Agata Błoch: Kto ma prawo do historii? Brazylijczycy wobec kolonialnej przeszłości

Brazylijczycy chcą przypominać, że za zdobyczami polityki kolonialnej stał przede wszystkim ogromny i nieodwracalny koszt ludzki. Domagają się także włączenia do „wielkiej” historii tych, którzy przez długi czas pozostawali na jej marginesach. Chcą uświadamiać, że przełomowe zmiany społeczne i polityczne nie były wyłącznie dziełem wybitnych jednostek ani łaskawie udzielonym darem elit, lecz często stanowiły rezultat oddolnej mobilizacji i długotrwałej walki – pisze Agata Błoch w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Pizarro. Polityczność i spór o uniwersalizm”.

Rok 2021. Manuel de Borba Gato stanął w ogniu. A właściwie jego pomnik, znajdujący się w jednej z dzielnic São Paulo – największego miasta nie tylko Brazylii, ale całej Ameryki Łacińskiej. Nie był jednak jedynym celem ataków na pomniki postaci historycznych. Rok wcześniej z piedestału runął na twarz wykonany z brązu Krzysztof Kolumb w Minnesocie. Podobny los spotkał także franciszkańskiego misjonarza Juníperę Serrę w San Francisco oraz szkockiego kupca zaangażowanego w handel niewolnikami, Roberta Milligana, w Londynie. Nie oszczędzono również setek pomników armii Konfederacji, rozsianych po Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza na południu od Teksasu, przez Luizjanę, Arkansas, Alabamę, Georgię, Tennessee po Karolinę Północną.

Wspólnym mianownikiem tych wydarzeń nie był, jak mogłoby się wydawać, tylko gniew, lecz długotrwale kumulowana frustracja połączona z rozczarowaniem, głęboko osadzona w pamięci zbiorowej i przekazywana między pokoleniami mieszkańców obu Ameryk oczekujących rozliczenia z kolonialną przeszłością. Czy jednak możliwe jest wskazanie palcem winnych? Uzyskanie przeprosin? Upamiętnienie milionów często anonimowych ofiar atlantyckiego handlu niewolnikami, które przeżyły niewolniczą przeprawę przez ocean i trafiły do Brazylii – kraju, do którego przywieziono największą liczbę Afrykanów w ramach transatlantyckiego handlu ludźmi?

Przeczytaj również: Czyim głosem mówi współczesna literatura brazylijska?

Kolonializm odcisnął niewyobrażalne piętno na historii i społeczeństwie Brazylii, kraju, który jako ostatni w regionie zniósł niewolnictwo, bo dopiero w 1888 roku. Chwilę wcześniej, w 1886 roku uczyniła to Kuba, również o głęboko zakorzenionych strukturach plantacyjnych i zależna od zniewolonej siły roboczej. Brazylijskie prawo „Lei Áurea”, uznawane za jedno z najkrótszych w historii iberoamerykańskiej legislacji, w kilka chwil zakończyło ponad od ponad trzy i pół wieku systemu niewolnictwa. Dwa krótkie artykuły głosiły, że z dniem wejścia w życie niniejszej ustawy niewolnictwo w Brazylii zostaje uznane za zniesione oraz że wszelkie przepisy sprzeczne z niniejszą ustawą tracą moc. Okres kolonialny kształtowały różnorodne siły polityczne, narracje, szok kulturowy oraz narzucanie wiary, języka i europejskiego sposobu myślenia. Podziały na „dzikich Indian” i „Indian przyjaciół”, zasymilowanych „Kreoli” i niezasymilowanych „Boçais”, obok podziałów etnicznych, rasowych i płciowych, piramidy społecznej oraz skomplikowanej hierarchii odcieni koloru skóry, przez wieki wyznaczały status społeczny i stanowiły przepustkę do świata ludzi wolnych.

Podsumowanie ofiar praktyk kolonialnych jest w zasadzie niemożliwe. Nawet gdyby sprowadzić je do bezdusznej arytmetyki, pozostałyby tylko liczby. Szacuje się, że z Afryki wywieziono ponad 12,5 miliona osób, z których około dwa miliony zmarły podczas transportu przez Atlantyk. Przeszło 5 milionów trafiło do Brazylii. Portugalia była odpowiedzialna za przewiezienie blisko 6 milionów zniewolonych Afrykanów, co czyni ją głównym uczestnikiem atlantyckiego handlu niewolnikami. Liczba ludności rdzennej w Brazylii zmniejszyła się z około między 2 a 4 milionów osób na początku XVI wieku do około 200 tysięcy na początku XX wieku, czyli odnotowała spadek o około 90-95%. Za tymi liczbami kryją się jednak straty, których nie sposób ująć w statystykach. To utrata języków rdzennych, zanik praktyk kulturowych czy rozpad całych systemów wierzeń. Część z nich przetrwała jedynie dzięki synkretyzmowi religijnemu, wtapiając się w chrześcijaństwo i ukrywając dawne bóstwa pod postaciami świętych katolickich; inne zostały zmarginalizowane lub całkowicie wyparte. Są też straty trudniejsze do uchwycenia czyli psychologiczne i emocjonalne. Jednym z ich przejawów było banzo, określenie głębokiej depresji, nostalgii i poczucia wykorzenienia, które dotykały wielu Afrykanów przymusowo przewiezionych do obu Ameryk.

Przeczytaj również: Aktywizm i etniczna emancypacja rdzennej ludności Ameryki Południowej

Elity polityczne kształtującej się po 1889 roku Republiki Brazylii stanęły przed trudnym pytaniem: jaki kraj zamierzają zbudować? Jednym z priorytetów było uniknięcie sporów o dziedzictwo niewolnictwa. W grudniu 1890 roku ówczesny minister finansów Ruy Barbosa zatwierdził zniszczenie ksiąg zawierających informacje o transakcjach kupna i sprzedaży niewolników. Oficjalnie miało to uniemożliwić dawnym właścicielom dochodzenie od państwa odszkodowań za utracony majątek w postaci czarnoskórego niewolnika. W rzeczywistości pozbawiło to szansy na rozliczenie się ze swoją przeszłością przeszło siedmiuset tysięcy wyzwolonych na mocy prawa niewolników oraz ponad czterech milionów tych, którzy, choć formalnie wolni, nie mogli cieszyć się wolnością. Nikt wtedy nie pomyślał, jak zintegrować ich ze społeczeństwem, nauczyć czytać i pisać, zagwarantować minimum godnego życia. Wolność była jedynie słodko-gorzką obietnicą. Drugim filarem nowej republikańskiej narracji stała się idea „demokracji rasowej” czyli idealistyczna wizja harmonijnego współistnienia trzech grup tworzących brazylijskie społeczeństwo: potomków Europejczyków, ludności rdzennej oraz osób pochodzenia afrykańskiego. Pod przykrywką tejże demokracji, która włączała wybrane elementy kultur lokalnych do narodowej narracji, nadal realizowano projekt „wybielania” społeczeństwa poprzez zachęcanie do masowej imigracji z Europy, a później także z Bliskiego Wschodu i Japonii. Ta wizja wieloetnicznej i wielokulturowej Brazylii szybko ujawniła jednak swoje ograniczenia. W elitach politycznych narastał lęk przed krajem o zbyt wielu twarzach, który mógłby wymknąć się spod kontroli. Demokracja rasowa – tak, ale tylko w granicach wyznaczonych przez państwo. Ograniczano używanie języków innych niż portugalski, forsowano jednolite wzorce kulturowe i narodowe. Jak gdyby celem nie było zbudowanie narodu z jego różnorodnością, lecz wyhodowanie nowego człowieka – Homo brasiliensis.

Jednak i te próby budowania brazylijskości zostały przerwane przez przejęcie władzy przez juntę wojskową w 1964 roku. Przez kolejne dwadzieścia lat rządy wojskowe dzieliły społeczeństwo już nie tylko ze względu na kolor skóry czy pochodzenie, lecz także według podziałów politycznych. Doszło do kolejnych eksterminacji ludności rdzennej. Nierzadko to właśnie cechy fizyczne decydowały o przypisaniu kogoś do „wroga wewnętrznego”, uznawanego za element niebezpieczny. Dopiero powrót do demokracji w 1985 roku otworzył drogę do negocjacji wielokulturowej. Nowa Konstytucja z 1988 roku przyznała rdzennym społeczeństwo prawo do demarkacji ich ziem, uznała ich odrębność kulturową oraz zagwarantowała ochronę języków, tradycji i form organizacji społecznej. Potomkom społeczności quilombos, osad zbiegłych niewolników, przyznano prawo własności ziem zamieszkiwanych przez ich przodków oraz uznano ich historyczne roszczenia wobec państwa. Dopiero po niemal pięciu wiekach od rozpoczęcia kolonizacji Brazylii oficjalnie uznano rdzenne i afrykańskie dziedzictwo kulturowe za integralny element tożsamości narodowej kraju.

Przeczytaj również: To, co zakryte, to opór. Historia Atahualpy

Zaczyna się więc długa, lecz obiecująca droga do stworzenia przestrzeni do rozmowy o wspólnej przeszłości wszystkich Brazylijczyków. Od prób zidentyfikowania śladów kolonialnego jarzma w postaci rasizmu instytucjonalnego i strukturalnego, przez praktyczne działania, takie jak polityka tzw. quotas, czyli systemu rezerwacji miejsc na uczelniach i w administracji publicznej dla grup historycznie marginalizowanych, aż po coraz szerszą debatę nad miejscem ludności rdzennej i potomków afrykańskich niewolników w historii i tożsamości Brazylii.

Z boku przyglądam się coraz to głośniejszym próbom rewizji historii kolonialnej. Jakich zmian w opowiadaniu o przeszłości domagają się Brazylijczycy? W tym miejscu wracamy więc do postaci z początku tego artykułu – Manuela de Borba Gato, tego samego, którego pomnik kilka lat temu stanął w płomieniach. Borba Gato był znanym bandeirante, uczestnikiem zorganizowanych wypraw w głąb Brazylii. W tradycyjnej narracji historycznej zapisał się jako odkrywca złóż złota i diamentów oraz człowiek, który przesuwał granice portugalskich granic terytorialnych kosztem Hiszpanów. Dziś jednak historia nie jest już wyłącznie opowieścią o wielkich czynach politycznych i spektakularnych osiągnięciach. Za działaniami tych pozornie odważnych śmiałków kryły się bowiem praktyki zniewalania ludności rdzennej, a niekiedy także jej masowej eksterminacji. Brazylijczycy chcą przypominać, że za zdobyczami polityki kolonialnej stał przede wszystkim ogromny i nieodwracalny koszt ludzki. Lecz nie tylko o tym chcą pamiętać. Domagają się także włączenia do „wielkiej” historii tych, którzy przez długi czas pozostawali na jej marginesach. Chcą dalej uświadamiać, że przełomowe zmiany społeczne i polityczne nie były wyłącznie dziełem wybitnych jednostek ani łaskawie udzielonym darem elit, lecz często stanowiły rezultat oddolnej mobilizacji i długotrwałej walki. Dlatego choćby w historii ruchu abolicjonistycznego nie chcą widzieć jedynie kilku nazwisk znanych z encyklopedii, lecz także tłumy anonimowych niewolników, którzy nieustannie stawiali opór systemowi niewolnictwa i współtworzyli drogę do jego zniesienia. To także próba zdjęcia kolonialnej klątwy z postaci Zumbi dos Palmares, który w oczach administracji kolonialnej był buntownikiem i wrogiem porządku, a dla Afro-Brazylijczyków symbolem walki, oporu i niezłomnego dążenia do wolności.

Czy chcą przeprosin? Tak. Przeprosiny wciąż wracają jak bumerang ze strony władz i instytucji, które niegdyś angażowały się w kolonialne praktyki lub je wspierały. W najnowszej encyklice „Magnifica Humanitas” papież Leon XIV prosi o przebaczenie w imieniu Kościoła. Były prezydent Portugalii, Marcelo Rebelo de Sousa, również przyznał, że jego kraj ponosi odpowiedzialność za zbrodnie z czasów kolonialnych, takie jak handel ludźmi, masakry rdzennej ludności czy grabież mienia. Także na arenie międzynarodowej podejmowane są podobne działania. ONZ przyjęła w marcu rezolucję uznającą niewolnictwo za największą zbrodnię przeciwko ludzkości. W Rio de Janeiro stanowisko archeologiczne dawnego nabrzeża Valongo, gdzie w okresie kolonialnym ze statków negreiros wysadzono setki tysięcy zniewolonych Afrykanów, od 2017 roku znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Brazylijczycy nie zapomną. Być może po cichu liczą, że pewnego dnia obok Pomnika Odkrywców w lizbońskiej dzielnicy Belém stanie pomnik afrykańskich niewolników. A może powstanie drugi taki pomnik po drugiej stronie Atlantyku – tam, gdzie ze statków schodzili niewolnicy, podczas gdy w Lizbonie na ich pokłady wchodzili portugalscy odkrywcy.

Dr Agata Błoch

Instytut Historii PAN

Ilustracje – fot. Autorki

Wszystkie artykuły w „Teologii Politycznej Co Tydzień” [534]: „Pizarro. Polityczność i spór o uniwersalizm”

 logo MKiDN 2

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Referencje:

1. Azevedo, Marta. “Quantos eram? Quantos serão?” https://pib.socioambiental.org/pt/Quantos_eram%3F_Quantos_ser%C3%A3o%3F
2. “Declaration of the Trafficking of Enslaved Africans and Racialized Chattel Enslavement of Africans as the Gravest Crime against Humanity: resolution” adopted by the General Assembly: https://digitallibrary.un.org/record/4106660
3. “Estimated number of African slaves transported by various world powers during the transatlantic slave trade in each century from 1501 to 1866” https://www.statista.com/statistics/1150477/number-slaves-taken-by-national-carriers/
4. “Estimates: Trans-Atlantic Slave Trade”. https://www.slavevoyages.org/assessment/estimates
5. Lacombe, Américo Jacobina, Eduardo Silva, Francisco de Assis Barbosa. Rui Barbosa e a queima dos arquivos. Rio de Janeiro: Fundação Casa de Rui Barbosa, 1988.
6. “Lei Áurea”, 13.08.1888: https://www.planalto.gov.br/ccivil_03/leis/lim/lim3353.htm
7. „Konstytucja Federacyjnej Republiki Brazylii z 1988 roku”. Dostęp: https://www2.senado.leg.br/bdsf/bitstream/handle/id/518231/CF88_Livro_EC91_2016.pdf, 133-134
8. Marques, Carlos Eduardo, Lílian Gomes. “A constituição de 1988 e a ressignificação dos quilombos contemporâneos limites e potencialidades”. Revista Brasiliera de Ciências Sociais, 28.81, 2013, 137-255.
9. “Population of Brazil by region, ethnicity and slave status in 1872” https://www.statista.com/statistics/1039179/population-brazil-region-ethnicity-slave-status-1872/
10. “Portugal reconhece pela 1ª vez culpa por escravidão e massacre no Brasil e fala de reparação”. https://g1.globo.com/mundo/noticia/2024/04/24/portugal-tem-que-pagar-custos-de-escravidao-no-brasil-diz-presidente-do-pais.ghtml
11. Valongo Wharf Archaeological Site: https://whc.unesco.org/en/list/1548/
12. Williford, James. “The Transatlantic Slave Trade Database”. https://www.neh.gov/project/transatlantic-slave-trade-database