Kazimierz I. Restytucja politycznego ładu [TPCT 538]

Czym jest restytucja państwa? Czy oznacza powrót do utraconej formy, czy też jej przekształcenie w imię zachowania politycznej ciągłości? Jaką rolę w odbudowie wspólnoty odgrywają roztropność, pamięć i zdolność rezygnacji z doraźnego prestiżu? I czy Kazimierz Odnowiciel nie ukazuje nam szczególnego typu wielkości: niezbędnej wtedy, gdy nawa państwa wymaga sternika zdolnego przeprowadzić ją przez czas rozpadu?

Spalone grody, rozbite struktury kościelne, ziemie wydzierane z osłabionego organizmu, możni przejmujący władzę nad jego częściami – dojmujący obraz zastanej katastrofy. Oto państwo pierwszych Piastów, które jeszcze za panowania Bolesława Chrobrego próbowało własną mocą zakreślać granice ładu w tej części Europy, zaledwie kilkanaście lat później znalazło się na krawędzi politycznego niebytu. Niepodobna rzecz jasna porównywać tego doświadczenia z rzeczywistością rozbiorów – inną zarówno pod względem świadomości wspólnoty, jak i formy państwa – jednak po raz pierwszy pojawiła się w polskich dziejach groźba przerwania ciągłości. Chodziło o rozpad samej struktury, która spajała ziemie, dynastię i rodzący się porządek chrześcijański, a więc o coś więcej niż osłabienie władzy czy utratę części terytorium. Kazimierz, syn Mieszka II, wracał do przestrzeni, w której państwo należało niemal ustanowić na nowo, przemyśleć i roztropnie ująć podług pewnej myśli i praktyki politycznej, ba! nowy władca wracał do wspólnoty, której w pewnym stopniu odebrano zdolność mówienia o sobie.

Warto skupić się na rzeczach drobnych. Przydomek „Odnowiciel” skrywa w sobie bowiem całą logikę, a zarazem głębszą filozofię jego panowania. Rzecz przecież zasadza się na wizerunku tego, który zastaje formę rozbitą i podejmuje trud jej restytucji, a więc kogoś zupełnie innego niż zdobywca, prawodawca czy wielki fundator. Odnowiciel – par excellence – pozostaje związany z odziedziczonym porządkiem, tworzy w granicach tego, co zastał. Zarazem musi wyjść poza proste odtworzenie, skoro właśnie ten porządek okazał się zbyt kruchy, aby przetrwać gwałtowne przesilenie. Restauratio staje się więc paradoksalnym aktem zachowania poprzez zmianę (klasyczny początek późniejszych wątków arcypolskich: poszukiwania ciągłości i zmiany). Aby ocalić państwo Piastów, Kazimierz musiał przebudować sposób jego funkcjonowania, przenieść środek ciężkości ku Krakowowi, odbudować struktury Kościoła, stworzyć trwalsze podstawy wojska i na nowo wpisać Polskę w układ sił pomiędzy cesarstwem, Czechami i Rusią. Powstałe w ten sposób państwo było mniejsze niż monarchia Chrobrego, lecz zarazem mocniej osadzone w społecznej i politycznej rzeczywistości.

Gall Anonim wkłada w usta Kazimierza zdanie, które dobrze oddaje istotę tego przedsięwzięcia: „Żadnego dziedzictwa po wujach lub po matce nie posiada się tak słusznie i zaszczytnie, jak dziedzictwo po ojcu”. Ojcowizna jawi się tu jako zarazem przedmiot dynastycznego prawa, ale przede wszystkim jako zobowiązanie, bowiem dziedzictwa nie wystarczy objąć – trzeba jeszcze okazać się zdolnym do jego udźwignięcia, szczególnie gdy przychodzi ono ogołocone z dawnej potęgi, rozbite i pozbawione instytucjonalnego oparcia. Powrót Kazimierza był więc aktem wierności wobec formy, która utraciła niemal wszystkie materialne podstawy swojego istnienia i zdaje się, że to właśnie pamięć o państwie poprzedników, o jego potencjalne i charakterze, pozwalała podjąć próbę jego ponownego ustanowienia.

Kazimierz nie wybrał jednak drogi gwałtownej restauracji. Odrzucił pokusę odzyskania dawnego prestiżu jednym spektakularnym czynem i miary swojej wielkości nie szukał w rozległości podbitych ziem, choć przecież jego praojcowie podług tej miary tworzyli miejsce dla zawiązującej się wspólnoty politycznej. Idąc tą drogą dość świadomie – jak się zdaje – wybrał czas, mozolną konsolidację i ostatecznie wcale nie tak oczywiste sojusze, które umożliwiały stopniowe odzyskiwanie ziem. Zgoda na zależność od cesarstwa czy trybut ze Śląska wyglądały jak wyrzeczenie się części suwerenności, w istocie zaś odsłaniały rzadką cnotę polityczną: zdolność odróżnienia tego, co należy ocalić bezwarunkowo, od tego, co można czasowo poświęcić, aby ochronić całość. Realizm Kazimierza był swoistą sztuką roztropnego posługiwania się środkami politycznymi, wiedział bowiem, że państwo najpierw musi ponownie zaistnieć, zanim zacznie odgrywać kluczową rolę w regionie.

Nieprzypadkowo źródła zapamiętały go jako homo literatus i vir eloquens, a zatem człowieka wykształconego i męża wymownego. Kazimierz odbudowywał państwo także poprzez słowo, dyplomację i umiejętność rozpoznawania interesów innych uczestników politycznej gry. Tomasz z Akwinu nazywa roztropność auriga virtutum, woźnicą cnót. Roztropność sądzi o środkach w sytuacji konkretnej i niepowtarzalnej, a jej dziełem jest właściwa miara. Syn Mieszka II jawi się w naszych dziejach jako niedoceniana i wcale nie tak oczywista figura władcy-mędrca, który, być może przez przekazane przez tradycję drugie imię – Karol – uruchamia skojarzenie z karolińskim wzorem monarchy odnawiającego chrześcijański porządek. Chodzi tu o sam gest restytucji: przywrócenie ładu tam, gdzie polityczna forma zaczęła ustępować chaosowi.

Kazimierz pozostaje przez to postacią osobliwie niedostrzeganą. W polskiej pamięci historycznej przesłania go z jednej strony gwałtowna wielkość Chrobrego, z drugiej zaś monumentalna postać Kazimierza Wielkiego. Odnowiciel nie pozostawił po sobie korony, rozległego imperium ani budowli, które na trwałe związałyby jego imię z wyobraźnią przyszłych pokoleń, jednak być może właśnie w tym kryje się paradoks skutecznej odbudowy: jej powodzenie zaciera ślady katastrofy, na którą stanowiła odpowiedź. Następcy mogą już działać wewnątrz przywróconego porządku, zapominając, że jeszcze niedawno jego dalsze istnienie nie było wcale oczywiste. To właśnie Kazimierz przywrócił państwo do stanu, w którym sięgnięcie po koronę przez Bolesława Śmiałego stało się w ogóle wyobrażalne, a piastowska idea państwa mogła zostać przekazana następnym generacjom.

Czym zatem jest restytucja państwa? Czy oznacza powrót do utraconej formy, czy też jej przekształcenie w imię zachowania politycznej ciągłości? Jaką rolę w odbudowie wspólnoty odgrywają roztropność, pamięć i zdolność rezygnacji z doraźnego prestiżu? I czy Kazimierz Odnowiciel nie ukazuje nam szczególnego typu wielkości: niezbędnej wtedy, gdy nawa państwa wymaga sternika zdolnego przeprowadzić ją przez czas rozpadu? To są pytania, które chcemy postawić w centrum tego numeru w 1010. rocznicę urodzin tego władcy.

Jan Czerniecki
Redaktor naczelny

Wszystkie artykuły w „Teologii Politycznej Co Tydzień” [538]:  „Kazimierz I. Restytucja politycznego ładu”

 logo MKiDN 2

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury