Mariusz Samp: Kazimierz Odnowiciel. Wojowniczy książę, który odbudował Polskę

Niewielu polskich władców zaczynało rządy w tak beznadziejnym położeniu. Kazimierz obejmował schedę po państwie, które w ciągu jednego pokolenia stoczyło się z pozycji słowiańskiego mocarstwa do roli krainy bez króla i bez skarbu – pisze Mariusz Samp w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Kazimierz I. Restytucja politycznego ładu”.

Dziad Kazimierza, Bolesław Chrobry, koronował się w Gnieźnie i narzucał sąsiadom swoją wolę. W ciągu kilkunastu lat insygnia koronacyjne trafiły do niemieckiego skarbca, relikwie świętego Wojciecha wywieziono do Pragi, a po polskich ziemiach przetaczały się obce najazdy. Taki punkt wyjścia miał człowiek, którego Gall Anonim nazwał „Odnowicielem”.

Z piastowskiego rodu

Kazimierz przyszedł na świat 25 lipca 1016 roku, prawdopodobnie w Krakowie, i tam spędził dzieciństwo. Rodzice, król Mieszko II i Rycheza, siostrzenica cesarza Ottona III, zadbali o jego staranne wykształcenie i już w 1026 roku oddali chłopca na naukę. Gall nazwał go później „człowiekiem uczonym” i „mężem wymownym”.

Spokój skończył się w 1031 roku. Mieszko II, zaatakowany równocześnie przez cesarza Konrada II od zachodu i Jarosława Mądrego od wschodu, stracił Milsko, Łużyce oraz Grody Czerwieńskie, po czym uciekł do Czech. Tam spotkało go upokorzenie. Przemyślidzi pojmali bowiem władcę i wykastrowali, biorąc odwet za oślepienie ich księcia przez Bolesława Chrobrego.

Przeczytaj również: Kazimierz Odnowiciel jest ojcem wielkiego sukcesu

Władzę w kraju przejął tymczasem Bezprym, najstarszy syn Chrobrego, którego niegdyś oddano do klasztoru, a on zrzucił habit i wrócił po tron. Rządził krótko i krwawo, a insygnia koronacyjne odesłał cesarzowi. W marcu 1032 roku zginął z rąk własnych poddanych. Mieszko II wrócił wtedy do kraju, lecz w Merseburgu musiał ukorzyć się przed Konradem II, zrzec się korony i zgodzić na podział państwa. Kiedy w 1034 roku zmarł w wieku 44 lat, tron objął Kazimierz, który nie miał jeszcze 18 lat.

Przez pewien czas realny wpływ na rządy zachowała jego matka, choć źródła nie pozwalają dokładnie odtworzyć zakresu jej władzy. Ten stan nie potrwał długo. Możnowładztwo, od dawna ciążące ku decentralizacji, wygnało najpierw Rychezę, a około 1037 roku samego Kazimierza. Pozbawiony dynastii kraj pogrążył się w chaosie. Wybuchło powstanie ludowe połączone z reakcją pogańską. Gall opisał je słowami, których trudno zapomnieć: niewolnicy powstali na panów, wyzwoleńcy na możnych, a wzburzony lud zwrócił się przeciwko biskupom i kapłanom, jednych zabijając mieczem, innych kamienując. Bunt najsilniej ogarnął Wielkopolskę i Śląsk, ziemie najciężej odczuwające rygor młodej organizacji państwowej.

Powrót do kraju

Na bezbronne państwo uderzył w 1038 roku książę czeski Brzetysław. Jego wojska przekroczyły granicę niemal bez oporu, bo nie było komu zorganizować obrony. Bez walki poddał się Kraków, z którego, jak pisał praski kanonik Kosmas, zabrano resztki skarbu książęcego. Zdobyto Giecz, a jego mieszkańców przesiedlono do Czech. Gniezno napastnicy zajęli po ucieczce załogi, zdewastowali katedrę i zabrali relikwie świętego Wojciecha oraz szczątki arcybiskupa Radzima-Gaudentego. Ucierpiały także Poznań i Ostrów Lednicki. Gall zapisał, że oba główne grody tak długo stały opuszczone, że w kościołach zagnieździły się dzikie zwierzęta.

Wyprawa trwała krótko, bo ruszyła latem i już w sierpniu zakończyła się uroczystym przeniesieniem zrabowanych relikwii do Pragi. W drodze powrotnej Brzetysław przyłączył do swego państwa Śląsk z Wrocławiem, co na dziesięciolecia zatruło stosunki polsko-czeskie.

Kazimierz przeczekał najgorsze poza krajem. Najpierw trafił na Węgry, gdzie król Stefan I kazał go uwięzić. Dopiero śmierć Stefana 15 sierpnia 1038 roku odmieniła jego los. Nowy władca węgierski, Piotr Orseolo, wypuścił go na wolność i wyposażył w broń, szaty oraz oddział 100 rycerzy. Stamtąd Piast ruszył do Niemiec, na dwór matki i cesarza Konrada II, gdzie, według Galla, zdobył wielką sławę rycerską.

Rycheza i cesarz próbowali zatrzymać go w Rzeszy. Władca oferował mu księstwo, matka namawiała, by nie wracał do „wiarołomnego ludu” i poprzestał na dziedzictwie po niej. Kazimierz jednak odmówił. Do Polski wrócił z 500 zbrojnymi, wśród których obok Węgrów byli Niemcy zwerbowani przez Rychezę i jej możną rodzinę. Poparcie cesarza nie wynikało z sentymentu. Konrad II obawiał się rosnącej potęgi Brzetysława, który po zagarnięciu Śląska stał się najsilniejszym władcą zachodniej Słowiańszczyzny, a osadzenie w Polsce przychylnego sobie księcia przywracało w regionie równowagę korzystną dla Rzeszy. Dokładnej daty powrotu nie znamy, badacze wskazują najczęściej na przełom 1038 i 1039 roku. Wkraczającemu do kraju księciu zwolennicy przekazali „pewien gród”, którego do dziś nie udało się zlokalizować.

Kraków i przymierze ze Wschodem

Na nową stolicę Kazimierz wybrał Kraków, i była to decyzja przemyślana. Grodu nie zniszczył najazd czeski, jego potężne wały stały nienaruszone, a resztki pałacu i kościołów pozwalały pomieścić dwór. Kraków leżał na szlakach handlowych, blisko wrogich Czech, skąd mógł nadejść kolejny cios, a zarazem w dogodnej odległości od Niemiec, gdzie w turyńskim Saalfeld mieszkała Rycheza. Stąd było też blisko do Kijowa, co wkrótce nabrało znaczenia. Opanowawszy Wielkopolskę, a potem Małopolskę, około 1040 roku Kazimierz na dobre umocnił się przy władzy.

Pusty skarb wymusił reformę wojska. Dawną drużynę, zawodowych wojowników opłacanych i wyposażanych przez księcia, zastąpił system wzorowany na zachodnim prawie rycerskim. Odtąd każdy woj otrzymywał od władcy ziemię, a w zamian stawiał się na każde wezwanie konno i w pełnym uzbrojeniu. Miało to swoją cenę. Mieszko I wystawiał co najmniej 3000 wojów, Bolesław Chrobry mniej więcej dwa razy tylu, a Kazimierz po utracie Mazowsza i Śląska rozporządzał siłami znacznie skromniejszymi. Według Galla w bitwie z Miecławem miał około 3 hufców, czyli mniej więcej 1000 ludzi, a przeciwko Pomorzanom mniej niż pół legionu, a więc poniżej 500 zbrojnych.

Kluczem do odbudowy okazał się sojusz z Rusią. Kazimierz poślubił Marię-Dobroniegę, siostrę Jarosława Mądrego, i zawarł z kijowskim kniaziem układ wymierzony we wspólnych wrogów. Porozumienie regulowało też granicę, bo Piast oficjalnie zrzekł się zajętych wcześniej przez Ruś Grodów Czerwieńskich. Posag żony podreperował skarb, a w geście dobrej woli Kazimierz odesłał na Ruś 800 jeńców, wziętych niegdyś do niewoli przez Bolesława Chrobrego. Cztery lata później wydał swoją siostrę Gertrudę za Izasława, syna Jarosława, umacniając przymierze więzami krwi.

Walka na śmierć i życie

Największym przeciwnikiem Kazimierza Odnowiciela nie był obcy władca, lecz dawny cześnik jego ojca. Miecław, korzystając z zamętu, ogłosił się panem Mazowsza i zbudował tam silne, niezależne państwo, obejmujące Mazowsze i Podlasie, a być może również Kujawy oraz ziemię chełmińską. Prowincja bogaciła się, bo za Wisłę uciekali wszyscy, którzy bali się buntujących chłopów i czeskiego najazdu. Rosła jej ludność, a wraz z nią potencjał militarny. Według szacunku B. Gierlacha władztwo Miecława zamieszkiwało do 120 tysięcy ludzi, spośród których zdolnych do noszenia broni mogło być nawet 20 tysięcy, choć realnie książę dysponował ułamkiem tych sił. Opierał się też na szerokiej koalicji, do której należeli Pomorzanie oraz najprawdopodobniej Prusowie, Jaćwingowie i Litwini. Wobec takiej przewagi sojusz z Rusią stał się dla Kazimierza koniecznością.

Pierwsza próba złamania potęgi Miecława, ruska wyprawa z 1041 roku, gdy Jarosław Mądry ruszył na Mazowszan szlakiem prypecko-bużańskim w łodziach, nie przyniosła rozstrzygnięcia. Siły koalicji zdołały wprawdzie zawojować Podlasie, lecz państwo mazowieckie przetrwało. Dopiero w 1047 roku połączone wojska polsko-ruskie stoczyły z Miecławem walną bitwę. Miejsca starcia nie znamy, bo Gall nie podał nazwy rzeki, nad którą do niego doszło. Znamy za to jego wynik, a potwierdzają go dwa niezależne źródła. „Powieść minionych lat” notuje, że Jarosław pobił Mazowszan, zabił ich kniazia i poddał ich Kazimierzowi, Gall zaś całą chwałę przypisuje Piastowi. Szyki Mazowszan przerwano i zepchnięto do rzeki. Sam Kazimierz o mało nie przypłacił zwycięstwa życiem, bo w pościgu za wrogiem zapędził się tak daleko, że został sam, i tylko pomoc prostego żołnierza uratowała go od śmierci. Władca odwdzięczył się hojnie, nadając wybawcy miasto i wynosząc go do grona najznamienitszego rycerstwa. Późniejszą wersję Kadłubka, jakoby Miecław zginął w Prusach z rąk pogan, badacze odrzucili jako zmyśloną.

Zwycięstwo nad Miecławem pociągnęło za sobą kolejne. Pomorzanie, którzy spieszyli mu na odsiecz, spóźnili się i sami wpadli w ręce Kazimierza. Według Galla wystawili 4 legiony wojska, choć liczba ta jest zapewne zawyżona, a ich siłę stanowiła głównie piechota. Kazimierz miał przeciw nim mniej niż 500 zbrojnych. Rozbił pogan w tym samym 1047 roku i narzucił im obowiązek płacenia trybutu oraz dostarczania posiłków zbrojnych. Odtąd zwierzchnictwo Piastów obejmowało wschodnią część Pomorza.

Przeczytaj również: Od Gniezna po koronę. Jak Piastowie stworzyli Polskę?

Stosunki z Pomorzem miały też barwniejszą odsłonę. Około 1042 roku spór o trybut rozstrzygnął podobno pojedynek, w którym przebywający na dworze piastowskim węgierski książę Bela zrzucił pomorskiego wojownika z konia i przebił go mieczem, a w nagrodę otrzymał rękę siostry Kazimierza. Trzecim graczem w regionie pozostawał książę pomorski Zemuzil. W 1046 roku cesarz Henryk III pogodził w Merseburgu i Miśni trzech powaśnionych władców, Kazimierza, Brzetysława i Zemuzila, traktując pomorskiego księcia jak równorzędnego partnera.

Odzyskanie Śląska

Pozostawał Śląsk, wciąż w rękach czeskich. Odzyskania tej ziemi Kazimierz próbował najpierw drogą dyplomatyczną. Około 1039 roku posłał do papieża Benedykta IX skargę, oskarżając Brzetysława i biskupa praskiego o burzenie kościołów, grabież relikwii oraz sprzedawanie chrześcijan jak bydło. Czesi zdołali przekupić papieża, który polecił im jedynie zbudować w ramach pokuty klasztor, konsekrowany w 1046 roku. Śląsk pozostał czeski, a w latach 1039-1041 stał się areną wyniszczających wojen Brzetysława z cesarzem Henrykiem III.

Kazimierz sięgnął po sporną prowincję zbrojnie w 1050 roku, uderzając szybko i zdecydowanie na czele około 1000 wojowników. Grody, z Wrocławiem na czele, opanował tak sprawnie, że archeolodzy nie znajdują w nich śladów zniszczeń z tego okresu. Cesarz uznał najazd za bunt i szykował wyprawę odwetową, która nie doszła do skutku z powodu jego choroby oraz kłopotów z Węgrami i wewnętrzną opozycją. Jesienią 1050 roku Kazimierz pojawił się w Goslarze i obiecał „naprawić szkody”, po powrocie do kraju jednak nie zamierzał oddawać zdobyczy. Rok później opowiedział się nawet po stronie cesarza w wojnie z Węgrami, a wojska polskie i czeskie celowo rozdzielono na przeciwne brzegi Dunaju, by uniknąć między nimi starcia.

Ostateczny wyrok zapadł w 1054 roku na zjeździe w Kwedlinburgu. Henryk przyznał Śląsk Polsce, ale kazał Kazimierzowi płacić Czechom wysoki trybut z Wrocławia i okolicznych grodów, 500 grzywien srebra i 30 grzywien złota rocznie. To obciążenie miało jeszcze nieraz zaważyć na relacjach obu państw.

Bilans

Rządy Kazimierza Odnowiciela, zmarłego w 1058 roku, można mierzyć dwiema miarami, a każda z nich daje inny wynik. Przyłożona do dokonań Bolesława Chrobrego, ta biografia wypada nad wyraz blado. Kazimierz nie odzyskał mocarstwowych nabytków dziada, Milska, Łużyc, Moraw ani Słowacji. Grodów Czerwieńskich zrzekł się zresztą sam, płacąc nimi za sojusz z Rusią. Nad Pomorzem panował luźno i tylko we wschodniej części, a to zwierzchnictwo miało się wkrótce rozluźnić jeszcze bardziej. Za Śląsk płacił Czechom słony trybut, który obciążył skarb, przeżył swojego twórcę i przez dziesięciolecia zatruwał relacje z Przemyślidami. Nie wrócił też do kraju tytuł królewski. Kazimierz rządził jako książę, nie jako pomazaniec, a korona miała spocząć na piastowskiej głowie dopiero za jego syna, Bolesława Śmiałego.

Ale na Kazimierza Odnowiciela można też patrzeć z innej perspektywy. A wszystko dlatego, iż przejął on państwo bez władcy, skarbu i wojska, rozdarte powstaniem ludowym, reakcją pogańską i czeskim najazdem, a zostawił zwarty, funkcjonujący organizm. Scalił trzon kraju, złożony z Wielkopolski, Małopolski, Mazowsza i odzyskanego pod koniec życia Śląska. Odbudował zniszczoną organizację kościelną i przywrócił biskupstwa, z powrotem osadzając biskupa we Wrocławiu. Uratował dynastię, która o włos uniknęła wygaśnięcia, i zapewnił jej ciągłość na kolejne stulecia. Na tym właśnie fundamencie jego następcy mogli myśleć o odnowieniu królestwa.

Jego wielkość była innego rodzaju niż wielkość dziada. Chrobry zdobywał, Kazimierz odbudowywał, a to wymaga innych cnót. Był władcą ostrożnym i cierpliwym, który nie podejmował ryzyka bez potrzeby, wolał układ od bitwy i potrafił czekać na dogodny moment, tak jak w 1050 roku, gdy niepostrzeżenie zajął Śląsk, korzystając z kłopotów cesarza. Swoją słabość nadrabiał dyplomacją, umiejętnie grając między Niemcami a Rusią i przyjmując raz postawę pokornego wasala, raz nieustępliwego gracza. Nie brakowało mu przy tym osobistej odwagi, o czym przypomina pościg za Miecławem, w którym omal nie zginął. Rządził też jak człowiek wykształcony, „homo litteratus”, łączący znajomość pisma z talentem militarnym, co w tej epoce nie było regułą.

Trwałość jego wyborów widać najlepiej z dystansu wieków. Przeniesienie stolicy do Krakowa okazało się decyzją na całe średniowiecze, bo miasto stało się główną siedzibą władzy Piastów. Sojusz z Rusią przestawił politykę dynastii na wschód i otworzył łańcuch małżeństw Piastów z Rurykowiczami, zawieranych przez następne pokolenia. Reforma wojska, zastąpienie opłacanej drużyny służbą rycerską opartą na ziemi, zapowiadała nowy, feudalny porządek, choć osłabiła zdolności mobilizacyjne kraju. Każda z tych zmian przeżyła swojego autora i wyznaczyła ramy, w których poruszali się kolejni Piastowie.

Źródło

Niniejszy tekst postał na podstawie dwóch moich książek: „Kazimierz Odnowiciel. Roztropny polityk, zwycięski wódz” (wyd. Lira, Warszawa 2021) oraz „Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii” (wyd. Znak, Kraków 2026).

Mariusz Samp

Wszystkie artykuły w „Teologii Politycznej Co Tydzień” [538]:  „Kazimierz I. Restytucja politycznego ładu”.

logo MKiDN 2

 Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury