uprawniona. Jednakże zanim zaczniemy zachwycać się twardą skórą antycznych Rzymian i ich akceptacją wolności wypowiedzi widoczną w tolerowaniu pomiatania przeciwnikiem podczas publicznych wystąpień, przejdźmy myślami do 7 grudnia 43 roku przed Chrystusem.

Trybun wziął więc ze sobą kilku ludzi i ruszył z nimi okrężną drogą do wyjścia, a Herenniusz pobiegł przez park ścieżkami. Widząc go, Cyceron kazał służbie przystanąć i trzymając się lewą ręką za brodę, bo taki miał zwyczaj, wzrokiem niewzruszonym spojrzał na siepaczy. Twarz miał zarośniętą, okrytą kurzem i ściągniętą od trosk, tak że w chwili gdy Herenniusz zadał mu cios śmiertelny, prawie wszyscy zamknęli oczy. Z lektyki podał szyję pod miecz i tak został zabity – w sześćdziesiątym czwartym roku życia.

Śmierć Cycerona (proroczo, choć mimowolnie, zapowiedziana w drugiej filipice) była skutkiem zemsty Antoniusza – tego od rzygowin, prostytutek i kradzieży – który nawet sam się przechwalał, że śmierć Cycerona nastąpiła z jego namowy. Głowę byłego konsula wystawiono na Forum Romanum, aby wszyscy Kwiryci wiedzieli, co się dzieje z wrogami nowego porządku. Ale – jak podaje Kasjusz Dion – Fulwia, żona Marka Antoniusza, oraz nieżyjącego  innego wielkiego wroga Marka Tuliusza, czyli Publiusza Klodiusza Pięknego, nie omieszkała przekłuć języka wybitnego retora szpilką do włosów.

Morał z tej historii jest następujący: polityk musi mieć twardą skórę, jednakże gdy osiąga pełnię władzy, jest ona niepotrzebna, z inwektywami może sobie poradzić w inny sposób.

Juliusz Gałkowski

Przeczytaj inne teksty z serii Miniatury Rzymskie

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

MKiDN Miniatury Rzymskie


Zostań mecenasem Teologii Politycznej. Prowadzimy codziennie aktualizowany portal, wydajemy tygodnik, rocznik, książki najwybitniejszych filozofów i myślicieli, współpracujemy z uczonymi, pisarzami i artystami. Prowadzimy projekty naukowe i kulturalne. Jesteśmy współzałożycielami Instytutu Kultury św. Jana Pawła II na rzymskim uniwersytecie Angelicum. (KLIKAM, BY DOŁĄCZYĆ DO GRONA MECENASÓW TEOLOGII POLITYCZNEJ).

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.