Franciszek Skibiński: Polsko-niderlandzkie kontakty kulturowe

W Gdańsku towary spławiane Wisłą trafiały za pośrednictwem miejscowych kupców do odbiorców w Niderlandach, przede wszystkim w Amsterdamie. W przeciwnym kierunku podążali kupcy, rzemieślnicy, a także liczni malarze, rzeźbiarze i budowniczowie. Największa fala migracji z Niderlandów przypadła na drugą połowę XVI wieku – pisze Franciszek Skibiński w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Rembrandt. W świetle łaski”.

Polskę i Niderlandy przez stulecia łączyły żywe kontakty. Począwszy od rybołówstwa i żeglugi, z biegiem czasu rozwinęły się one w intensywną wymianę handlową, naukową i artystyczną. Do Rzeczypospolitej przybywali kartografowie, budowniczowie okrętów, marynarze, uczeni, rzemieślnicy i artyści, podczas gdy mieszkańcy Rzeczypospolitej podróżowali do Niderlandów aby studiować, poznawać najnowsze osiągnięcia oraz zamawiać dzieła sztuki.

Złoty wiek Niderlandów przypadł na okres największej świetności dawnej Rzeczypospolitej. Już od średniowiecza należały one do najważniejszych ośrodków handlu i produkcji w Europie. Po podziale na katolickie Niderlandy Hiszpańskie i protestanckie Zjednoczone Prowincje gospodarcze centrum regionu przeniosło się do Amsterdamu, który na przełomie XVI i XVII wieku wyrósł na jeden z najważniejszych portów Europy i serce rodzącego się globalnego kapitalizmu. Rzeczpospolitą i Niderlandy łączyły w tym czasie ścisłe więzi handlowe. Rozległe majątki ziemskie dostarczały zboża i innych surowców, które trafiały na rynki niderlandzkie. Dochody z tego handlu umożliwiały z kolei szlachcie zakup wyrobów niderlandzkiego rzemiosła i sztuki – obrazów, mebli, ceramiki oraz innych dóbr luksusowych. Produkcja ta opierała się na wysoko wyspecjalizowanym podziale pracy i była nastawiona na wytwarzanie produktów o wysokiej wartości dodanej, co odróżniało ją od gospodarki Rzeczypospolitej, której podstawą pozostawał eksport surowców rolnych i leśnych.

Szczególne miejsce na mapie tych relacji zajmował Gdańsk. To właśnie tutaj towary spławiane Wisłą trafiały za pośrednictwem miejscowych kupców do odbiorców w Niderlandach, przede wszystkim w Amsterdamie. W przeciwnym kierunku podążali kupcy, rzemieślnicy, a także liczni malarze, rzeźbiarze i budowniczowie. Największa fala migracji z Niderlandów przypadła na drugą połowę XVI wieku. Przez długi czas sądzono, że jej główną przyczyną były wojny oraz prześladowania religijne towarzyszące konfliktowi między w większości protestanckimi mieszkańcami Niderlandów a katolicką monarchią hiszpańską. Coraz częściej zwraca się jednak uwagę na znaczenie czynników ekonomicznych i kulturowych. Reformacja i związane z nią ograniczenie zamówień na sztukę sakralną pozbawiły wielu artystów dotychczasowych źródeł utrzymania. Jednocześnie rozwijająca się gospodarczo Rzeczpospolita oferowała im nowe możliwości zawodowe i atrakcyjny rynek zbytu.

Jednym z pierwszych przybyszów był budowniczy Anthonis van Obbergen. Pracował wcześniej w Danii, uczestnicząc przy budowie zamku Kronborg – twierdzy, którą William Shakespeare uczynił miejscem akcji Hamleta. Obbergen pracował w Gdańsku, a także w Toruniu i Łowiczu, gdzie wznosił bastiony chroniące rezydencję arcybiskupów gnieźnieńskich. Wkrótce do miasta przyjechał także rzeźbiarz Willem van den Blocke. Jego dzieła można dziś oglądać od Gdańska i Torunia po Uppsalę, gdzie znajduje się monumentalny nagrobek króla Szwecji Jana III Wazy, wykonany w Gdańsku na zamówienie jego syna, króla Zygmunta III Wazy.

