Nie tylko sukcesy polityczne. Władca miał prowadzić lud do zbawienia – rozmowa z Anną A. Dryblak

Celem władcy chrześcijańskiego w średniowieczu jest nie tylko to, żeby osiągać sukcesy na niwie czysto politycznej, ziemskiej, doczesnej, ale żeby prowadzić swój lud do zbawienia, bo za to on także odpowiada przed Bogiem – mówiła Anna A. Dryblak w podcaście „Dialogi epok”. Jego fragment przypominamy w „Teologii Politycznej co Tydzień”: „Kazimierz I. Restytucja politycznego ładu”.

Adam Talarowski: Jakie miejsce zajmowały klasztory, wspólnoty zakonne w średniowiecznym społeczeństwie, w postrzeganiu świata, i skąd tak wyraźna, czasem wręcz gorliwa dążność władców, ich otoczenia czy elit społecznych do fundowania klasztorów i obejmowania ich opieką?

Anna A. Dryblak: To jest bardzo dobre pytanie, bo przywykliśmy do traktowania średniowiecza, postrzegania średniowiecza z naszej perspektywy, zagrożonej w tym wypadku grzechem prezentyzmu. Poszukujemy przyczyn fundowania klasztorów, wspierania Kościoła w czynnikach czysto pragmatycznych i politycznych. Zastanawiamy się, mówiąc kolokwialnie, co mógł „ugrać” władca bądź możny poprzez ufundowanie jakiegoś klasztoru czy kościoła. Tymczasem kluczowe, kiedy myślimy o o średniowieczu, jest uświadomienie sobie tego, że sfery sacrum i profanum się bardzo przenikają. Bardzo trafnie to ujął Roman Michałowski w jednej z swoich prac, że w średniowieczu, w odróżnieniu od współczesnej cywilizacji europejskiej, głęboko odczuwano obecność sacrum. Bóg dla tamtych ludzi był bytem najzupełniej realnym, sankcjonującym ziemski porządek moralny i społeczny, i jednocześnie nieustannie ingerującym w sprawach doczesnego świata. W tej sytuacji musimy się liczyć z możliwością, że wśród uczestników gry politycznej, których życzliwość monarcha chciał sobie pozyskać, były właśnie niebiosa. Mówiąc krótko, mogło być i tak, że powołując do życia na przykład klasztor albo oferując dobre jakiemuś kościołowi, władca czynił to w tym celu, by zapewnić królestwu łaskę. Zamykając ten cytat, warto jest sobie to uświadomić, że dla średniowiecznego władcy, dla przedstawicieli średniowiecznego społeczeństwa łaska boska była czymś rzeczywiście niezwykle kluczowym, realnie ważnym. Świadomość tego pojawia się w badaniach, oczywiście nie tylko polskich, ale też choćby francuskich. Dominique Iogna-Prat podkreślał w pracy „La maison Dieu” właśnie to, że istniała potrzeba budowania „rezydencji”, tu, na Ziemi, dla wiekuistych mieszkańców przyszłego królestwa. On tak to określał, że klasztory były miejscami łączącymi niebo i ziemię, a mnisi kimś w rodzaju łączników. Z jednej strony mieszkali tu na ziemi, a z drugiej strony byli już mieszkańcami nieba. Uświadomienie sobie tego jest zupełnie kluczowe, żeby zrozumieć rolę klasztorów w łączeniu sfer politycznych i duchowych, żebyśmy zdali sobie sprawę z tego, że nie jest tylko kwestia czysto pragmatycznego wspierania Kościoła, Kościoła jako instytucji bardzo ziemskiej, tak jak ją często postrzegamy dzisiaj, tylko poprzez wspieranie fundacji, poprzez ich tworzenie – niejako tworzy się topografię sakralną własnego królestwa. A dzięki temu uzyskuje się takie punkty oparcia, można powiedzieć, w których mnisi i mniszki modlą się za władcę. Dzięki temu przyczyniają się za nim u Boga, pozwalają mu uzyskać Boże wsparcie. Boże wsparcie jest niezbędne, by był on był władcą dobrym, żeby był władcą, który osiąga sukcesy, i żeby – to jest też bardzo ważne, prowadził swój lud do zbawienia.

Przeczytaj również: Kazimierz Odnowiciel. Wojowniczy książę, który odbudował Polskę

Trzeba o tym pamiętać, że celem władcy chrześcijańskiego w średniowieczu jest nie tylko to, żeby osiągać sukcesy na niwie czysto politycznej, ziemskiej, doczesnej, ale żeby prowadzić swój lud do zbawienia, bo za to on także odpowiada przed Bogiem. Można powiedzieć, że właśnie tutaj  wymiary duchowy i świecki, namacalny, przenikają się. To może nam trudno sobie uświadomić, zinternalizować, ale tak właśnie w społeczeństwie średniowiecznym postrzegano rolę władcy i przez to także rolę klasztorów, czy rolę fundacji kościelnych w ogóle. Stąd istotna rola klasztorów, istotna rola również świętych, którzy także byli takimi sojusznikami, można powiedzieć, władcy, zarówno w jego działaniach tu na ziemi, jak i w prowadzeniu ludu do zbawienia. Ciekawym przykładem są kary, które stosował Bolesław Chrobry wobec młodego społeczeństwa chrześcijańskiego w Polsce, które często się przywołuje jako bardzo okrutne. Nawet Thietmar czuł się trochę zażenowany tym, że w tak bardzo okrutny sposób Chrobry działa wobec swoich poddanych. Łatwiej nam jest to zrozumieć, kiedy spojrzymy na to z tej perspektywy, że władca ówczesny czuł się odpowiedzialny za zbawienie poddanych. Dla niego chrystianizacja była sprawą zupełnie kluczową i nie była to tylko działalność czysto pragmatyczna, na takiej zasadzie, że chcemy czy potrzebujemy dołączyć do wspólnoty państw europejskich, niczym do Unii Europejskiej, a wiara jest nam do tego potrzebna, żeby to jakoś tylko usankcjonować. Nie, traktujemy to zupełnie poważnie. To znaczy, aby ten władca sam osiągnął zbawienie, to on też musi zadbać o zbawienie swoich poddanych.

Z Anną A. Dryblak rozmawiał Adam Talarowski

Ilustracja: Wyke Bayliss, Abbaye-aux-hommes, Caen, France, olej na płótnie, 110.5 cm x 155 cm, nr inw. M/1993/1807, Croydon Art Collection, Gallery Oldham, Russell-Cotes Art Gallery & Museum et Nottingham City Museums // Wikimedia Commons

Wszystkie artykuły w „Teologii Politycznej Co Tydzień” [538]:  „Kazimierz I. Restytucja politycznego ładu”

Całą rozmowę można wysłuchać na " target="_blank">YouTube oraz " target="_blank">Spotify w podcaście  „Dialogi epok”