Ogromny wpływ na wygląd Gdańska wywarł syn Willema, Abraham van den Blocke. Miasto zawdzięcza mu m.in. Wielką Zbrojownię, Złotą Bramę, fasadę Dworu Artusa oraz kamienny basen fontanny Neptuna, wykonany z czarnego wapienia sprowadzanego znad Mozy. Do dziś zachowała się jedynie jego oryginalna czasza. Pracując nad fontanną, Abraham udał się do Augsburga, aby znaleźć rzeźbiarza, który odlałby z brązu figurę Neptuna. Działał tam wówczas Adriaen de Vries, wybitny niderlandzki rzeźbiarz, autor monumentalnych dzieł dla licznych dworów europejskich. Historia ta dobrze pokazuje, że sieci kontaktów niderlandzkich artystów wykraczały daleko poza granice ich ojczyzny. Innymi artystami o niderlandzkich korzeniach był malarz Izaak van den Blocke, brat Abrahama, twórca malowideł w Wielkiej Sali Rady ratusza Głównego Miasta, i znany w całej Europie projektant i architekt Jan Vredeman de Vries.

Przeczytaj również: Prorocy Rembrandta

Gdańsk nie był jedynym miejscem działalności niderlandzkich artystów. Pracowali oni również w Krakowie, Warszawie i Lwowie. We Lwowie nie tylko wykonywali liczne dzieła rzeźbiarskie i architektoniczne, lecz także zajmowali się wydobyciem miejscowego alabastru. Ważnym ośrodkiem był również Wrocław, znajdujący się wówczas poza granicami Rzeczypospolitej. Działał tam m.in. rzeźbiarz Gerhard Hendrick, który przybył z Amsterdamu przez Gdańsk.

W drugiej połowie XVII wieku najwybitniejszym architektem pochodzącym z Niderlandów był Tylman z Gameren, który po otrzymaniu szlachectwa przyjął nazwisko Gamerski. Zaprojektował m.in. pałac Krasińskich w Warszawie, pawilon kąpielowy Stanisława Herakliusza Lubomirskiego w Ujazdowie oraz kościoły sakramentek i bernardynów. W swojej twórczości łączył holenderski klasycyzm, wywodzący się z kręgu Jacoba van Campena, z bardziej plastycznymi formami włoskiego baroku. Upowszechnił również typ parterowego domu z portykiem, oparty na niderlandzkiej interpretacji projektów Andrei Palladia, z którego wykształcił się charakterystyczny polski dwór szlachecki XVIII i XIX wieku.

Od początku XVII wieku liczba niderlandzkich artystów osiedlających się na stałe w Rzeczypospolitej stopniowo malała. Stabilizacja sytuacji politycznej i szybki rozwój gospodarczy Niderlandów sprawiały, że coraz więcej twórców znajdowało atrakcyjne zlecenia we własnym kraju. Dobrze ilustrują to losy rodziny Uylenburghów, której przedstawiciele działali w Krakowie, Gdańsku i Amsterdamie jako rzeźbiarze, malarze, handlarze dziełami sztuki i pośrednicy dworu królewskiego. Urodzony prawdopodobnie w Krakowie Hendrick van Uylenburgh sprowadzał dla Zygmunta III obrazy najwybitniejszych niderlandzkich mistrzów, a po powrocie do Amsterdamu stał się jednym z najważniejszych handlarzy dziełami sztuki swojej epoki, promując młodego Rembrandta. Co znamienne, nawet po ponownym osiedleniu się w Niderlandach podkreślał swoje związki z Rzecząpospolitą, nosząc polski strój.

Niderlandzka sztuka i rzemiosło cieszyły się jednak ogromnym uznaniem przez cały XVII wiek. Odwiedzający Niderlandy w 1609 roku Jakub Sobieski podziwiał zarówno osiągnięcia nauki, jak i wyjątkowy poziom malarstwa, rzeźby oraz rzemiosła artystycznego. Podobne wrażenia wyniósł z Antwerpii Johann Heidenstein. W 1633 roku pisał, że liczba godnych zobaczenia dzieł jest tak wielka, iż nawet dłuższy pobyt nie pozwala ich w pełni poznać, a miasto przyciąga najwybitniejszych malarzy i rzeźbiarzy z całej Europy.

Liczne dzieła sztuki z Niderlandów trafiały na polski dwór królewski. Zygmunt III Waza, korzystając z usług polskich i niderlandzkich agentów, nabywał obrazy takich mistrzów, jak Antoon van Dyck czy Jan Brueghel Starszy. Ponieważ kolekcje królów elekcyjnych po ich śmierci ulegały rozproszeniu, niewiele z tych dzieł zachowało się dziś w polskich zbiorach. Jednym z nielicznych wyjątków jest obraz przedstawiający gabinet sztuki Władysława IV Wazy, znajdujący się obecnie w Zamku Królewskim w Warszawie. Ukazuje on autentyczne dzieła, w tym prace artystów niderlandzkich powstałe zarówno w Niderlandach, jak i na ziemiach Rzeczypospolitej. Wśród nich znajduje się scena marynistyczna przypisywana Hendrickowi Cornelisz. Vroomowi, jednemu z twórców niderlandzkiego malarstwa marynistycznego, który przez pewien czas działał również w Gdańsku. Sam Władysław IV, jeszcze przed objęciem tronu, podczas podróży po Europie odwiedził w Antwerpii pracownię Petera Paula Rubensa.

Dzieła sztuki w Niderlandach kupowali również magnaci. Synowie elit szlacheckich podróżowali tam, by poznawać sztukę wojenną, zwłaszcza budowę fortyfikacji i sztukę oblężniczą, a przy okazji nabywać obrazy. Jednym z nich był wojewoda poznański Krzysztof Opaliński. Podczas pobytu w Antwerpii odwiedzał pracownie malarzy, wybierając obrazy lub ich kopie. W liście do brata skarżył się jednak, że otrzymał dzieła tak słabe, iż lepsze mógłby kupić w Poznaniu, a nawet w swoim Sierakowie. Pokazuje to, że obok najwybitniejszych mistrzów działało w Niderlandach wielu twórców wykonujących niedrogie obrazy o powtarzalnych kompozycjach, przeznaczone dla mniej zamożnych odbiorców. Takie dzieła zdobiły nie tylko domy mieszczan, lecz także gospody, co często odnotowywali podróżnicy z Rzeczypospolitej.

Z Niderlandów sprowadzano do Gdańska również kosztowne kamienie, z których wykonywano elementy wystroju królewskich i magnackich rezydencji, a także ołtarze i nagrobki. Niestety, z okresu poprzedzającego kryzys Rzeczypospolitej w połowie XVII wieku zachowało się niewiele takich realizacji. Tym większe znaczenie miało odkrycie na dnie Wisły fragmentów loggii warszawskiej willi króla Władysława IV, zdemontowanej i wywiezionej przez Szwedów podczas potopu. Po rekonstrukcji z wykorzystaniem oryginalnych elementów będzie można ją oglądać w Muzeum Historii Polski jako jedno z najcenniejszych świadectw artystycznej świetności dawnej Rzeczypospolitej.

Franciszek Skibiński

Ilustracja: Polskie zboże w porcie gdańskim w XVIII wieku = Blé polonais dans le port de Gdańsk au XVIIIme siècle = Polish grain in the port of Gdańsk in the XVIII century // Biblioteka Narodowa Polona.pl

Wszystkie artykuły w „Teologii Politycznej Co Tydzień” [537]: „Rembrandt. W świetle łaski”

 logo MKiDN 2

 Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury